Izka Napisano 9 Lipca 2018 Nie cierpię ich, są namolni, szlag mnie trafia. chciałam byc tolerancyjna ale nie daje rady, złosc i wsciekłosc mnie zalewa. Tesciowe zostawili nam swoje mieszkanie i przeniesli sie do domu (jestem za to wdzięczna) ale co chwila przyjeżdżają do nas, mam ich dosc. Jak ja bym im wygarnęła. Nie moge ich wygonic bo to ich mieszkanie, ale po co je nam zostawili skoro sie tu wpiepszają. Jak ja bym chciała mieszkac w kawalerce na kredyt. Tak chciałabym, bo nie moge ich znieść. Mąż nie chce nic na kredyt, zresztą jemu to przeciez nie przeszkadza bo mamusia z tatusiem są kilka razy w miesiacu i zostają na noc. Pozwolili nam tu mieszkac a teraz kazda pierdoła to pretekst zeby sie nam zwalic na łeb , a to lekarz (bo w w-wie mają blizej) a to urok, a to sraczka. Co ja mam robic? Mój mąż "wzorowy synek" nie chce sie przenosic. Przeklinac mi sie chce i płakac. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
BrakLoginu 7 495 Napisano 9 Lipca 2018 Obawiam się, że dopóki Twój mąż nie znajdzie "portek" to raczej jesteś skazana na takie częste wizyty, to jego rodzice i to on im powinien wytłumaczyć jak to widzicie. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Janko Krynicki 93 Napisano 27 Września 2018 (edytowany) Moja teściowa ogłosiła, że złota polska jesień zagości w jej domu. Już tydzień temu dostała pierdolca na punkcie kasztanów, które podobno tworzą dobrą aurę absorbując złe promieniowanie oraz poprawiają jakość snu. Kasztany leżały wszędzie, w salonie przed telewizorem, na stole, podwieszone były w ażurowym koszyczku do wielkiego żyrandola. Myślałem, że teściowa psu zainstaluje przy fiucie kasztana aby futrzak nie miał wzdęć. Wpadliśmy na niedzielny obiad, w holu przywitała nas mamuśka i teść. Jak zwykle wręczyłem bukiecik kwiatów, które zostały pierd... te na stolik. Po tak miłym przywitaniu, kreatorka dobrych obyczajów kazała mi ściągnąć buty, ponieważ teść w sobotę woskował parkiet. Zrezygnowany, w skarpetkach które jak ulał pasowały do garnituru powlokłem się w kierunku salonu. Nagle poczułem straszliwy ból prawej stopy, pomyślałem ku...a, że mi kość pierd... a. Okazało się, że nadepnąłem na kasztana, którego wredne straszydło w trakcie dekoracji chałupy zgubiło. Obiad minął w rodzinnej atmosferze. Na pamiątkę tego miłego wydarzenia pozostał mi ból stopy i wzdęcia. Edytowano 27 Września 2018 przez Janko Bzykant 3 Zuzia, MXY i Lala z nieba zareagowały na to Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
BrakLoginu 7 495 Napisano 27 Września 2018 @Janko Bzykant no rzeczywiście musicie się kochać prawdziwą miłością ze wzajemnością jak to zięć z teściową Przypomniał mi się sytuacyjny żart mojego kolegi (czarny humor) - "Dobrze idzie mówił zięć jak teściową do grobu wpuszczali" Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 18 Maja 2025 Dnia 9.07.2018 o 14:52, BrakLoginu napisał: Obawiam się, że dopóki Twój mąż nie znajdzie "portek" to raczej jesteś skazana na takie częste wizyty, Piękne. Nic dodać nic ująć. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
BrakLoginu 7 495 Napisano 6 Czerwca 2025 Dnia 18.05.2025 o 10:23, Vitalinka napisał: Piękne. Nic dodać nic ująć. <odnotowywuje> że ma chociaż w czymś racje. Kościowy czy Ty to widzisz? Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach