Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


Zaloguj się, aby obserwować  
Taka-Jedna

Nie bójcie się śmierci! Tamto życie jest lepsze

Polecane posty

Taka-Jedna

"Nie bójcie się śmierci! Umarłam i wróciłam. Tamto życie jest lepsze"

 

Hiszpanka Angelita Del Valle Valero, która przeżyła śmierć kliniczną, mówi o swoim spotkaniu z Bogiem. Spotkałam ją podczas moich wielu podróży. Angelita napisała książkę na ten temat, była gościem wielu programów telewizyjnych, bo jak mówi – Bóg nakazał jej głosić prawdę i czynić dobro.

 

Kiedy zobaczyłaś Boga?

To było w 1980 roku. Byłam z dziećmi i rodziną na Playa Pineda, nie umiem pływać. Stałam po kolana w wodzie, kiedy fala mnie wciągnęła i zawlokła na głęboką wodę. Pamiętam, że w ostatnim przebłysku poprosiłam Boga, żebym przeżyła, bo chłopcy byli jeszcze mali. Mam trzech synów.

Tak, ale zanim to nastąpiło, stanęłam przed obliczem Boga. To było niesamowite przeżycie. Bóg jawił się jako energia, jak słońce. Były dwa słońca – Bóg kobieta i Bóg – mężczyzna. Było cudownie, spokojnie, ciepło. To było tak piękne, że jest to dla człowieka, który tego nie przeżył, kompletnie niewyobrażalne. Nie chciałam wcale stamtąd wracać. Ale usłyszałam jakby grzmot i Bóg powiedział – prosiłaś o życie, żeby wychować synów.

Moja siostra opowiadała mi, że jak trwała akcja reanimacyjna, to prosiłam, zostawcie mnie, nie ratujcie, jestem szczęśliwa.

Strasznie nie chciałam wracać, bo wiedziałam już, że wracam do piekła…

 

Znajomi pytali, co jest po śmierci? Wszyscy z podobnymi doświadczeniami do twoich mówią, że najpierw jest tunel...

Nie tylko znajomi. Mnóstwo ludzi pytało. Mówię, że masz wrażenie, że to jesteś ty, ale tak naprawdę to jakaś ogromna energia, zupełnie z innymi zmysłami. Ludzie mi mówią, że Bóg nie istnieje. Ale ja wiem, że nasze ciało, owszem, gnije, ale już wiem również, że ta energia, którą obdarzył nas Bóg, nadal istnieje, jest nieśmiertelna. Niektórzy nazywają ją duszą. Tunel też istnieje, wpadasz jakby w wir, który cię wciąga. Trudno to opisać.

 

Zmieniło się twoje życie?

Ktoś, kto to przeżyje, zaczyna rozumieć, że pieniądze, że rzeczy, że sława, uroda, bogactwo, to wszystko nic nie znaczy. Że ważna jest tylko miłość, ta do drugiego człowieka i ta do Boga i Boga do nas. Że ta miłość jest niemierzalna, Dlatego mówię – nie bójcie się śmierci! To, co otrzymacie po niej, wynagrodzi wam wszelkie cierpienia na Ziemi. I powinno się głośno mówić o tym, że śmierć nie jest złem. Że to drugie życie jest lesze niż to tutaj na Ziemi.

 

Dostałaś też misję?

Owszem, Bóg nakazał mi głosić prawdę i czynić dobro. Mówić o tym, że powinniśmy walczyć z biedą, z głodem, potępiać chciwość, pęd do pieniędzy, gromadzenia rzeczy. Dlatego brzydzą mnie politycy – większość chciwa i kłamliwa. Zostałam też obdarzona darem uzdrawiania, co czynię. Oczywiście bezpłatnie. Ale co ciekawe, gdy poprosiłam proboszcza, żeby udostępnił mi w tym celu pomieszczenie, odmówił. Jak widać, nawet księża nie rozumieją, czym jest boże posłannictwo.

 

Jaki jest Bóg?

To energia świetlna, w formie słońca, ale z widocznymi oczami. To piękno, które jest nieznane ludziom. I jak powtarzam – Bóg był w dwóch osobach, męskiej i żeńskiej. I ja teraz głoszę chwałę tego Boga, jestem jego misjonarką, jestem lekarzem duchowym, pomagam ubogim i mam grupę osób, które idą moim torem.

 

Jak twoja rodzina do tego podchodzi?

Popierają mnie i rozumieją.

 

Rozmawiałam z neurochirurgami, którzy twierdzą, że to, co mówisz, to wyłącznie wytwory wyobraźni ludzi w śmierci klinicznej, że nikt stamtąd nie wrócił…

Byłam w wielu programach telewizyjnych, siedzieli mądrzy eksperci. Żaden z nich mnie nie przekonał. Ba, nie mieli argumentów. To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Nie da się wymyślić takiej energii i takiego dobra, czy takiego szczęścia, jakie na ciebie spływa. To są rzeczy, których za życia nie poczujesz nigdy, więc jak możesz je stworzyć w wyobraźni? To jest niemożliwe.

 

Czy, żeby być blisko Boga trzeba iść do kościoła?

Nie ma takiej konieczności, bo Bóg jest wszędzie. Trzeba go tylko w sobie poczuć.

 

Źródło: https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/nie-bojcie-sie-smierci-umarlam-i-wrocilam-tamto-zycie-jest-lepsze/xbn34lm,30bc1058

 

Edytowano przez Taka-Jedna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


syn fubu

W życiu nie uwierzę w boga al'a słońce z oczami. Pewien morderca i kanibal skazany w latach 30 na krzesło elektryczne po ogłoszeniu wyroku był niezmiernie zadowolony - miał powiedzieć "Super, to dopiero będzie śmierć". Podczas egzekucji powodował zwarcia i zaczął się jarać bo jak ustalono później - wcześniej nawbijał sobie w uda i kości udowe wielkich igieł by polepszyć przepływ prądu. Można zakładać że pragnął energii bardzo. Słońce z kolei to nic innego jak energia cieplna termojądrowa. Jak kiedyś nastanie wojna atomowa będziemy mieli w ułamku sekundy możliwość zakosztować boga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Dziwne że naukowcy nie znaleźli argumentów na obalenie tej teorii. Co prawda to nadal jest teoria lecz bardziej prawdopodobna. Oto ta teoria. Jeśli już jakiś bóg jest równie dobrze może on być nieskończoną ciemnością, nieskończoną głuchotą i zmarzliną o niewyobrażalnych temperaturach minusowych. Gwiazdy w przestrzeni kosmicznej są jak malutkie lampki choinkowe. Ich energia ciepła i jądrowa dla ludzi jest niewyobrażalna ale dla kosmosu to tylko zapałki zapalone na chwilę. Niemal wszystkie gwiazdy jakie widzimy to już tylko złudzenia które dawno temu zgasły, a my widzimy jeszcze ich światło które dochodzi do naszych oczu sprzed miliardów lat. Jeżeli nawet bóg byłbym słońcem to o bardzo ograniczonym działaniu i krótkotrwałym. W kosmosie prym wiodą czarne dziury i temperatura zamrażarki o stopniach jakich nam się nie śniło bo czy można wyobrazić sobie minus milion stopni Celsjusza? Jeśli już bóg to ani zimno ani gorąco tylko jakaś inteligencja ponad całym kosmosem która stwarza sobie z tego życie i bawi się tym.

Sprowadzanie boga do roli słońca jest bezmyślne po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kormoran
9 godzin temu, Taka-Jedna napisał:

"Nie bójcie się śmierci! Umarłam i wróciłam. Tamto życie jest lepsze"

 

Hiszpanka Angelita Del Valle Valero, która przeżyła śmierć kliniczną, mówi o swoim spotkaniu z Bogiem. Spotkałam ją podczas moich wielu podróży. Angelita napisała książkę na ten temat, była gościem wielu programów telewizyjnych, bo jak mówi – Bóg nakazał jej głosić prawdę i czynić dobro.

 

Kiedy zobaczyłaś Boga?

To było w 1980 roku. Byłam z dziećmi i rodziną na Playa Pineda, nie umiem pływać. Stałam po kolana w wodzie, kiedy fala mnie wciągnęła i zawlokła na głęboką wodę. Pamiętam, że w ostatnim przebłysku poprosiłam Boga, żebym przeżyła, bo chłopcy byli jeszcze mali. Mam trzech synów.

Tak, ale zanim to nastąpiło, stanęłam przed obliczem Boga. To było niesamowite przeżycie. Bóg jawił się jako energia, jak słońce. Były dwa słońca – Bóg kobieta i Bóg – mężczyzna. Było cudownie, spokojnie, ciepło. To było tak piękne, że jest to dla człowieka, który tego nie przeżył, kompletnie niewyobrażalne. Nie chciałam wcale stamtąd wracać. Ale usłyszałam jakby grzmot i Bóg powiedział – prosiłaś o życie, żeby wychować synów.

Moja siostra opowiadała mi, że jak trwała akcja reanimacyjna, to prosiłam, zostawcie mnie, nie ratujcie, jestem szczęśliwa.

Strasznie nie chciałam wracać, bo wiedziałam już, że wracam do piekła…

 

Znajomi pytali, co jest po śmierci? Wszyscy z podobnymi doświadczeniami do twoich mówią, że najpierw jest tunel...

Nie tylko znajomi. Mnóstwo ludzi pytało. Mówię, że masz wrażenie, że to jesteś ty, ale tak naprawdę to jakaś ogromna energia, zupełnie z innymi zmysłami. Ludzie mi mówią, że Bóg nie istnieje. Ale ja wiem, że nasze ciało, owszem, gnije, ale już wiem również, że ta energia, którą obdarzył nas Bóg, nadal istnieje, jest nieśmiertelna. Niektórzy nazywają ją duszą. Tunel też istnieje, wpadasz jakby w wir, który cię wciąga. Trudno to opisać.

 

Zmieniło się twoje życie?

Ktoś, kto to przeżyje, zaczyna rozumieć, że pieniądze, że rzeczy, że sława, uroda, bogactwo, to wszystko nic nie znaczy. Że ważna jest tylko miłość, ta do drugiego człowieka i ta do Boga i Boga do nas. Że ta miłość jest niemierzalna, Dlatego mówię – nie bójcie się śmierci! To, co otrzymacie po niej, wynagrodzi wam wszelkie cierpienia na Ziemi. I powinno się głośno mówić o tym, że śmierć nie jest złem. Że to drugie życie jest lesze niż to tutaj na Ziemi.

 

Dostałaś też misję?

Owszem, Bóg nakazał mi głosić prawdę i czynić dobro. Mówić o tym, że powinniśmy walczyć z biedą, z głodem, potępiać chciwość, pęd do pieniędzy, gromadzenia rzeczy. Dlatego brzydzą mnie politycy – większość chciwa i kłamliwa. Zostałam też obdarzona darem uzdrawiania, co czynię. Oczywiście bezpłatnie. Ale co ciekawe, gdy poprosiłam proboszcza, żeby udostępnił mi w tym celu pomieszczenie, odmówił. Jak widać, nawet księża nie rozumieją, czym jest boże posłannictwo.

 

Jaki jest Bóg?

To energia świetlna, w formie słońca, ale z widocznymi oczami. To piękno, które jest nieznane ludziom. I jak powtarzam – Bóg był w dwóch osobach, męskiej i żeńskiej. I ja teraz głoszę chwałę tego Boga, jestem jego misjonarką, jestem lekarzem duchowym, pomagam ubogim i mam grupę osób, które idą moim torem.

 

Jak twoja rodzina do tego podchodzi?

Popierają mnie i rozumieją.

 

Rozmawiałam z neurochirurgami, którzy twierdzą, że to, co mówisz, to wyłącznie wytwory wyobraźni ludzi w śmierci klinicznej, że nikt stamtąd nie wrócił…

Byłam w wielu programach telewizyjnych, siedzieli mądrzy eksperci. Żaden z nich mnie nie przekonał. Ba, nie mieli argumentów. To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Nie da się wymyślić takiej energii i takiego dobra, czy takiego szczęścia, jakie na ciebie spływa. To są rzeczy, których za życia nie poczujesz nigdy, więc jak możesz je stworzyć w wyobraźni? To jest niemożliwe.

 

Czy, żeby być blisko Boga trzeba iść do kościoła?

Nie ma takiej konieczności, bo Bóg jest wszędzie. Trzeba go tylko w sobie poczuć.

 

Źródło: https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/nie-bojcie-sie-smierci-umarlam-i-wrocilam-tamto-zycie-jest-lepsze/xbn34lm,30bc1058

 

 

Niezwykłe świadectwo:

Dla katolików istnienie nieba, czyśćca oraz piekła jest faktem. Rzadko kiedy zastanawiamy się jednak, co dokładnie czeka dusze potępionych, którzy nie doznają zbawienia. Do nasuwających się w sposób naturalny skojarzeń należą piekielny gorąc, ogień oraz niekończące się męki.
Opowieść Billa Wiese’a, który twierdzi, że miał okazję odwiedzić piekło niemal całkowicie odpowiada wizji wiecznego potępienia, która przez lata utarła się w kulturze cywilizacji.

Tym razem mężczyzna jest wyznawcą protestantyzmu i utrzymuje, że w nocy 23 listopada 1998 roku doznał czegoś, co na zawsze zmieniło jego życie. Wiese jest przekonany, że doświadczył śmierci klinicznej, która trwała blisko 23 minuty.
 W tym czasie mężczyzna wyruszył w podróż do piekieł i na własnej skórze przekonał się, jakie kary czekają po śmierci grzeszników. Wszystko zaczęło się, gdy Bill Wiese w nocy wstał z łóżka, żeby napić się wody.  Około godziny trzeciej poczuł, że został wyrwany ze swojego ciała. Chwilę później przemieszczał się już w długim, ciemnym tunelu prowadzącym do piekła.

Bill Wiese w rozmowie z dziennikarzami TCT Network opowiadał:
    Robiło się coraz goręcej, aż wylądowałem na kamiennej podłodze więziennej celi w piekle. Znajdowały się tam kamienne ściany, wnętrze bardziej przypominało loch – brudny, śmierdzący i wypełniony dymem.


