Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
alan

Kto nie musi nosić maseczki

Polecane posty

alan

Widzę, że jest kilka osób myślących na forum. :)

"Dr Zbigniew Martyka, ordynator oddziału zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej stanowczo sprzeciwia się nakręcaniu paniki wokół koronawirusa i wskazuje na bezsens restrykcji wprowadzonych przez rząd. Zapewnia też, ze maseczki nie chronią przed wirusem, a ich długotrwałe noszenie jest szkodliwe dla zdrowia. Podkreśla, że koronawirus jest mniejszym zagrożeniem niż grypa, a większość osób przechodzi go łagodnie lub bezobjawowo."

https://wprawo.pl/ordynator-oddzialu-zakaznego-koronawirus-to-nie-pandemia-maseczki-nie-chronia-restrykcje-sa-bez-sensu/

 

Nagrał nawet kilka filmów by wyjaśnić jaka jest rzeczywista sytuacja odnośnie KW. Zamieszczałem je na forum. Szumowskiego podałem też kilka postów wyżej.

Jest to odpowiedź na pytanie: powiedzmy jeszcze raz o rękawiczkach i maseczkach

 

 

Z obecnych danych wiemy, że śmiertelność jest na poziomie sezonowej grypy. Co oznacza, że nie ma zagrożenia o jakim nam mówiono. Noszenie masek jeżeli coś da to tylko negatywne skutki zdrowotne dla tego co nosi.

 

 

7 godzin temu, Sany napisał:

No ma, ale ja na te pieprzone maseczki wydałam 30 zł, więc nie chce słyszeć, że nie są potrzebne. ?;) 

A skoro już je mamy, to tylko w dużych skupiskach ludzi powinno się zakładać, dla poczucia (być może mylnego) bezpieczeństwa.

 

Powinno żeby władza wiedziała jak naród słucha. To niestety niczemu innemu nie służy ?

Jeśli musisz założyć to na krótko max 20 min, dla własnego zdrowia. I nie patrz, że ktoś Ci zarzuca egoizm bo to nieprawda. Raz, że nie chronią dwa, że nie ma nadmiernej śmiertelności by móc mówić o zagrożeniu.

 

Przypomniało mi się, ostatnio widziałem panią która miała maseczkę z czarnej dużej koronki. Od razu przypomniał mi się gest Kozakiewicza tylko teraz skierowany w stronę naszej skorumpowanej władzy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


SteelRat
Napisano (edytowany)
18 godzin temu, contemplator napisał:

Wydychane powietrze siłą ciśnienia wydechu i tak będzie uciekać bokami, tym bardziej jak ktoś ma maseczkę z kliku warstw. Więc wydychane powietrze będzie szło bokami po twarzy, a jak ktoś będzie nosicielem bezobjawowym, to i tak wirusa będzie rozpowszechniał, tyle że nie na wprost siebie, a metodą konwekcyjną uwalnianego ciepła.

 

 

spacer.png

I właśnie to jest celem noszenia maseczek. Poprzez konwekcję ruch powietrza (a przede wszystkim - kropelek śliny i śluzu - bo to one są nośnikiem wirusa, który przenosi się kropelkowo) parowanie ludzkiego ciała jest minimalne jeśli chodzi o odległość  - max 0,5m. Dodaj do tego wydech bokami - uzyskasz może metr. 

A bez - zachowywanie odległości 2m byłoby bez sensu - bo bez maseczki ewentualnie kaszlnięcie dalej poniesie areozol.

Maseczka na twarzy osoby zarażonej stojącej 2m przed tobą twarzą do Ciebie = masz spore szanse, że nie złapiesz. Jej brak - masz prawie pewność, że złapiesz.

Czemu? Bo wirus nie przenosi się przez powietrze tylko potrzebuje nośnika - cieczy. On sam ma 100 nanometrów = 0,0001 milimetra, ale mikrokropelka śliny, na której siedzi - już od 20 do 500 mikrometrów - 0.02 mm - 200 razy (!) więcej niż sam wirus, a większość kropelek jest znacznie większa. 

Wirus przenosi się drogą kropelkową, co potwierdzają już właściwie wszyscy wirusolodzy i lekarze, nawet przeciwnicy maseczek nie polemizują o dziwo. A skoro kropelkową to konia z rzędem temu, kto twierdzi, że maseczki nic nie dają - przebiegnij się w maseczce 300m i dotknij ją od środka. Mokra? No właśnie! Tyle kropelek z Twojego wydechu nie opuściło Twojego najbliższego otoczenia.

Wirusolog to ze mnie żaden, ale jeśli lekarze i naukowcy potwierdzają, że wirus przenosi się kropelkowo - to dalej wystarczy prosta fizyka żeby wiedzieć, w jaki sposób zmniejszyć ilość wydalanych z oddechem kropelek, bo maseczka nie ma zatrzymać wirusa (on nie ma nóżek ani skrzydełek, tylko potrzebuje być "na czymś") a właśnie krople śliny.

Ze środowisk medycznych bardzo polecam właśnie Dr Zbigniew Martyka - tutaj @alan podał linka. Tak, maseczka nie chroni przed wchłanianiem przez nas wirusa - bo nie może - to kompletnie nielogiczne. Ona ma za zadanie ograniczać transmisję naszej własnej śliny na zewnątrz.

Cała reszta artykułu zresztą jest zgodna z prawdą - to żadna pandemia.

Edytowano przez SteelRat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
10 minut temu, SteelRat napisał:

.Czemu? Bo wirus nie przenosi się przez powietrze tylko potrzebuje nośnika - cieczy. On sam ma 100 nanometrów = 0,0001 milimetra, ale mikrokropelka śliny, na której siedzi - już od 20 do 500 mikrometrów - 0.02 mm - 200 razy (!) więcej niż sam wirus, a większość kropelek jest znacznie większa.

 

Niestety, ale na oddziałach zakaźnych stwierdzono obecność wirusa w powietrzu . Dla czego? Ponieważ po odparowaniu wilgoci zostaje sam wirus.

Pytanie jest jednak inne - czemu obawiać się wirusa, który jest nam niezbędny do stymulacji naszego układu odpornościowego?.

Czemu inhalować się toksynami i dwutlenkiem węgla, które dla nas są tylko zagrożeniem i upośledzają naszą odporność?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat
2 godziny temu, alan napisał:

 

Niestety, ale na oddziałach zakaźnych stwierdzono obecność wirusa w powietrzu . Dla czego? Ponieważ po odparowaniu wilgoci zostaje sam wirus.

Pytanie jest jednak inne - czemu obawiać się wirusa, który jest nam niezbędny do stymulacji naszego układu odpornościowego?.

Czemu niestety? To oczywiste. I nie zmienia faktu, że noszenie maseczki przez osobę zarażoną zmniejsza transmisję wirusa. I nie dlatego, że po odparowaniu wilgoci zostaje sam wirus, tylko dlatego, że nie ma czegoś takiego jak całkowity brak wilgoci w powietrzu. W szczególności na oddziale zakaźnym... Wcześniej czy później opadłby w całości na podłogę razem ze swoim nośnikiem. Wystarczyłoby żeby wyłączyć wentylację mechaniczną, która jest wymagana w każdym szpitalu. Co prawda oczywiście ludzie by się udusili, ale wirus leżałby na glebie. Między innymi dlatego powietrze w salach operacyjnych stoi. A chirurg nosi maseczkę. Właśnie dlatego - on nie chroni siebie przed zarazkami chorego na stole, tylko chorego na stole przed swoimi.

 

Tak samo zresztą, jak mamy z obowiązkowym noszeniem maseczek.

 

2 godziny temu, alan napisał:

Czemu inhalować się toksynami i dwutlenkiem węgla, które dla nas są tylko zagrożeniem i upośledzają naszą odporność?

Temu, że tak samo jak chirurg robiący operację, nie mamy ich na twarzy non-stop, tylko np. w moim przypadku - z domu do auta 5 metrów, zdjąć, dojechać tam gdzie chcę dojechać - założyć, 20 min załatwić sprawę, do auta, zdjąć, powtórzyć procedurę.

Lekarz nosi średnio godzinę jedną, potem wymienia. I jakoś nie ma problemów zdrowotnych. A ja - piorę. I też nie sądzę, żebym miał. Za krótko noszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
6 godzin temu, alan napisał:

Jeśli musisz założyć to na krótko max 20 min, dla własnego zdrowia.

Ostatnio moją jedyną trasą jest dom- biedronka, więc na długo nie zakładam. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
4 godziny temu, SteelRat napisał:

I właśnie to jest celem noszenia maseczek. Poprzez konwekcję ruch powietrza (a przede wszystkim - kropelek śliny i śluzu - bo to one są nośnikiem wirusa, który przenosi się kropelkowo) parowanie ludzkiego ciała jest minimalne jeśli chodzi o odległość  - max 0,5m. Dodaj do tego wydech bokami - uzyskasz może metr. (...) Bo wirus nie przenosi się przez powietrze tylko potrzebuje nośnika - cieczy. On sam ma 100 nanometrów = 0,0001 milimetra, ale mikrokropelka śliny, na której siedzi - już od 20 do 500 mikrometrów - 0.02 mm - 200 razy (!) więcej niż sam wirus, a większość kropelek jest znacznie większa. Wirus przenosi się drogą kropelkową, co potwierdzają już właściwie wszyscy wirusolodzy i lekarze...

Tyle że śluz i ślina są zbyt klejące by tworzyć kondensat kropelek w wydychanym powietrzu jako zawiesinę dla wirusa. Prędzej sama para wodna się wydostanie niż śluz czy ślina. Poza tym,  wirus może swobodnie unosić się w powietrzu bez  żadnej pomocy ze strony kropelek śluzu. W końcu ma otoczkę z lipidów czyli tłuszczów, więc samo powietrze mu nie straszne. Kropelki aerozolu o którym wspomniałeś powodują tylko, iż sam wirus ma dłuższą żywotność i tyle. A że owa para wodna ma temperaturę ciała ludzkiego, to ulega ona prawom konwekcji ciepła, co jest szczególnie ważne w pomieszczeniach, gdzie owe ciepłe kropelki idą do góry, a potem opadają po ochłodzeniu lub odparowaniu, tak więc żadne pół metra, czy metr, czy dwa Cię nie ustrzeże przed zarażeniem, gdyż ów wirus i tak krąży w powietrzu, - a Ty i tak wciągasz to powietrze, bo przecież musisz oddychać. Myślisz że przez pory maseczki wirus nie przejdzie, gdy bierzesz wdech? To się mylisz! Tyle, że nie samo wciągniecie pojedynczych wirusów jest tu groźne, a raczej to, iż by się zarazić musiał byś wciągnąć ich sporą ilość - tak zwany aerozol wirusów. Podaje się, że by się zarazić, trzeba przebywać w skażonym powietrzu przez ok. min. 15 minut, gdyż krótszy okres nie daje możliwości zarażenia. Organizm skutecznie sobie radzi z pojedynczymi przypadkami wirusa. Gorzej jak wciągnie ich większą ilość.

 

1 godzinę temu, SteelRat napisał:

To oczywiste. I nie zmienia faktu, że noszenie maseczki przez osobę zarażoną zmniejsza transmisję wirusa. I nie dlatego, że po odparowaniu wilgoci zostaje sam wirus, tylko dlatego, że nie ma czegoś takiego jak całkowity brak wilgoci w powietrzu. W szczególności na oddziale zakaźnym... Wcześniej czy później opadłby w całości na podłogę razem ze swoim nośnikiem. Wystarczyłoby żeby wyłączyć wentylację mechaniczną, która jest wymagana w każdym szpitalu. Co prawda oczywiście ludzie by się udusili, ale wirus leżałby na glebie. Między innymi dlatego powietrze w salach operacyjnych stoi. A chirurg nosi maseczkę. Właśnie dlatego - on nie chroni siebie przed zarazkami chorego na stole, tylko chorego na stole przed swoimi.

Owszem, noszenie maseczki przez osobę zarażoną zmniejsza transmisję wirusa, ale jej nie likwiduje całkowicie! Taka osoba nadal zaraża przy każdym wydechu, bo przecież powietrze musi jakoś mieć ujście. Zatem wirus tak i tak jest w powietrzu. Co do odparowania aerozolu, to także błędnie myślisz. Kropelki wydychanej pary wodnej parują gdy znajdą się w chłodniejszym i bardziej rozrzedzonym otoczeniu - a takie jest zwykle powietrze. Chuchnij na lustro to się przekonasz. Nasycenie parą wodną powietrza nie ma tu nic do tego, bowiem jest ono zbyt małe by utrzymać aerozol cząsteczek z płuc w stanie przetrwania. Co do opadu wirusa na ziemię, to owszem, podlegał by on prawom grawitacji, ale tylko w próżni. Na powietrzu działa zbyt wiele sił i praw fizyki by mógł swobodnie opadać. Sama konwekcja ciepła, czy elektrostatyka już pozwala mu się unosić w powietrzu, nie mówiąc już o sztucznej wentylacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SteelRat
6 minut temu, contemplator napisał:

Tyle że śluz i ślina są zbyt klejące by tworzyć kondensat kropelek w wydychanym powietrzu jako zawiesinę dla wirusa. Prędzej sama para wodna się wydostanie niż śluz czy ślina. Poza tym,  wirus może swobodnie unosić się w powietrzu bez  żadnej pomocy ze strony kropelek śluzu. W końcu ma otoczkę z lipidów czyli tłuszczów, więc samo powietrze mu nie straszne. Kropelki aerozolu o którym wspomniałeś powodują tylko, iż sam wirus ma dłuższą żywotność i tyle. A że owa para wodna ma temperaturę ciała ludzkiego, to ulega ona prawom konwekcji ciepła, co jest szczególnie ważne w pomieszczeniach, gdzie owe ciepłe kropelki idą do góry, a potem opadają po ochłodzeniu lub odparowaniu, tak więc żadne pół metra, czy metr, czy dwa Cię nie ustrzeże przed zarażeniem, gdyż ów wirus i tak krąży w powietrzu, - a Ty i tak wciągasz to powietrze, bo przecież musisz oddychać. Myślisz że przez pory maseczki wirus nie przejdzie, gdy bierzesz wdech? To się mylisz! Tyle, że nie samo wciągniecie pojedynczych wirusów jest tu groźne, a raczej to, iż by się zarazić musiał byś wciągnąć ich sporą ilość - tak zwany aerozol wirusów. Podaje się, że by się zarazić, trzeba przebywać w skażonym powietrzu przez ok. min. 15 minut, gdyż krótszy okres nie daje możliwości zarażenia. Organizm skutecznie sobie radzi z pojedynczymi przypadkami wirusa. Gorzej jak wciągnie ich większą ilość.

 

Owszem, noszenie maseczki przez osobę zarażoną zmniejsza transmisję wirusa, ale jej nie likwiduje całkowicie! Taka osoba nadal zaraża przy każdym wydechu, bo przecież powietrze musi jakoś mieć ujście. Zatem wirus tak i tak jest w powietrzu. Co do odparowania aerozolu, to także błędnie myślisz. Kropelki wydychanej pary wodnej parują gdy znajdą się w chłodniejszym i bardziej rozrzedzonym otoczeniu - a takie jest zwykle powietrze. Chuchnij na lustro to się przekonasz. Nasycenie parą wodną powietrza nie ma tu nic do tego, bowiem jest ono zbyt małe by utrzymać aerozol cząsteczek z płuc w stanie przetrwania. Co do opadu wirusa na ziemię, to owszem, podlegał by on prawom grawitacji, ale tylko w próżni. Na powietrzu działa zbyt wiele sił i praw fizyki by mógł swobodnie opadać. Sama konwekcja ciepła, czy elektrostatyka już pozwala mu się unosić w powietrzu, nie mówiąc już o sztucznej wentylacji.

No wszystko się zgadza i gdzie tu błąd? Owszem, maseczka zmniejsza transmisję, a likwidować całkowicie jej nie musi - bo chodzi o zmniejszenie ilości wchłoniętego wirusa. Moja maseczka nie chroni przed zarażeniem mnie - tylko innych. I tyle. Do pomieszczeń z dużą ilością ludzi nie wchodzę - to akurat niepotrzebne ryzyko. Chodzi mi o świeże powietrze - np. ulicę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
2 minuty temu, SteelRat napisał:

No wszystko się zgadza i gdzie tu błąd? Owszem, maseczka zmniejsza transmisję, a likwidować całkowicie jej nie musi - bo chodzi o zmniejszenie ilości wchłoniętego wirusa. Moja maseczka nie chroni przed zarażeniem mnie - tylko innych. I tyle. Do pomieszczeń z dużą ilością ludzi nie wchodzę - to akurat niepotrzebne ryzyko. Chodzi mi o świeże powietrze - np. ulicę.

No, tu bym się zgodził. Tyle że jak dla mnie idiotyzmem jest noszenie masek na świeżym powietrzu, szczególnie jak nie ma obok innych ludzi albo prawie ich nie ma. Nawet w większym zagęszczeniu ludności na powietrzu i tak wiatr zabierze i rozrzedzi ich aerozol, - więc po co te maski? Chyba tylko dla mandatów. Co innego, jak piszesz, gdy wchodzimy do pomieszczeń, ale na powietrzu maską są zbędne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan

"Ze względu na rozmiar (od 60 do 140 nm) wirus jest przepuszczany przez maski z filtrami FFP1, P1,FFP2, P2, N95, N99, FFP3, P3, N100 (filtracja wszystkich cząstek o średnicy 0,3 mikrona lub większych)"

https://pl.wikipedia.org/wiki/SARS-CoV-2

 

 

UWAGA: Ze względu na to, że wielkość wirusa SARS-CoV-2 wynosi 0,06–0,14 mikrometra, żadna maska nie zapewnia dobrej ochrony przed wirusem znajdującym się w powietrzu. Noszenie maski u osób zainfekowanych zmniejsza jednak ryzyko zakażania osób zdrowych drogą powietrzną, dlatego WHO zgodnie z zaleceniami z dnia 27.02.2020 r. [27] rekomenduje noszenie masek ochronnych przez osoby z objawami infekcji układu oddechowego (kaszel, kichanie).

• FFP1 i P1 – co najmniej 80% filtracji wszystkich cząstek o średnicy 0,3 mikrona lub większych,

• FFP2 i P2 – co najmniej 94% filtracji wszystkich cząstek o średnicy 0,3 mikrona lub większych,

• N95 – co najmniej 95% filtracji wszystkich cząstek o średnicy 0,3 mikrona lub większych,

• N99 i FFP3 – co najmniej 99% filtracji wszystkich cząstek o średnicy 0,3 mikrona lub większych,

• P3 – co najmniej 99,95% filtracji wszystkich cząstek o średnicy 0,3 mikrona lub większych,

• N100 – co najmniej 99,97% filtracji wszystkich cząstek o średnicy 0,3 mikrona lub większych

Nie ma konieczności ciągłej pracy personelu w maskach ochronnych ani w kombinezonach ochronnych.

https://www.termedia.pl/zalecenia/COVID-19-a-praca-lekarza-dentysty,37275.html

 

Skuteczność maseczek była już wielokrotnie badana na świecie. Wszystkie badania wskazują, że maseczka nie zabezpiecza przed wirusem i bakteriami. Zbyt długie noszenie naraża nasze zdrowie i jest szczególnie niebezpieczne dla ludzi starszych, którym m.in. może spaść saturacja. A to prosta droga do problemów krążeniowo naczyniowych.

