Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Dionizy

Nie znalazłem

Polecane posty

Dionizy

Mam za bardzo obszerne archiwum. Tak jest niewątpliwie bo gdy chcę coś poszukać napisanego kilka lat temu to okazuje się ze nie jest to az takie proste zadanie. Tak jest i tym razem. Tą historię opowiadałem już kilka razy w rożnych miejscach zawsze posługując się słowami które zapisałem kiedyś i wydawało mi się że będą trwać wiecznie. Niestety tak nie jest. Wszystko przemija. Uśmiech, przyjaźń, miłość więc czemu niby miałyby przetrwać moje słowa. Historia którą chcę Wam teraz opowiedzieć wydarzyła się wiele lat temu w jednej z okolicznych wsi. Tej co położyła się na drzemkę na wzgórzach wokół niewielkiej dolinki. Jadąc końmi przez tą wioskę w pewnym momencie dojeżdża się do rozstajów i ma sie do wyboru albo na wprost w rejony gdzie panoszy się pensjonat Conkordia a lekko poniżej ma swoje gospodarstwo agroturystyczne Kaziu  albo skręcić w prawo w stronę ogromnych starych lasów przed którymi na nabierających stromizny polankach stoją ostatnie domostwa we wsi. W tamtym domu na którego podwórku kończyła się droga mieszkał wtedy stolarz ale parał sie też i ciesielką i jak było trzeba to i brał a swoje silne dłonie kielnie. Na imię miał Józek. Czasem w soboty widywałem go chodząc po lesie jak szedł ze swoją zoną Marysią w stronę kapliczki na szczycie Wielkiego Szyszaka by tam oddać cześć swojemu Bogu. Nastał czas zimowego przesilenia. Większość ludzi już spała zakopana w swoich chatach pod puchowe pierzyny gdy w drżącym z chłodu powietrzu rozległ się donośny krzyk Józefa.
-Radujcie się z nami!  Narodził się niosący nadzieję!!!!
Teraz dopiero można było zauważyć że stoi on na skale na zboczu pod samym lasem i trzyma uniesione w górę małe krzyczące zawiniątko. Nie wiadomo jak długo by jeszcze tak stał na chłodzie gdyby z tegoż małego uniesionego nad głową powodu dumy nie wyciekła niespodziewanie na twarz Józefa jakaś parująca ciecz.
Malec bardzo szybko rósł na mleku owiec i kóz pasących sie na halach. Był pogodnym dzieckiem ale jak to bywa we wszystkich domach też często psocił. Czasem obrywał ścierką za podjadanie sera do sernika z miski albo za nową dziurę w spodniach. A On ciągle tak szybko rósł. Uciążliwa była też jego opiekuńczość która ciągle nabierała rozmiarów. Początkowo przynosił do domu chore i pokrzywdzone ślimaczki potem żabki i jaszczurki. Potem lisy, sarny. Na końcu pochylał sie nad bezdomnymi i emigrantami, pokrzywdzonymi przez życie
Pamiętam jak kiedyś Marysia została wezwana do świątyni a tam duchowny zrobił potworną awanturę  o to ze Jej Syn powywracał stoły z towarem na sprzedaż. Poniszczył medaliki, obrazki, odpusty, Nawet z najwyższej świątynnej półki dla zasobnych  zrzucił i podeptał totalne odpusty z przepustkami do nieba wydzierając się przy tym że nie będą robili sobie jarmarku z domu Ojca. Nikt nie wiedział o co wtedy mu chodziło. Takim chyba najszczęśliwszym czasem był okres gdy dorastał. Fizycznie już mężczyzna z takim pierwszym bardzo młodym zarostem na twarzy a wewnętrznie jeszcze dziecko. Jeszcze lubił poprzytulać sie do piersi swojej mniejszej o dwie głowy mamy a już budził zainteresowanie młodych dziewcząt a szczególnie Sary tej od Piotra koniarza i Weroniki od Marka rolnika. Widać było to zainteresowanie w spojżeniach Niby takie sąsiedzko koleżeńskie ale tak jakby inne. Potem dziewczyny zrobiły sie zazdrosne gdy zaczęto coraz częściej widywać go z Magdaleną pachnąca rybami bo oni mieli przetwórnię ryb.Młody często siadywał na skale pod lasem i mówił. Zbierało się wokół niego coraz więcej słuchaczy. Przybywało coraz więcej zwolenników jego teorii bezwarunkowej miłości i pokoju zaświadczonej wielką pacyfką noszona na szyi ale rosła też rzesza jego wrogów czerpiących mamonę z łatwowiernych i ogłupionych. Jego prostota zasad i prawd wbijała sie cierniem w kręgosłupy uczonych w piśmie faryzeuszy a szczególnie tego oszusta z Torunia skupionego na swoim imperium. Stał sie niebezpieczny dla ich interesów. Coraz bardziej niewygodny....... Pewnej wiosny zabili go rękami okupantów po parodii sądu........ Wszystko wróciło do normy. Znowu można handlować sakramentami i odpustami, Oszukiwać kłamać uprawiać pedofilię i okultyzm pod płaszczykiem Jedynej Słusznej Prawdy
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Kochani. Jest teraz moment być może dla mnie już ostatni gdy chciałbym Wam życzyć ogromnej ilości ciepła rodzinnego w tym szczególnym czasie gdy każdy biegnie do miejsc związanych ze swoimi korzeniami, tożsamością by w gronie najbliższych osiąść do wspólnego stołu pod wspólnym dachem. Niektórzy wciąż mieszkają w tym miejscu gdzie dla ich rodzin wszystko sie zaczęło i teraz z niecierpliwością czekają na pojawienie sie wszystkich i tradycyjną pierwszą gwiazdę na niebie. Nie wolno zmarnować ani jednej okazji by powiedzieć komuś że sie go kocha więc niech nikt nie waży to zrobić
Zdrowego i pogodnego świętowania.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


aliada

Może i lepiej, że nie znalazłeś?

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej historii... Ty jesteś trochę inny i pewnie ona też, niż wtedy gdy opowiadałeś ją dwa czy pięć lat temu.

 

Wszystkiego dobrego, ciepłych, rodzinnych, szczęśliwych Świąt, Dionizy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Dyzio, dla Ciebie i całej Twojej dużej rodziny życzę przede wszystkim dużo zdrowia, mnóstwa prezentów pod zielonym drzewkiem, pyszności na wigilijnym stole i wspaniałych rodzinnych chwil wypełnionych kolędami :) 
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123

Dyziaczku dla Ciebie i Twoich bliskich mało rozterek, dużo miłości i morze uśmiechów oraz nieskończoności zdrowia. Buzioreczki cieplusie???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Dziękuję za życzenia. 

Teraz kilka dla Ciebie.

Życzę Ci abyś w te piękne bożonarodzeniowe święta ucieszył się zapachem świerkowej choinki, zajaśniał blaskiem świecących na niej ozdób,  żebyś z nosem na szybie wypatrywał pierwszej gwiazdki, przesiąknął rumowym aromatem makowców, żebyś pod drzewkiem odnalazł radość przewiązaną kolorową wstążką.

A potem, gdy z głośnika cicho popłynie ,, lulajże Jezuniu" życzę Ci chwili zamyślenia, poczucia świętości nocy i refleksji nad Bożym Narodzeniem.

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 885
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Na co mi ręczniki w obecnie liczbie sztuk ok 20? 😴
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...