Podczas śmierci klinicznej odwiedził piekło:

Bill Wiese podczas swojej nocnej przygody miał także doświadczyć spotkania z demonami. Negatywnie naenergetyzowane istoty bluźniły przeciwko Bogu. W pewnej chwili Amerykanin odczuł, że demony go atakują.
Pomimo tego, że znajdował się poza ciałem, stwory sprawiały mu fizyczny ból. W wywiadzie udzielonym dla TCT Network, Bill Wiese szczegółowo opisywał swoje szokujące  doświadczenia z zaświatów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu
2 godziny temu, kormoran napisał:

Dla katolików istnienie nieba, czyśćca oraz piekła jest faktem.

 

Skąd wzięli sobie te fakty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu
5 godzin temu, kormoran napisał:

 

 

Opowieść Billa Wiese’a, który twierdzi, że miał okazję odwiedzić piekło

 

To jest extra po prostu okazja - odwiedzić sobie piekło. Pewnie podróżował sobie wagonikiem w kolejce liniowej z pick stopami na coś chłodnego. Święto Dziękczynienia, rodzina skończyła już jeść indyka, za chwilę będą podawać galaretkę owocową, a Bill zaciera ręce i wesoło oświadcza wszystkim "No, to teraz opowiem wam jak to było w piekle".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
13 godzin temu, Taka-Jedna napisał:

"Nie bójcie się śmierci! Umarłam i wróciłam. Tamto życie jest lepsze"

"A kto umarł, ten nie żyje" ;)

 

Ta kobieta nie umarła, bo śmierć kliniczna nie równa się śmierci biologicznej. Mimo braku zewnętrznych oznak życia, mózg osoby w tym stanie dalej pracuje, co można obecnie sprawdzić. Tyle że jest zalewany endorfinami i substancjami psychoaktywnymi; tak prawdopodobnie organizm broni się przed stresem związanym z umieraniem.

No a ten fragment:

13 godzin temu, Taka-Jedna napisał:

Moja siostra opowiadała mi, że jak trwała akcja reanimacyjna, to prosiłam, zostawcie mnie, nie ratujcie, jestem szczęśliwa.

kiedy to osoba w czasie reanimacji dyskutuje  sobie z lekarzami...  Każe zapytać, czy to w ogóle był stan śmierci klinicznej.

 

A w ogóle, traktowanie wizji towarzyszących procesowi umierania jako dowodu na istnienie  Boga jest ryzykowne, jak zawsze, kiedy opiera się  wiarę na tajemniczych na pewnym etapie zjawiskach przyrodniczych, które potem zostają wyjaśnione przez naukę... Taką wiarą łatwo zachwiać.

 

Także przecież w Piśmie św. jest przypowieść o bogaczu, który cierpiąc w piekle, prosił żeby wysłać kogoś z umarłych z ostrzeżeniem dla żyjących braci. Odmówiono mu, stwierdzając, że skoro nie uwierzyli prorokom, nie uwierzą też przybyszowi z zaświatów.

Jeśli więc w ogóle jako niedowiarek mogę się wtrącać w sprawy wierzących,  to myślę, że właśnie tego powinni się trzymać, zamiast  szukać wątpliwych świadectw zmarłych rzekomo przywróconych do życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
19 minut temu, aliada napisał:

"A kto umarł, ten nie żyje" ;)

 

Ta kobieta nie umarła, bo śmierć kliniczna nie równa się śmierci biologicznej. Mimo braku zewnętrznych oznak życia, mózg osoby w tym stanie dalej pracuje, co można obecnie sprawdzić. Tyle że jest zalewany endorfinami i substancjami psychoaktywnymi; tak prawdopodobnie organizm broni się przed stresem związanym z umieraniem.

 

Dokładnie. Z tego co wiem, śmierć biologiczna to śmierć pnia mózgu, a nie zatrzymanie krążenia.

Zjawiska, które się pojawiają w okresie od zatrzymania krążenia do śmierci pnia mózgu, są to zjawiska okołośmiertne. Po śmierci pnia mózgu nie ma już odwrotu. Jest to proces nieodwracalny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu
15 minut temu, Maybe napisał:

Dokładnie. Z tego co wiem, śmierć biologiczna to śmierć pnia mózgu, a nie zatrzymanie krążenia.

Zjawiska, które się pojawiają w okresie od zatrzymania krążenia do śmierci pnia mózgu, są to zjawiska okołośmiertne. Po śmierci pnia mózgu nie ma już odwrotu. Jest to proces nieodwracalny.

 

Śmieszne.

Bezgłowy kurczak Mike.

mike-bezglowy-kurczak-2.jpg

 

Mike – kogut z rasy Wyandotte, który żył 18 miesięcy po odcięciu głowy.

 

10 września 1945 farmer Lloyd Olsen z miasta Fruita w stanie Kolorado usiłując zabić na kolację kurczaka, pięcioipółmiesięcznego Mike’a, tak uciął głowę, że większość pnia mózgu została w górnej, nie obciętej części kręgosłupa, ocalało także jedno ucho. Kurczak Mike stracił możliwość widzenia i gdakania, jednak nadal mógł słyszeć i regulować podstawowe funkcje życiowe.

Pomimo utraty dużej części tak ważnego organu, kurczak nadal wykazywał chęć do życia. Usiłował nawet nastroszyć się i zapiać, choć bez głowy nie było to możliwe. Gdy ptak przez dłuższy czas nie umierał, farmer zdecydował pozostawić go przy życiu – karmił go drobnym ziarnem i płynami przez zakraplacz. Kurczak dość dobrze utrzymywał równowagę, chodził dość pewnie i spał na grzędzie. Codziennie o świcie usiłował zapiać, co brzmiało jak bulgotanie. Mike dość często jednak dusił się swoim śluzem, który rodzina Olsena usuwała za pomocą strzykawki.

Brak głowy nie zahamował także wzrostu Mike’a, który w momencie ścięcia ważył 1,1 kg, a przytył do 3,6 kg, zanim padł.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, syn fubu napisał:

 

Śmieszne.

Bezgłowy kurczak Mike.

mike-bezglowy-kurczak-2.jpg

 

Mike – kogut z rasy Wyandotte, który żył 18 miesięcy po odcięciu głowy.

 

10 września 1945 farmer Lloyd Olsen z miasta Fruita w stanie Kolorado usiłując zabić na kolację kurczaka, pięcioipółmiesięcznego Mike’a, tak uciął głowę, że większość pnia mózgu została w górnej, nie obciętej części kręgosłupa, ocalało także jedno ucho. Kurczak Mike stracił możliwość widzenia i gdakania, jednak nadal mógł słyszeć i regulować podstawowe funkcje życiowe.