Dr. Jaśkowski

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan

szkodliwość maseczek ciąg dalszy...

 Na filmie możemy zaobserwować jak szybko wzrasta stężenie CO2 po założeniu maski. Poziom bezpieczny jest do 1000 ppm, ale najlepiej dla naszego zdrowia by nie przekraczał 600. Po krótkiej chwili urządzenie zaczyna wskazywać największą wartość jaką jest w stanie wyświetlić i zaraz znajduje się po za skalą. Wartość 10000 ppm jest dla nas śmiertelna jeżeli przebywamy w takich warunkach w dłuższym okresie czasu.

 Masks and CO2

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan

Zenon Jaskuła to nie jest naukowiec, ale zasłanianie twarzy wypraktykowali jego koledzy. Małe "ale" , wszyscy ze skutkiem śmiertelnym.

Zenon Jaskuła krytykuje rządowy nakaz i lekarzy. "Noszenie maseczki nas truje"

https://sport.onet.pl/kolarstwo/koronawirus-covid-19-zenon-jaskula-krytykuje-nakaz-noszenia-maseczki/lq0ppw5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan

No i się rypło. W sierpniu nowe obostrzenia. Założyłam nowy temat o tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Dużo tych ofiar śmiertelnych noszenia maseczek? Więcej niż ofiar koronawirusa. 

Przez takich idiotów właśnie ten wirus się rozprzestrzenia. Ale na wyznawców teorii spiskowych nie ma rady. Może umrą śmiercią naturalną od korony I będzie spokój. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany

Alan ma sporo racji i co do noszenia maseczek też.

Ja zakładam (gdy robię zakupy) dla świętego spokoju, żeby nikt się nie czepiał, ale w skuteczność ich nie wierzę. Zwłaszcza gdy widzę ludzi przed sklepem, którzy wyciągają je z kieszeni pomiętoszone, nie zawsze pierwszej świeżości i czystości. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan

Wirus się rozprzestrzenia i to jest bardzo dobra informacja. Czym szybciej nabierzemy odporności stadnej tym lepiej. Tym bardziej, że w lato każdy z nas ma największą odporność

Zasłanianie twarzy i zamkniecie w domach nic nie dały bo nie taki był cel.

Dnia 9.08.2020 o 01:39, Maybe napisał:

Dużo tych ofiar śmiertelnych noszenia maseczek? Więcej niż ofiar koronawirusa. 

Przez takich idiotów właśnie ten wirus się rozprzestrzenia. Ale na wyznawców teorii spiskowych nie ma rady. Może umrą śmiercią naturalną od korony I będzie spokój. 

 

Nawet nie rozumiesz działań rządu, to co się dziwić że innych tematów też nie rozumiesz. Lockdown nie był po to by zatrzymać wirusa tylko by spowolnić jego rozprzestrzenianie tak by nadmiar chorych nie zablokował szpitali. Tak twierdził Szumowski, nasz rzad, WHO i reszta państwa, które go (LD) wprowadziły. Szumowski na łamach "Gazety Prawnej" z dnia 11.04.2020 oświadczył, że mamy 10000 łóżek w gotowości oraz mamy 1600 respiratorów, które czekają na pacjentów. Ponieważ wiedzieliśmy w tym czasie jaka jest śmiertelność w Chinach, we Włoszech i Francji to było też wiadome, że nie zabraknie nam łóżek i respiratorów nawet gdyby nie wprowadzono 

lockdown-u. Już od dawna wiadomo, że chorzy nie zablokują szpitali dla tego od dawna powinny zostać zniesione wszystkie obostrzenia. Jednak obecnie narracja rządu się zmieniła teraz straszą ludzi wirusem i jego rozprzestrzenianiem, co jest procesem naturalnym i nieuniknionym. Jeżeli w okolicach maja było zarażonych około 20%  polaków to oznacza, że co piata osoba jaką mijałaś miała przeciwciała Koronowierusa. Po tylu miesiącach prawdopodobnie połowa polaków miała już kontakt z wirusem. To oznacza, że co drugi polak jakiego spotykasz może mieć przeciwciała na KW.

Obecnie nie ma żadnych przesłanek do jakichkolwiek obostrzeń ponieważ codziennie mamy kontakt z, co najmniej kilkoma osobami którzy mają przeciwciała i nie ma żadnej możliwości tego zatrzymać. Całkiem możliwe, że i my też mamy te przeciwciała. Wirus w sposób naturalny sam się wygasi.

 

Powinnaś spisywać co mówią na początku, w trakcie i na końcu bo pamięć Ci siada, a wiedzy też nie poszerzasz stąd braki.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

 

 

2 minuty temu, Maybe napisał:

Posiadanie przeciwciał nie świadczy o chorobie w danym momencie ale może też o przebytej chorobie, niekiedy nawet bezobjawowo, jednak ich posiadanie nie świadczy również o tym, że nie możesz zostać zarażonym ponownie. 

 

Jeśli w Anglii w kwietniu umierało dziennie prawie tysiąc osob (powyżej 900 każdego dnia) to co to jest 1600 respiratorow? Raptem 600 dla pojedynczych chorych, którzy jeszcze nie umierają.... A w samym Londynie powstał szpital specjalnie na potrzeby leczenia trudnych przypadków wirusa dla 4000 pacjentów i miał ciągłe obłożenie. I w każdym mieście były inne szpitale leczące i ratujące życie wyłacznie zarażonych. Podobnie było we Włoszech czy Hiszpanii. 

Więc chyba sam czegoś nie rozumiesz. I nie rozumiesz do czego mogłoby dojść, gdyby w Polsce rząd nie podjął tak szybkich decyzji. Te 1600 respiratorów byłoby kroplą w morzu potrzeb. 

 

 

1 godzinę temu, Sany napisał:

Alan ma sporo racji i co do noszenia maseczek też.