Pomimo utraty dużej części tak ważnego organu, kurczak nadal wykazywał chęć do życia. Usiłował nawet nastroszyć się i zapiać, choć bez głowy nie było to możliwe. Gdy ptak przez dłuższy czas nie umierał, farmer zdecydował pozostawić go przy życiu – karmił go drobnym ziarnem i płynami przez zakraplacz. Kurczak dość dobrze utrzymywał równowagę, chodził dość pewnie i spał na grzędzie. Codziennie o świcie usiłował zapiać, co brzmiało jak bulgotanie. Mike dość często jednak dusił się swoim śluzem, który rodzina Olsena usuwała za pomocą strzykawki.

Brak głowy nie zahamował także wzrostu Mike’a, który w momencie ścięcia ważył 1,1 kg, a przytył do 3,6 kg, zanim padł.

 

No tak, bo pień mózgu został, dlatego dopiero smierć pnia mózgu uznaje się za biologiczną śmierć, a nie samych komórek mózgowych.

A czasem jest też tak, że po śmierci pnia mózgu niektore komórki mózgowe jeszcze krotki czas funkcjonują, ale wiadomo że w krotkim czasie obumrą. 

 

Kurczak chciał piać? Może już szykował się do nowego wcielenia w rolę koguta ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu
23 minuty temu, Maybe napisał:

 

A czasem jest też tak, że po śmierci pnia mózgu niektore komórki mózgowe jeszcze krotki czas funkcjonują, ale wiadomo że w krotkim czasie obumrą. 

 

 

To też niestety widziałem ale już nie na kurczaku ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taka-Jedna
7 godzin temu, aliada napisał:

A w ogóle, traktowanie wizji towarzyszących procesowi umierania jako dowodu na istnienie  Boga jest ryzykowne, jak zawsze, kiedy opiera się  wiarę na tajemniczych na pewnym etapie zjawiskach przyrodniczych, które potem zostają wyjaśnione przez naukę... Taką wiarą łatwo zachwiać.

No dla ludzi, którzy tego doświadczają jest to dowód, może osobisty, wewnętrzny, ale jednak. Podobnie jak dla ludzi, którzy doświadczają nawrócenia. Oczywiście, że nie da się tego udowodnić (temat jest w dziale strefa tajemnic), ale tak naprawdę ważne jest to jaki wpływ ma to doświadczenie na późniejsze życie tych ludzi, na ich wewnętrzną przemianę. W takich doświadczeniach są zbieżności, jakaś świetlista postać, uczucie wszechogarniającej miłości, porady, żeby kochać innych ludzi, czynić dobro, to trochę dziwne jak na wizje porównywalne tylko z tym co zachodzi w mózgu.

 

 

Być może podobne stany można osiagnąc w inny sposób, próbował tego psycholog Stanslav Grof, stosując u pacjentów psychodeliki, a później tzw. oddychanie holotropwe, jednak nie wyklucza tego, że doświadczenia duchowe jakie zachodzą podczas tego stanu, mogą być autentyczne, w sensie, że mózg jest tu tylko odbiorcą.

 

Opis jego książki "Psychologia przyszłości: Wnioski ze współczesnych badań nad świadomością"

 

"Autor jest psychiatrą i w ramach eksperymentu naukowego badał na sobie wpływ środków psychodelicznych. Przez wiele lat prowadził badania kliniczne z użyciem środków psychoaktywnych, a gdy te zostały zakazane, wraz żoną Christine opracował metodę oddychania holotropowego – terapii i autoeksploracji bez udziału psychodelików. Udowadnia, że autentyczna duchowość, bazująca na głębokim, osobistym doświadczeniu, stanowi niezwykle ważny wymiar życia i nadaje sens ludzkiemu istnieniu.

Wiele zaburzeń, które obecnie są diagnozowane jako psychotyczne i leczone przy pomocy leków tłumiących emocje, to w istocie trudne etapy radykalnej transformacji osobowości i duchowego otwarcia. Właściwie rozumiane i wspierane, mogą prowadzić do emocjonalnego i psychosomatycznego uzdrowienia, uderzających zmian w psychice i rozwoju świadomości. Epizody o takiej naturze można odnaleźć w życiu szamanów, joginów, mistyków i świętych. Literatura mistyczna całego świata opisuje te kryzysy jako cenne drogowskazy na duchowej ścieżce i potwierdza ich uzdrawiający i transformacyjny potencjał. Efektem duchowych kryzysów, których naturalny bieg nie jest zakłócony, może być poprawa stanu psychosomatycznego, większy entuzjazm wobec życia, przyjęcie bardziej satysfakcjonującej strategii życiowej i poszerzenie światopoglądu o duchowy wymiar istnienia."

https://www.empik.com/psychologia-przyszlosci-wnioski-ze-wspolczesnych-badan-nad-swiadomoscia-grof-stanislav,p1239756564,ksiazka-p

 

 

 

Ciekawym przypadkiem jest tu też dr. Eben Alexander, neurochirurg, były ateista, który doświadczył śmierci klinicznej i również uznał te wizje za autentyczne, po tym wydarzeniu nawrócił się 

 

https://natemat.pl/56163,dr-eben-alexander-rozmowa-z-czlowiekiem-ktory-widzial-niebo

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 godziny temu, Taka-Jedna napisał:

No dla ludzi, którzy tego doświadczają jest to dowód, może osobisty, wewnętrzny, ale jednak. Podobnie jak dla ludzi, którzy doświadczają nawrócenia. Oczywiście, że nie da się tego udowodnić (temat jest w dziale strefa tajemnic), ale tak naprawdę ważne jest to jaki wpływ ma to doświadczenie na późniejsze życie tych ludzi, na ich wewnętrzną przemianę. W takich doświadczeniach są zbieżności, jakaś świetlista postać, uczucie wszechogarniającej miłości, porady, żeby kochać innych ludzi, czynić dobro, to trochę dziwne jak na wizje porównywalne tylko z tym co zachodzi w mózgu.

 

 

Być może podobne stany można osiagnąc w inny sposób, próbował tego psycholog Stanslav Grof, stosując u pacjentów psychodeliki, a później tzw. oddychanie holotropwe, jednak nie wyklucza tego, że doświadczenia duchowe jakie zachodzą podczas tego stanu, mogą być autentyczne, w sensie, że mózg jest tu tylko odbiorcą.

 

 

Mamy takie same mózgi więc doświadczenia okołośmiertne mogą być takie same, to nic zaskakującego i żaden dowód na istnienie Boga. Myślę że coś nie tak jest z wiarą, skoro szuka się takich dowodów i dopatruje ich w zjawiskach wynikających z natury/biologi a raczej fizjologii czlowieka.

A jeśli na podstawie takich zjawisk ktoś doznaje nawrócenia, bo widział Boga to jego wiara również jest słaba, bo musiał zobaczyć żeby uwierzyć, w dodatku sam siebie oszukuje. Sukces to mocno uwierzyć, nie mając dowodów.

 

Nie musisz wstawiać linków jakiegoś psychiatry na poparcie swojej tezy, bo zawsze znajdą się tacy, którzy będą szerzyć swoje wydumane teorie. Podobnie jak jest z ruchem antyszczepuinkowców, czy wyznawców płaskiej Ziemii.

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taka-Jedna
3 godziny temu, Maybe napisał:

i żaden dowód na istnienie Boga.

wydaje mi się, że mój post był zrozumiały, jest to dowód dla ludzi, którzy tego doświadczają, a nie dowód naukowy, by przekonać np. ateistów do wiary w Boga, przecież nikt Ci nie każe w to wierzyć, więc w czym problem? W zupełności wystarczy, ze ludzie, którzy mają takie doświadczenie są dzięki temu szczęśliwsi i wpływa to na nich tak, a nie inaczej, czyli doświadczają nawrócenia, wewnętrznej przemiany, pokoju itp. 

 

3 godziny temu, Maybe napisał:

Nie musisz wstawiać linków jakiegoś psychiatry na poparcie swojej tezy, bo zawsze znajdą się tacy, którzy będą szerzyć swoje wydumane teorie.

mogę wstawiać linki jakie będę chciała, zwłaszcza w swoim temacie, jeśli się temat nie podoba, to nie czytaj ?‍♀️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
4 godziny temu, Maybe napisał:

Myślę że coś nie tak jest z wiarą, skoro szuka się takich dowodów i dopatruje ich w zjawiskach wynikających z natury/biologi a raczej fizjologii czlowieka.

Czy się szuka? Same się pojawiają. Ludzie coś takiego przeżywają i chętnie się tym dzielą. Chyba nie ma badań, które jednoznacznie określiłyby te przeżycia jako wytwór procesów fizjologicznych.

 

4 godziny temu, Maybe napisał:

A jeśli na podstawie takich zjawisk ktoś doznaje nawrócenia, bo widział Boga to jego wiara również jest słaba, bo musiał zobaczyć żeby uwierzyć, w dodatku sam siebie oszukuje. Sukces to mocno uwierzyć, nie mając dowodów.

Nie każdy wychował się w środowisku które ułatwiałoby mu uwierzenie ot tak. Nawet biblijny niewierny Tomasz potrzebował dowodów. Ważne, że ta wiara w ogóle zaistniała i przynosi korzyści w życiu danego człowieka. Nie ma sensu ścigać się z ludźmi w tym kto bardziej wierzy i z jakich pobudek. Ważne żeby finał był w Niebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
13 minut temu, Pieprzna napisał:

Czy się szuka? Same się pojawiają. Ludzie coś takiego przeżywają i chętnie się tym dzielą. Chyba nie ma badań, które jednoznacznie określiłyby te przeżycia jako wytwór procesów fizjologicznych.

 

Nie każdy wychował się w środowisku które ułatwiałoby mu uwierzenie ot tak. Nawet biblijny niewierny Tomasz potrzebował dowodów. Ważne, że ta wiara w ogóle zaistniała i przynosi korzyści w życiu danego człowieka. Nie ma sensu ścigać się z ludźmi w tym kto bardziej wierzy i z jakich pobudek. Ważne żeby finał był w Niebie.

No jakby poszukać to więcej dowodów jest na to że to zmiany w mózgu wywołują halucynacje niż to że jest to obraz Boga. Poza tym ustanie akcji serca to jeszcze nie śmierć.

Oczywiście może i dobre takie nawrócenie oby było ono pogłębiane, a nie bazowało jedynie na halucynacjach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Taka-Jedna napisał:

wydaje mi się, że mój post był zrozumiały, jest to dowód dla ludzi, którzy tego doświadczają, a nie dowód naukowy, by przekonać np. ateistów do wiary w Boga, przecież nikt Ci nie każe w to wierzyć, więc w czym problem? W zupełności wystarczy, ze ludzie, którzy mają takie doświadczenie są dzięki temu szczęśliwsi i wpływa to na nich tak, a nie inaczej, czyli doświadczają nawrócenia, wewnętrznej przemiany, pokoju itp. 

 

mogę wstawiać linki jakie będę chciała, zwłaszcza w swoim temacie, jeśli się temat nie podoba, to nie czytaj ?‍♀️

Ok, skoro to nie dowód to jaki ma sens gdybanie, że wizje jakie zaznają niektórzy przy wygaszaniu mózgu, to wizerunek Boga. 

Oczywiście że nie czytam hosztaplerów, które swoje tezy opierają na niczym tylko gdybaniu i śmią nazywać się naukowcami...Jednak tak samo jak ty przytaczasz pseudo naukowe teorie, ja mogę reagować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
10 minut temu, Maybe napisał:

No jakby poszukać to więcej dowodów jest na to że to zmiany w mózgu wywołują halucynacje niż to że jest to obraz Boga. Poza tym ustanie akcji serca to jeszcze nie śmierć.

Oczywiście może i dobre takie nawrócenie oby było ono pogłębiane, a nie bazowało jedynie na halucynacjach.

Słowo śmierć znaczy dla naukowca coś ściśle zdefiniowanego a dla szarego człowieka to termin szerszy. Tutaj mówimy o śmierci klinicznej.

Śmierć kliniczna – stan zaniku widocznych oznak życia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy krążenie krwi. Od stanu śmierci biologicznej różni się nieprzerwanym występowaniem aktywności mózgu, możliwej do stwierdzenia za pomocą badania elektroencefalograficznego. 

To takie zawieszenie między światami kiedy waży się czy to już koniec na ziemi czy jeszcze po coś tu trzeba wrócić. Jeśli uznamy człowieka za istotę cielesno-duchową to może mózg jest punktem styku tych dwóch natur. Stąd też jakieś dające się zarejestrować aktywności mózgu interpretowane jako np.halucynacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, Pieprzna napisał:

Słowo śmierć znaczy dla naukowca coś ściśle zdefiniowanego a dla szarego człowieka to termin szerszy. Tutaj mówimy o śmierci klinicznej.

Śmierć kliniczna – stan zaniku widocznych oznak życia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy krążenie krwi. Od stanu śmierci biologicznej różni się nieprzerwanym występowaniem aktywności mózgu, możliwej do stwierdzenia za pomocą badania elektroencefalograficznego. 

To takie zawieszenie między światami kiedy waży się czy to już koniec na ziemi czy jeszcze po coś tu trzeba wrócić. Jeśli uznamy człowieka za istotę cielesno-duchową to może mózg jest punktem styku tych dwóch natur. Stąd też jakieś dające się zarejestrować aktywności mózgu interpretowane jako np.halucynacje.

Właśnie, więc ci ludzie tak naprawdę nie zaznali śmierci biologicznej, wiec jak mogą twierdzić, że jest życie po śmierci, że po śmierci widzieli Boga, oni przeciez ciągle żyli. To tak jakbyś uznała halucynacje człowieka w demencji lub chorego na alzheimera, któremu stopniowo obumiera mózg, jego komórki ulegaja degradacji, wygasają połączenia nerwowe, za prawdę.

 

Przyjmując nawet że Bóg istnieje, wydaje mi się, że szukanie dowodów na istnienie Boga w śmierci klinicznej i powstałych wówczas halucynacji, jest słabe. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
15 minut temu, Maybe napisał:

Właśnie, więc ci ludzie tak naprawdę nie zaznali śmierci biologicznej, wiec jak mogą twierdzić, że jest życie po śmierci, że po śmierci widzieli Boga, oni przeciez ciągle żyli.