Ja zakładam (gdy robię zakupy) dla świętego spokoju, żeby nikt się nie czepiał, ale w skuteczność ich nie wierzę. Zwłaszcza gdy widzę ludzi przed sklepem, którzy wyciągają je z kieszeni pomiętoszone, nie zawsze pierwszej świeżości i czystości. ?

Jesli ktos nie dba o sterylnosc swojej, maseczki, a przynajmniej jej czystość, to sam sobie szkodzi i to jego sprawa, ale jednocześnie może ochronić innego przed zarazeniem, bo może nosić w sobie wirusa i przechodzić go bezobjawowo, choć zarażając kogoś innego, może spowodować, że ta osoba juz tak bezobjawowo nie przejdzie tego, a może nawet umrzeć. 

Kłania się odpowiedzialność społeczna. 

49 minut temu, alan napisał:

Wirus się rozprzestrzenia i to jest bardzo dobra informacja. Czym szybciej nabierzemy odporności stadnej tym lepiej. Tym bardziej, że w lato każdy z nas ma największą odporność

Zasłanianie twarzy i zamkniecie w domach nic nie dały bo nie taki był cel.

 

Nawet nie rozumiesz działań rządu, to co się dziwić że innych tematów też nie rozumiesz. Lockdown nie był po to by zatrzymać wirusa tylko by spowolnić jego rozprzestrzenianie tak by nadmiar chorych nie zablokował szpitali. Tak twierdził Szumowski, nasz rzad, WHO i reszta państwa, które go (LD) wprowadziły. Szumowski na łamach "Gazety Prawnej" z dnia 11.04.2020 oświadczył, że mamy 10000 łóżek w gotowości oraz mamy 1600 respiratorów, które czekają na pacjentów. Ponieważ wiedzieliśmy w tym czasie jaka jest śmiertelność w Chinach, we Włoszech i Francji to było też wiadome, że nie zabraknie nam łóżek i respiratorów nawet gdyby nie wprowadzono 

lockdown-u. Już od dawna wiadomo, że chorzy nie zablokują szpitali dla tego od dawna powinny zostać zniesione wszystkie obostrzenia. Jednak obecnie narracja rządu się zmieniła teraz straszą ludzi wirusem i jego rozprzestrzenianiem, co jest procesem naturalnym i nieuniknionym. Jeżeli w okolicach maja było zarażonych około 20%  polaków to oznacza, że co piata osoba jaką mijałaś miała przeciwciała Koronowierusa. Po tylu miesiącach prawdopodobnie połowa polaków miała już kontakt z wirusem. To oznacza, że co drugi polak jakiego spotykasz może mieć przeciwciała na KW.

Obecnie nie ma żadnych przesłanek do jakichkolwiek obostrzeń ponieważ codziennie mamy kontakt z, co najmniej kilkoma osobami którzy mają przeciwciała i nie ma żadnej możliwości tego zatrzymać. Całkiem możliwe, że i my też mamy te przeciwciała. Wirus w sposób naturalny sam się wygasi.

 

Powinnaś spisywać co mówią na początku, w trakcie i na końcu bo pamięć Ci siada, a wiedzy też nie poszerzasz stąd braki.

 

Posiadanie przeciwciał nie świadczy o chorobie w danym momencie ale może też o przebytej chorobie, niekiedy nawet bezobjawowo, jednak ich posiadanie nie świadczy również o tym, że nie możesz zostać zarażonym ponownie. 

 

Jeśli w Anglii w kwietniu umierało dziennie prawie tysiąc osob (powyżej 900 każdego dnia) to co to jest 1600 respiratorow? Raptem 600 dla pojedynczych chorych, którzy jeszcze nie umierają.... A w samym Londynie powstał szpital specjalnie na potrzeby leczenia trudnych przypadków wirusa dla 4000 pacjentów i miał ciągłe obłożenie. I w każdym mieście były inne szpitale leczące i ratujące życie wyłacznie zarażonych. Podobnie było we Włoszech czy Hiszpanii. 

Więc chyba sam czegoś nie rozumiesz. I nie rozumiesz do czego mogłoby dojść, gdyby w Polsce rząd nie podjął tak szybkich decyzji. Te 1600 respiratorów byłoby kroplą w morzu potrzeb. 

 

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
56 minut temu, Maybe napisał:

Jesli ktos nie dba o sterylnosc swojej, maseczki, a przynajmniej jej czystość, to sam sobie szkodzi i to jego sprawa, ale jednocześnie może ochronić innego przed zarazeniem, bo może nosić w sobie wirusa i przechodzić go bezobjawowo, choć zarażając kogoś innego, może spowodować, że ta osoba juz tak bezobjawowo nie przejdzie tego, a może nawet umrzeć. 

Nie tylko sobie szkodzi, ponieważ rozsiewa przez to inne zarazki plus być może covid, a Twoja maseczka przed tym Cię nie uchroni.

 

1 godzinę temu, Maybe napisał:

Kłania się odpowiedzialność społeczna.

Napisałam, że noszę gdy trzeba, żeby inni mieli poczucie bezpieczeństwa. ;) 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
4 godziny temu, Maybe napisał:

Jeśli w Anglii w kwietniu umierało dziennie prawie tysiąc osob (powyżej 900 każdego dnia) to co to jest 1600 respiratorow? Raptem 600 dla pojedynczych chorych, którzy jeszcze nie umierają.... A w samym Londynie powstał szpital specjalnie na potrzeby leczenia trudnych przypadków wirusa dla 4000 pacjentów i miał ciągłe obłożenie. I w każdym mieście były inne szpitale leczące i ratujące życie wyłacznie zarażonych. Podobnie było we Włoszech czy Hiszpanii. 

Więc chyba sam czegoś nie rozumiesz. I nie rozumiesz do czego mogłoby dojść, gdyby w Polsce rząd nie podjął tak szybkich decyzji. Te 1600 respiratorów byłoby kroplą w morzu potrzeb. 