Ty w to nie wierzysz, ale są relacje świętych, którzy za życia opuszczali nasz świat na rozkaz Boga. Np. S. Faustyna była w piekle. Można przyszłe życie podejrzeć żyjąc po ziemsku.

 

17 minut temu, Maybe napisał:

Przyjmując nawet że Bóg istnieje, wydaje mi się, że szukanie dowodów na istnienie Boga w śmierci klinicznej i powstałych wówczas halucynacji, jest słabe

Dziwne jak te halucynacje przekraczają możliwości mózgu na co dzień. Skąd się w głowie bierze muzyka tak piękna, że na pewno nie jesteś w stanie takiej skomponować i nigdy jej nie słyszałeś by była tylko odtworzeniem pamięci. Skąd ludzie po śmierci klinicznej wiedzą o czym rozmawiały i co robiły osoby przebywające poza pomieszczeniem gdzie leżało ciało prawie umarłego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, Pieprzna napisał:

Ty w to nie wierzysz, ale są relacje świętych, którzy za życia opuszczali nasz świat na rozkaz Boga. Np. S. Faustyna była w piekle. Można przyszłe życie podejrzeć żyjąc po ziemsku.

 

Dziwne jak te halucynacje przekraczają możliwości mózgu na co dzień. Skąd się w głowie bierze muzyka tak piękna, że na pewno nie jesteś w stanie takiej skomponować i nigdy jej nie słyszałeś by była tylko odtworzeniem pamięci. Skąd ludzie po śmierci klinicznej wiedzą o czym rozmawiały i co robiły osoby przebywające poza pomieszczeniem gdzie leżało ciało prawie umarłego?

No jednak ludzie z demencja i z Alzheimerem zaznają różnych halucynacji, również pięknych...i nie ma w tym żadnej tajemnicy, ani sił nadprzyrodzonych.

 

To jest jak z duchami, jedni widzą naprawdę, inni koloryzują i dopisują, bo chcieliby by zmarły ich nawiedził, ale nie polegałaby na każdej takiej opowieści i nie traktowałabym jako pewnik.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taka-Jedna
31 minut temu, Maybe napisał:

Ok, skoro to nie dowód to jaki ma sens gdybanie, że wizje jakie zaznają niektórzy przy wygaszaniu mózgu, to wizerunek Boga. 

Ma to sens dla ludzi wierzących, którzy mają doświadczenia duchowe. Badnia nad świadomością cały czas trwają, nie wszyscy naukowcy są materialistami i stoją po tej stronie. 

Mi to naprawdę wisi czy osoby niewierzące przekonają się do takich tematów czy też nie. Temat jest w dziale "Strefa Tajemnic" podany jako ciekawostka, świadectwo osoby, która doświadczyła śmierci klinicznej i uważa, że doświadczenie to było autentyczne, podobnie jak wiele innych osób po takim doświadczeniu. To doświadczenie miało wpływ na tą osobę, na jej przemianę.

Sama wypowiadam się tu jako wierząca i z takiej perspektywy na to patrzę, a czy to przekonuje sceptyków mi naprawdę ni grzeje ni ziębi, podobnie jak pewnie i większości innych wierzących, nie radykalistów. 

 

35 minut temu, Maybe napisał:

Oczywiście że nie czytam hosztaplerów, które swoje tezy opierają na niczym tylko gdybaniu i śmią nazywać się naukowcami...Jednak tak samo jak ty przytaczasz pseudo naukowe teorie, ja mogę reagować. 

No to reaguj, przecież Ci nie zabraniam,

 

 

Ten akurat "hosztapler" jest jednym z bardzo wybitnych psychologów, jednym z twórców nowoczesnej psychologii tzw. psychologii transpersonalnej zwanej "czwartą siłą w psychologii", popatrz co mówi o nim człowiek, którego jak dobrze pamiętam cenisz, czyli prof. Vetulani

"Prof. Jerzy Vetulani o Stanislavie Grofie:

(...) Człowiek współczesny czuje się jednak zagubiony w świecie porządkowanym przez naukę i technikę, coraz częściej zwraca się ku niejasnym, niepewnym ale fascynującym swoją tajemniczością oglądom świata. Naukowcy i technicy oczywiście zżymają się na irracjonalność takiego podejścia, ale czy jedynie podejście racjonalne jest uprawnionym narzędziem poznawania świata? Poza poznaniem dyskursywnym, opartym na logice i aktywności kory mózgowej, istnieją inne typy poznania, chociażby emocjonalne, związane z aktywacją układu limbicznego, poznanie duchowe, być może związane z aktywnością wyspy i wiele innych. Są one równie ważne, ale jedynie poznanie dyskursywne umożliwia nam bezpośrednie nawiązanie kontaktu z innym mózgiem. Możemy przekonać każdego o słuszności prawa Pitagorasa, ale nie możemy logicznie przekonać interlokutora o wyższości poezji Mickiewicza nad poezją Gałczyńskiego, nie możemy przekonać nikogo, że Matejko jest piękniejszy od Matisse’a. W moim odczuciu psychiatra transpersonalna usiłuje właśnie umożliwić komunikację międzyludzką w zakresie poznań innych niż dyskursywne."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, Taka-Jedna napisał:

Ma to sens dla ludzi wierzących, którzy mają doświadczenia duchowe. Badnia nad świadomością cały czas trwają, nie wszyscy naukowcy są materialistami i stoją po tej stronie. 

Mi to naprawdę wisi czy osoby niewierzące przekonają się do takich tematów czy też nie. Temat jest w dziale "Strefa Tajemnic" podany jako ciekawostka, świadectwo osoby, która doświadczyła śmierci klinicznej i uważa, że doświadczenie to było autentyczne, podobnie jak wiele innych osób po takim doświadczeniu. To doświadczenie miało wpływ na tą osobę, na jej przemianę.

Sama wypowiadam się tu jako wierząca i z takiej perspektywy na to patrzę, a czy to przekonuje sceptyków mi naprawdę ni grzeje ni ziębi, podobnie jak pewnie i większości innych wierzących, nie radykalistów. 

 

No to reaguj, przecież Ci nie zabraniam,

 

 

Ten akurat "hosztapler" jest jednym z bardzo wybitnych psychologów, jednym z twórców nowoczesnej psychologii tzw. psychologii transpersonalnej zwanej "czwartą siłą w psychologii", popatrz co mówi o nim człowiek, którego jak dobrze pamiętam cenisz, czyli prof. Vetulani

"Prof. Jerzy Vetulani o Stanislavie Grofie:

(...) Człowiek współczesny czuje się jednak zagubiony w świecie porządkowanym przez naukę i technikę, coraz częściej zwraca się ku niejasnym, niepewnym ale fascynującym swoją tajemniczością oglądom świata. Naukowcy i technicy oczywiście zżymają się na irracjonalność takiego podejścia, ale czy jedynie podejście racjonalne jest uprawnionym narzędziem poznawania świata? Poza poznaniem dyskursywnym, opartym na logice i aktywności kory mózgowej, istnieją inne typy poznania, chociażby emocjonalne, związane z aktywacją układu limbicznego, poznanie duchowe, być może związane z aktywnością wyspy i wiele innych. Są one równie ważne, ale jedynie poznanie dyskursywne umożliwia nam bezpośrednie nawiązanie kontaktu z innym mózgiem. Możemy przekonać każdego o słuszności prawa Pitagorasa, ale nie możemy logicznie przekonać interlokutora o wyższości poezji Mickiewicza nad poezją Gałczyńskiego, nie możemy przekonać nikogo, że Matejko jest piękniejszy od Matisse’a. W moim odczuciu psychiatra transpersonalna usiłuje właśnie umożliwić komunikację międzyludzką w zakresie poznań innych niż dyskursywne."

To nie ma znaczenia, co mówi o nim Vetulani. Naukowiec, którego wypowiedź nie opiera się na dowodach, faktach, nie jest stricte naukowa. Owszem może sobie oczywiście gdybać prywatnie, jak każdy człowiek, ale przy takich gdybaniach powoływanie się wówczas na jego naukowe tytuły nie ma sensu, nie ma uzasadnienia, bo to jest tylko takie samo gdybanie, jak moje czy twoje.

 

Rzeczywiście dział: Strefa Tajemnic, więc nie wnikam.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
28 minut temu, Maybe napisał:

To jest jak z duchami, jedni widzą naprawdę, inni koloryzują i dopisują, bo chcieliby by zmarły ich nawiedził, ale nie polegałaby na każdej takiej opowieści i nie traktowałabym jako pewnik.

Ja też nie wierzę w każdą historyjkę o siłach nadprzyrodzonych. Jednym brakuje piątej klepki, innym atencji.

Jeszcze inna kategoria to kontakt z duchami pochodzenia piekielnego, które mogą podstępnie sprowadzać na złą drogę. Takie wrażenie mam czytając w tym temacie świadectwo, które pozornie ma być dowodem na istnienie Boga i nawracać, ale jednocześnie odciąga od Kościoła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 750
    • Postów
      265 660
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      997
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    AndrzejWary2
    Najnowszy użytkownik
    AndrzejWary2
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Pieprzna
      Nie zapraszam nikogo przed remontem. A że malarz coś zwleka z przybyciem, to...lepiej daj zdjęcie 😅
    • Miły gość
      Toner 
    • Natka
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Miły gość
      Stanley 
    • Miły gość
      Ja Ci wierzę 🤣
    • Vitalinka
      Ach i nie grzebię się ją to po prostu spostrzegam jestem WWO🙂 buziaki❤️
    • Vitalinka
      Jesteś mój najukochańszy zbok forumowy🤗❤️😄 Tobie pokażę nawet osobiście🙂 
    • Vitalinka
      Raz 🙂 i jeszcze jest tam sporo ciekawych scen, pisałam.na szybko i od serca🤗 
    • Gregor
      Omasta 
    • KapitanJackSparrow
      dwa metry ? ! 🫣 Kość ciągnie pewnie po ziemi 😅
    • KapitanJackSparrow
      no a nie mówiłem....daj nudesa 🙃
    • KapitanJackSparrow
      Ciekawostka. Był taki czas, że powstalo PO i powstalo PIS... i szli do wyborow, jako POPIS. Witaj w roku 2005. . I nie doszli.  Kto w kogo pierwszy rzucił ,,kamień"?... tak, że rozeszło się w mediach po Polsce i dało początek wojnie polsko-polskiej?  Otoż PO strzeliło pierwsze w swojego niedoszłego sojusznika, to byly czasy aktywnosci Rokity. potem rozpętała się lawina wzajemnych nieufności kampania prezydencka dziadek z Wermachtu..Bolki itd. a propos Bolka.  Mamy AD.  2026, po latach lustracji Wałęsy prokuratura umarza śledztwo w stosunku do bylego prezydenta z powodu...uwaga?! ...jego niepoczytalności analfabetycznej. Tak, nie wiem kto teraz za tym stoi,🤔 ale wychodzi mi ze PO. 🤨 Otoż prokuratura uważa, że Wałęsa nie mogł pisać wtedy donosów bo w tamtym czasie był analfabetą, czytaj debilem, ktory nie potrafił zlozyć literek a z B. Elektryk,. który grzebał w tablicach, rozdzielniach stoczniowych w ktorych bylo od zajeb...nia kabli i umiał się w tym połapać, nagle w 2026, dowiadujemy się,że nie umiał pisać po skończonej szkole zawodowej. Przecież nawet dziecko w takie bzudry nie uwierzy. Hmm ktoś próbuje robić ze mnie debila najwyraźniej. I owszem, kiedyś Wałęsa dla mnie to była świętość, dziś z perspektywy czasu i tych wszystkich oskarżeń niedomowień i mataczenia , ataków, zeznań, opowieści, filmu,  wychodzi mi jedno.. Nosz kurna był agentem SB. Możliwe że zwerbowanym ale był. A teraz takie oczywiste kłamstwa w obronie swoich.  Klamstwa po prostu same klamstwa i widzę je w wielu obszarach działalności poprzedniego jak i obecnego rządu, smutne, ale aby do wyborów. PO ponoć ma przed wyborami wprowadzić stan wojenny, aby zablokować ich odwolanie. Zobaczymy, napiszę na wszelki wypadek tę zasłyszaną sugestę na wypadek gdyby do takiego scenariusza doszło. Jak  dojdzie wiadome będzie że znaleźliśmy się w centrum szopki czy teź teatru dla debili.  Ps Jestem przeciwny podzialom Polaków ale też patrząc na nasz ebestablishment jestem bardzo mocno zniesmaczony    
    • Pieprzna
      Jak tak piszesz, to mam ochotę zawołać jak rasowy zbok forumowy - pokaż stupki 😆
    • Pieprzna
      Co jest z tym forum nie tak? Zajrzałam rano - biała plama. W południe - da się odczytać powiadomienia, ale wejść dalej nie. Dopiero wieczorem was czytam.
    • la primavera
      Twój opis jest ciekawszy niż sam film 🙂 Ile razy obejrzałaś? Masz rację,  każdy ma swoje upodobania i wrażliwość w odbiorze. Ten film w moją nie trafił i zamiast grzebać w tak pokazanych traumach wolę pogrzebać w ogródku , choć nie ma w nim wiele roboty,  bo warzywa rosną w skrzyniach. Oprócz dyni,  bo ta poszła w teren, ciekawe, gdzie się zatrzyma.  Nie lubisz Leona? Ja lubię.  W ogóle lubię Bessona. Ostatnio chyba Dogmana oglądałam.  Zrobil na mnie wrażenie. To też krzywdy i traumy ale zupełnie  inaczej pokazane. 
    • Vitalinka