 

 

Nie jesteśmy Anglią, przypomnę po raz kolejny bo nie pamiętasz w szczytowym momencie tj.22.04 było hospitalizowanych 3505 osób przy średniej 2030 osób w okresie od 12.03-15.04. To oznacza, że nie bylibyśmy w stanie przekroczyć tego limitu. Ponieważ Szwecja nie zrobiła lockdown-u to wiadomym było, że zachorowalność wzrasta w takim wypadku w niewielkim stopniu. Czyli mamy potwierdzenie, że łóżek i respiratorów by wystarczyło. Dodatkowo mamy jeszcze Białoruś gdzie nie zrobiono nic, a mimo to nie było żadnego paraliżu służby zdrowia w tym kraju. Nie było przypadków by ludzie padali na ulicy, ba nawet nie sposób było zauważyć więcej pacjentów niż w poprzednich latach. śmiertelność na Białorusi jest porównywa do polskiej . W Polsce na choroby płuc dziennie umiera 220 osób, a w szczytowym okresie "Pandemii" z powodu KW maksymalnie umierało 30 osób. Podczas gdy średnia liczba zgonów w Polsce to 1155

 

A gdzie o podstawie lockdown-u czyli spłaszczeniu krzywej by nie było przeciążenia szpitali. Już dawno ją spłaszczyliśmy i od chociażby końca lockdown-u nie ma szansy na zablokowanie szpitali.

 

4 godziny temu, Maybe napisał:

przebytej chorobie, niekiedy nawet bezobjawowo, jednak ich posiadanie nie świadczy również o tym, że nie możesz zostać zarażonym ponownie. 

 

Nie istnieje coś takiego jak choroba bezobjawowa. Zerknij do książek medycznych czy chociażby słownika. Zastanów się logicznie czy możesz mieć katar bezobjawowy, lub kaszel, gorączkę bezobjawową?

Zdrowi ludzie nie muszą bać się wirusa i powinni jak najszybciej mieć z nim kontakt w celu wyrobienia odporności stadnej szczególnie teraz kiedy każdy z nas ma najwyższą odporność. Tak by doprowadzić jak najszybciej do wygaszenia wirusa. Przeciąganie w czasie spowoduje tylko większe prawdopodobieństwo, że zostanie zarażonych więcej ludzi starszych.

Nie ma możliwości zarazić innej osoby jeżeli ktoś nie choruje (Czyli to Twoje bezobjawowo) Taka osoba, która ma silny układ odpornościowy w kontakcie z wirusem zwalcza go nie dopuszczając do jego namnażania. W innym wypadku jeżeli zacznie się namnażać to ta osoba będzie mieć objawy chorobowe.

 

4 godziny temu, Maybe napisał:

Jesli ktos nie dba o sterylnosc swojej, maseczki, a przynajmniej jej czystość, to sam sobie szkodzi i to jego sprawa, ale jednocześnie może ochronić innego przed zarazeniem, bo może nosić w sobie wirusa i przechodzić go bezobjawowo, choć zarażając kogoś innego, może spowodować, że ta osoba juz tak bezobjawowo nie przejdzie tego, a może nawet umrzeć. 

Kłania się odpowiedzialność społeczna.

Temat maseczek był wałkowany i nikt jak do tej pory nie podał nawet jednego badania pokazującego, że maseczki ogólnodostępne nawet z filtrem hepa  chronią przed wirusem.

Odpowiedzialność społeczna nie może narażać tych, co nią się kierują na utratę zdrowia, czy życia. Chyba, że ktoś sam wyraża na to zgodę.

Najpierw dowiedź się po co na świecie wprowadzono w większości cywilizowanych państw lockdown. To zrozumiesz, że już dawno powinno być wszystko odblokowane. Problem w tym, że nie rozumiesz nawet sensu wprowadzanych ograniczeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
12 minut temu, alan napisał:

 

Nie jesteśmy Anglią, przypomnę po raz kolejny bo nie pamiętasz w szczytowym momencie tj.22.04 było hospitalizowanych 3505 osób przy średniej 2030 osób w okresie od 12.03-15.04. To oznacza, że nie bylibyśmy w stanie przekroczyć tego limitu. Ponieważ Szwecja nie zrobiła lockdown-u to wiadomym było, że zachorowalność wzrasta w takim wypadku w niewielkim stopniu. Czyli mamy potwierdzenie, że łóżek i respiratorów by wystarczyło. Dodatkowo mamy jeszcze Białoruś gdzie nie zrobiono nic, a mimo to nie było żadnego paraliżu służby zdrowia w tym kraju. Nie było przypadków by ludzie padali na ulicy, ba nawet nie sposób było zauważyć więcej pacjentów niż w poprzednich latach. śmiertelność na Białorusi jest porównywa do polskiej . W Polsce na choroby płuc dziennie umiera 220 osób, a w szczytowym okresie "Pandemii" z powodu KW maksymalnie umierało 30 osób. Podczas gdy średnia liczba zgonów w Polsce to 1155

 

A gdzie o podstawie lockdown-u czyli spłaszczeniu krzywej by nie było przeciążenia szpitali. Już dawno ją spłaszczyliśmy i od chociażby końca lockdown-u nie ma szansy na zablokowanie szpitali.

 

 

Nie istnieje coś takiego jak choroba bezobjawowa. Zerknij do książek medycznych czy chociażby słownika. Zastanów się logicznie czy możesz mieć katar bezobjawowy, lub kaszel, gorączkę bezobjawową?

Zdrowi ludzie nie muszą bać się wirusa i powinni jak najszybciej mieć z nim kontakt w celu wyrobienia odporności stadnej szczególnie teraz kiedy każdy z nas ma najwyższą odporność. Tak by doprowadzić jak najszybciej do wygaszenia wirusa. Przeciąganie w czasie spowoduje tylko większe prawdopodobieństwo, że zostanie zarażonych więcej ludzi starszych.

Nie ma możliwości zarazić innej osoby jeżeli ktoś nie choruje (Czyli to Twoje bezobjawowo) Taka osoba, która ma silny układ odpornościowy w kontakcie z wirusem zwalcza go nie dopuszczając do jego namnażania. W innym wypadku jeżeli zacznie się namnażać to ta osoba będzie mieć objawy chorobowe.

 

Temat maseczek był wałkowany i nikt jak do tej pory nie podał nawet jednego badania pokazującego, że maseczki ogólnodostępne nawet z filtrem hepa  chronią przed wirusem.

Odpowiedzialność społeczna nie może narażać tych, co nią się kierują na utratę zdrowia, czy życia. Chyba, że ktoś sam wyraża na to zgodę.

Najpierw dowiedź się po co na świecie wprowadzono w większości cywilizowanych państw lockdown. To zrozumiesz, że już dawno powinno być wszystko odblokowane. Problem w tym, że nie rozumiesz nawet sensu wprowadzanych ograniczeń.

Nie wiesz ile zarażonych byłoby gdyby nie obostrzenia. Spójrz właśnie na Włochy Hiszpanie Anglię I USA którzy bagatelizowali wirusa. 

Szwecja nie jest przykładem sukcesu jeśli spojrzysz na liczbę zgonów a liczbę ludności I przyrównał to do naszego kraju. 

Owszem wirus ten przebiega rowniez bezobjawowo, dlatego jest tak groźny I stąd decyzja o maseczkach. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
7 minut temu, Maybe napisał:

Nie wiesz ile zarażonych byłoby gdyby nie obostrzenia. Spójrz właśnie na Włochy Hiszpanie Anglię I USA którzy bagatelizowali wirusa. 

Szwecja nie jest przykładem sukcesu jeśli spojrzysz na liczbę zgonów a liczbę ludności I przyrównał to do naszego kraju. 

Owszem wirus ten przebiega rowniez bezobjawowo, dlatego jest tak groźny I stąd decyzja o maseczkach. 

 

Wiesz po, co był lockdown?

Pokaż mi jakiekolwiek badania potwierdzające, że maseczki chronią przed wirusem?

Ile wzrosła śmiertelność rok do roku dla Anglii, Włoch, USA i Szwecji?

Przypomnę, że śmiertelność w Szwecji jest niższa niż w Anglii (Szwecja na 1 mln umiera 568 osób vs Anglia 822 Dane na dzień 4.08)

Na Białorusi na 1mln. 64 osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
13 minut temu, alan napisał:

Wiesz po, co był lockdown?

Pokaż mi jakiekolwiek badania potwierdzające, że maseczki chronią przed wirusem?

Ile wzrosła śmiertelność rok do roku dla Anglii, Włoch, USA i Szwecji?

Przypomnę, że śmiertelność w Szwecji jest niższa niż w Anglii (Szwecja na 1 mln umiera 568 osób vs Anglia 822 Dane na dzień 4.08)

Na Białorusi na 1mln. 64 osoby.

Bo w Anglii zbagatelizować wirusa na samym początku. Porównaj Szwecję do Polski, skoro tak obstajesz, że w Polsce obostrzenia były niepotrzebne. 

Nie wiem jaka była śmiertelność w kwietniu w Anglii ale nie umierało 1000 ludzi dziennie jak w tym roku. Podobnie we Włoszech czy Hiszpanii, gdzie nie ma rodziny, która by kogoś nie znała kto odszedł. 

 

Co do masek jeśli potrzebujesz linków bo nie umiesz wyszukiwać opinii, które się kłócą z twoimi teoriami spiskowymi, to proszę. 

https://www.mp.pl/covid19/badania/238420,skutecznosc-zachowywania-dystansu-fizycznego-oraz-noszenia-masek-i-ochrony-oczu-w-zapobieganiu-transmisji-sars-cov-2-i-rozprzestrzenianiu-sie-covid-19-przeglad-systematyczny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
7 minut temu, Maybe napisał:

Bo w Anglii zbagatelizować wirusa na samym początku. Porównaj Szwecję do Polski, skoro tak obstajesz, że w Polsce obostrzenia były niepotrzebne. 

Nie wiem jaka była śmiertelność w kwietniu w Anglii ale nie umierało 1000 ludzi dziennie jak w tym roku. Podobnie we Włoszech czy Hiszpanii, gdzie nie ma rodziny, która by kogoś nie znała kto odszedł. 

 

Co do masek jeśli potrzebujesz linków bo nie umiesz wyszukiwać opinii, które się kłócą z twoimi teoriami spiskowymi, to proszę. 

https://www.mp.pl/covid19/badania/238420,skutecznosc-zachowywania-dystansu-fizycznego-oraz-noszenia-masek-i-ochrony-oczu-w-zapobieganiu-transmisji-sars-cov-2-i-rozprzestrzenianiu-sie-covid-19-przeglad-systematyczny

A Polska leży koło Szwecji, czy Słowian tak jak my Białorusinów? Podobny klimat i pochodzenie.

Bez danych statystycznych na temat śmiertelności teraz i w poprzednich latach powtarzasz tylko prasowe nagłówki.

Nawet jeżeli gdzieś notuje się wyższą śmiertelność to muszą z tego powodu występować dodatkowe czynniki, które mają na to wpływ. Należy ustalić jakie i jak je wyeliminować. Jednak to już rola specjalistów. O tym mówił doktor Martyka jeszcze w kwietniu tylko nie chciało Ci się z tym zapoznać.

W Twoim linku tak samo jest powiedziane, że nie chronią tylko zmniejszają ryzyko. Czyli nadal mam rację, maseczki nie chronią przed koronowirusem, a teoria spiskowa to Wasza domena.

 Sprawdziłem statystyki i dla większości krajów wypłaszczenie śmiertelności przypadało  na miesiąc maj. Z tym, że u jednych był to początek u innych koniec maja. Co oznacza, że można było już w tedy i to całkowicie bezpiecznie zdjąć wszystkie ograniczenia.

Dla Anglii był to koniec maja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, alan napisał:

A Polska leży koło Szwecji, czy Słowian tak jak my Białorusinów? Podobny klimat i pochodzenie.

Bez danych statystycznych na temat śmiertelności teraz i w poprzednich latach powtarzasz tylko prasowe nagłówki.

Nawet jeżeli gdzieś notuje się wyższą śmiertelność to muszą z tego powodu występować dodatkowe czynniki, które mają na to wpływ. Należy ustalić jakie i jak je wyeliminować. Jednak to już rola specjalistów. O tym mówił doktor Martyka jeszcze w kwietniu tylko nie chciało Ci się z tym zapoznać.

W Twoim linku tak samo jest powiedziane, że nie chronią tylko zmniejszają ryzyko. Czyli nadal mam rację, maseczki nie chronią przed koronowirusem, a teoria spiskowa to Wasza domena.

 Sprawdziłem statystyki i dla większości krajów wypłaszczenie śmiertelności przypadało  na miesiąc maj. Z tym, że u jednych był to początek u innych koniec maja. Co oznacza, że można było już w tedy i to całkowicie bezpiecznie zdjąć wszystkie ograniczenia.

Dla Anglii był to koniec maja.

A co ty tu teraz wypisujesz o położeniu. Zabrakło argumentów? 

Może wyższa śmiertelność w Anglii Hiszpanii i Włoszech czy USA przekraczającą nawet 1000 ludzi dziennie, w mniej więcej w tym samym okresie to wynik koronowirusa i to jest ten tajemniczy czynnik? 