      Na koniec gdy głośno siorbnął szejka przez słomkę, gdy przez cały czas poruszał się cicho (zanim został agentem był żołnierzem, co ma misji, dał lokalnej dziewczynce czekoladę i jakiś chłopak ją za te czekoladę zastrzelił, gdyż broń w tym państwie była dostępna dla dzieci, a jedzenie nie i Joe miał po tym drugą traumę), ćwiczył nawet wstrzymywanie oddechu, co zostało mu z pierwszej traumy, którą zafundował mu ojciec w dzieciństwie, więc gdy siorbnal stał się na powrót niewinnym chłopcem...bo nigdy go tu wczesniej, w tym jego życiu prawdziwego nie było. Jak wskazuje tytuł.🙂 Dzięki uratowaniu dziewczynki, odkupił jakby swoje winy, które powstały oczywiście tylko w jego głowie i niosły go dalej przez życie, w którym ciągle miał myśli samobójcze (scena przy pociągu, scena gdy chciał się utopić razem ze zwłokami matki, scena w ostatnim domu gdzie patrzył na wysoką barierkę,a w ręku trzymał krawat i wyobrażenie strzelenia sobie w głowę gdy myślał,że dziewczynka odeszła,a ona poszła tylko do łazienki).  Mnie wzruszyły bardzo sceny, gdy trzymał wroga za rękę podczas jego śmierci,choć ten zabił mu matkę, to świadczyło, że był w głębi serca dobrym człowiekiem jak i to, że nie zabił chłopca, który wiedział jak do niego trafić, co niestety zrobili zabójcy jego matki, on zaś zostawił go przy życiu...naraził siebie, nie był więc bezwzględnym mordercą. Scena gdy wynoszono dziewczynkę z pokoju, gdy spojrzał na jej stopy, uruchomiła w nim wspomnienie zabitej na froncie za czekoladę dziewczynki, której w wyniku strzału drgały przedśmiertne stopy i ten obraz do niego wracał, za śmierć której bardzo się obwiniał, choć nic złego nie zrobił: dał jej tylko czekoladę...  Jednak w swojej głowie uruchomił poczucie winy: gdybym nie dał słodyczy dziewczynka by żyła. Tak działa mechanizm dziecka skrzywdzonego, obwinia się ono całe życie za winy innych, przejmuje je na siebie. Dlatego tak bardzo walczył o te druga porwaną dziewczynkę, jakby to w jego głowie miało ocalić  tę pierwszą... Na koniec gdy oboje: mała dziewczynka i dorosły mężczyzna (a raczej tylko ciało dorosłego mężczyzny, a w środku zagubiony chłopiec) nie wiedzieli oboje gdzie iść dalej... siedzieli w barze...zobaczyliśmy wtedy dwoje dzieci : dziewczynkę po traumie porwania i gwałtów oraz dorosłego człowieka,  którego nigdy tu naprawdę nie bylo ("you were never really here") bo oboje nie mieli szansy być normalnymi dziećmi, które mogły by normalnie dorosnąć...choć dla dziewczynki jest szansa,że nie zmarnuje reszty życia na miotanie się w swojej traumie i mam nadzieję,że nikt inny niż Joe nie potrafiłby jej lepiej zrozumieć i uchronić przed tym co sam przeszedł, dbając o nią, tak czule i wyrozumiałe, jak robił to o matkę, bo taką jego cierpliwość i troskę też w filmie pokazano ... Nie pozwoli jej by złe czyny innych ludzi (jak w jego przypadku ojca i tego chłopca co zabił dziewczynkę za czekoladę) zawładnęły nią i sprawiły, że będzie ona obwiniać o nie siebie, tak jak robi to każde dziecko, które spotkała krzywda że strony dorosłych (tak niestety się dzieje). Piękny film o traumie, piękne studium postaci....i nadzieja,że kolejne dziecko będzie uratowane, na tyle na ile to możliwe, mając opiekuna który jest empatyczny, który rozumie... Jestem filmem zachwycona, a i dowiedziałam się, że reżyserowała, go ta sama pani co film "Zgiń kochanie" którym też się zachwycałam. Może mam z nią po prostu podobna wrażliwość. Leon Zawodowiec był według mnie bardziej płytki w przekazie i bardziej nastawiony na efekciarstwo, być może dlatego osiągnął sukces. Ja z kolei nigdy nie byłam fanką "Leona". Ale jak się mówi są gusta i guściki i o nich podobno się nie dyskutuje, choć mogłoby się wydawać, że to własnie robimy tu😉, ale nie...myslę ,że po prostu piszemy o swoich własnych odczuciach, tak różnych, jakie może wywołać jeden i ten sam film...i to jest właśnie piękne🙂 Pozdrawiam Cię moja kochana Primavero dzięki, której zapałowi i miłości do oglądania filmów, trafiłam na moją kolejną "perelkę filmowa"🙂    
    • Nafto Chłopiec
      Pociąg powrotny opóźniony 4,5 godziny. Uśmiechajcie się brygada 😎
    • la primavera
      Każdy dzień jest dobry by go nie oglądać 🙂   Wybacz, ale wybitnie mi się nie podobał i zostanę przy swojej niechęci  do niego.To, co dla Ciebie znaczące i ważne, ja odebralam jako tani sposób na udawanie wielkiego kina. Główny bohater wymierzający sprawiedliwość - chyba kazdy inny film o tym był lepszy. I koniec czym miał być? Leonem zawodowcem? Scenariusz marny, niewiele mówi o postaciach, zatem gdy w któreś ze scen padło, że kiedyś był agentem - zapamiętałam 🙂     ,,Wędrówka na północ " Aż mi żal, że taki se. Przyroda- przepiękna, trasa długa i ciekawa, az by sie chcialo powędrować, dzwięki w filmie idealne,  bo i deszcz bębnił i wiatr  świstał, ale historii nie dostrzegłam. Czekałam na ten film, liczylam na coś w stylu ,,Osiem gór ", bo miało byc dwóch chłopaków, którzy wybrali się wspólnie  na  przejście 600kilometrowego Highlands- miesiąc w trasie, zatem i słońce i deszcz  i jakieś niespodzianki po drodze I nocne rozmowy i opisywanie widoków...takie mialam oczekiwania, tymczasem coraz bardziej to wszystko zmierzało gdzieś indziej. Lubię filmy drogi,  lubię gdy mało się dzieje, ale tego filmu nie polubiłam. Byłby lepszy jako film przyrodniczy, gdyby pokazał samą trasę i w tle głos Krystyny  Czubówny opisywał widoki, historię powstania,  możliwe trasy i co nas czeka podczas wędrówki.    Nie mam pomysłu co by tu kolejnego obejrzeć. Ale przeczytałam,,Chimerę" Małeckiego  która podobno ma być przeniesiona na ekran  i mysle, że powinien być z tego ciekawy film.  Mroczny, trudny, rozciagniety w czasie. Z  ciekawością zobaczę jak nakręcą wciąganie słonia na statek, którego Polska dostała od  Wietnamczyków w podziękowaniu za pomoc którą świadczyła załoga polskiego statku podczas wojny wietnamskiej 80 lat temu . Ciekawa historia,  mi w ogóle nie znana -o słoniu, który rzucał w marynarzy kapustą. A na imię miał Partyzant.     
    • Vitalinka
      A to dlatego zamiast reklam butów na obcasie zaczęły mi się tu wyświetlać reklamy ...DRABIN🤭Serio😄 Kocio ma jednak dwa metry🙂😉🙃
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...