 

W 100% nigdy nic cię nie uchroni, nawet na dżumę masz szanse, ale jeśli zmniejszają ryzyko, to chyba jednak warto z nich skorzystać i dzięki temu uchronić niektórych ludzi przed śmiercią. 

 

W czerwcu zdjęto ograniczenia i wpuszczono ludzi na plażę i niestety smiertelnosc w kurortach wzrosła. W jednym z miast wprowadzono nawet stan wyjątkowy. Zatem gadać i przypuszczać to sobie możesz. Łatwo jest szastać czyimś zdrowiem i życiem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
5 minut temu, Maybe napisał:

A co ty tu teraz wypisujesz o położeniu. Zabrakło argumentów? 

Może wyższa śmiertelność w Anglii Hiszpanii i Włoszech czy USA przekraczającą nawet 1000 ludzi dziennie, w mniej więcej w tym samym okresie to wynik koronowirusa i to jest ten tajemniczy czynnik? 

 

W 100% nigdy nic cię nie uchroni, nawet na dżumę masz szanse, ale jeśli zmniejszają ryzyko, to chyba jednak warto z nich skorzystać i dzięki temu uchronić niektórych ludzi przed śmiercią. 

 

W czerwcu zdjęto ograniczenia i wpuszczono ludzi na plażę i niestety smiertelnosc w kurortach wzrosła. W jednym z miast wprowadzono nawet stan wyjątkowy. Zatem gadać i przypuszczać to sobie możesz. Łatwo jest szastać czyimś zdrowiem i życiem. 

 

Noszenie maseczek przez dłuższy okres czasu szkodzi temu, co nosi to już było udokumentowane. Zgony śmiertelne z tego powodu też są, utrata zdrowia u niektórych już następuje. Dochodzi do grzybicy drug oddechowych. Nosząc maskę inhalujesz się toksynami, dwutlenkiem węgla, bakteriami, ale i wirusami. Same noszenie maseczek może też sprzyjać chorobom wirusowym. Nie wiesz na ile to się odbije na Twoim i innych zdrowiu. Chcesz to noś maskę, ale innym nie każ bo to ich zdrowie i życie nie Twoje

 Co do argumentów to powiedz ile jest ofiar paniki koronowirusowej, ludzi znerwicowanych nienadających się do normalnego życia, ile jest ofiar które zmarły na skutek stresu, samobójstw, ile osób utraciło dochody całego swojego życia i jak to odbiło się na nich i ich bliskich, ile firm i zakładów padło oraz ile jeszcze tych przypadków co wymieniłem przybędzie w kolejnych dniach, tygodniach czy miesiącach. Myślisz bardzo płytko i pobieżnie restrykcje tną jak nóż bardzo głęboko po ludziach i to tych przedsiębiorczych, którzy tworzą miejsca pracy dzięki którym ci słabsi mają utrzymanie i pomoc medyczną. Gdy zniszczysz gospodarkę straty będą sięgać na kolejne lata. Nie tylko finansowe, ale ludzkie. Ile w kolejnych latach umrze ludzi ofiar obostrzeń, a  nie samego wirusa.

Obostrzenia nie powinny przynosić więcej szkody niż sam wirus. Z tym, że należy uwzględnić tylko te ofiary, które wykraczają ponad normę dla danego okresu, a nie całość. Ponieważ ludzie zawsze umierali także od wirusów. (prof. Korab-Karpowicz) Dla Polski dane statystyczne nie pokazują większej śmiertelności, a nawet mniejszą niż w poprzednich kilku latach. Co oznacza, że restrykcje były całkiem przewymiarowane i niezasadne. A straty będziemy odczuwać latami.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
15 minut temu, alan napisał:

 

Noszenie maseczek przez dłuższy okres czasu szkodzi temu, co nosi to już było udokumentowane. Zgony śmiertelne z tego powodu też są, utrata zdrowia u niektórych już następuje. Dochodzi do grzybicy drug oddechowych. Nosząc maskę inhalujesz się toksynami, dwutlenkiem węgla, bakteriami, ale i wirusami. Same noszenie maseczek może też sprzyjać chorobom wirusowym. Nie wiesz na ile to się odbije na Twoim i innych zdrowiu. Chcesz to noś maskę, ale innym nie każ bo to ich zdrowie i życie nie Twoje

 Co do argumentów to powiedz ile jest ofiar paniki koronowirusowej, ludzi znerwicowanych nienadających się do normalnego życia, ile jest ofiar które zmarły na skutek stresu, samobójstw, ile osób utraciło dochody całego swojego życia i jak to odbiło się na nich i ich bliskich, ile firm i zakładów padło oraz ile jeszcze tych przypadków co wymieniłem przybędzie w kolejnych dniach, tygodniach czy miesiącach. Myślisz bardzo płytko i pobieżnie restrykcje tną jak nóż bardzo głęboko po ludziach i to tych przedsiębiorczych, którzy tworzą miejsca pracy dzięki którym ci słabsi mają utrzymanie i pomoc medyczną. Gdy zniszczysz gospodarkę straty będą sięgać na kolejne lata. Nie tylko finansowe, ale ludzkie. Ile w kolejnych latach umrze ludzi ofiar obostrzeń, a  nie samego wirusa.

Obostrzenia nie powinny przynosić więcej szkody niż sam wirus. Z tym, że należy uwzględnić tylko te ofiary, które wykraczają ponad normę dla danego okresu, a nie całość. Ponieważ ludzie zawsze umierali także od wirusów. (prof. Korab-Karpowicz) Dla Polski dane statystyczne nie pokazują większej śmiertelności, a nawet mniejszą niż w poprzednich kilku latach. Co oznacza, że restrykcje były całkiem przewymiarowane i niezasadne. A straty będziemy odczuwać latami.

 

A ja ci dokumentuje inne badania które stwierdzają że zmniejszają ryzyko zarazenia.

Ofiar paniki jest mniej niż zgonów w wyniku wirusa. Jakoś nie przybyło na oddziałach psychiatrycznych pacjentów. Większe zdenerwowanie widzę wśród tych, którzy wyszukują teorie spiskowespiskowe.  

To że epidemia źle wpłynęła na gospodarkę to fakt ale co jest ważniejsze, pieniądz czy zdrowie lub zycie? 

Nie panikuj ofiar obostrzen może będzie promil tego co ofiar wirusa. Rozluźnij się bo widzę, że jesteś zdenerwowany ?? a przed nocą to niezdrowe 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 620
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...