Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
alan

Kto nie musi nosić maseczki

Polecane posty

alan

file.png

Przez studiowanie nauk medycznych od kilkunastu lat czuję się w obowiązku do uświadomienia wszystkich, którzy chodzą zakrywając swoją twarz na spacerach.

Od kilku dni jest obowiązek chodzenia w maskach.

 

Zacznę od tego - do czego one służą.

Chirurgiczna - zabezpiecza operowaną część ciała przed dostaniem się drobnoustrojów do ciała pacjenta ( inaczej żeby chirurg nie napluł na operowane miejsce) Czas noszenia - tylko podczas operacji. Czy chroni przed wirusem ? NIE

Budowlane typu FFP3 - zabezpieczają osoby pracujące w zakurzonych pomieszczeniach przed dostaniem się drobinek pyłu, drewna, włókna szklanego, betonu, gipsu itd do dróg oddechowych. Czas noszenia - tylko podczas pracy w zakurzonych pomieszczeniach.

 

Czy chroni przed wirusem ? NIE

Szalik, bandamka - zabezpieczają odkryte części ciała przed przewianiem podczas wysiłku jak również złej pogody. Nosi się na szyi lub głowie. Czy chroni przed wirusem? NIE

Zachęcam do dalszego czytania, a następnie do obejrzenia filmu. Link na końcu artykułu.

Maska treningowa ze zdjęcia.

Ogranicza dopływ tlenu przez co przy dłuższym stosowaniu podnosi poziom erytrocytów. Sprawdziłem trenując w niej dwa latam. Robiąc regularnie badania krwi. Maska ogranicza wdech ale nie wydech !!!

 

Co to znaczy i dlaczego o tym piszę?

Wszystkie powyższe maseczki nie nadają się w żaden sposób do chodzenia w nich !

Ograniczenie wdychania nie jest problemem przy zdrowym układzie krążenia i wydolnych mięśniach wdechowych. Jednak dla starszych już są problemem i to dużym. Zbyt niska saturacja tlenem powoduje niedotlenienie całego ciała i może doprowadzić do nagłej śmierci ! Osoby starsze w obecnym czasie nie dostaną szybko pomocy.

Kilometr szybkiego marszu w maseczce może doprowadzić do poziomu krytycznego a nawet śmiertelnego natlenienia krwi.

 

Zakładanie maseczki przez osoby mające problem z oddychaniem grozi hipoksemią (niedotlenienie) , co oznacza, że z powodu niskiego wysycenia krwi tlenem dochodzi do jej niedoboru w tkankach co z kolei zaburza pracę narządów i całego organizmu.

 

Objawiać się to może sennością, zawrotami i bólami głowy, brakiem energii, gorszym samopoczuciem psychicznym co powoduje kaskadę kolejnych zaburzeń.

Co powoduje długotrwałe chodzenie w maskach?

 

Problem zaczyna się już na początku gdzie nasza maseczka zbiera wszystkie drobnoustroje z otoczenie. Przez brak wentylacji tworzymy idealne warunki do rozwoju wszelkiego rodzaju bakterii na jej powierzchni. Następnie wszystko wdychamy - sami powodując choroby układu oddechowego !!!

 

Ograniczenie wydechu - jedna z podstawowych funkcji naszego ciała. Swobodny wydech służy do usunięcia ,,zużytego powietrza w którego skład chodzi dwutlenek węgla oraz inne zbędne gazy. Jeśli podczas wydechu mamy maseczkę, która utrudnia wymianę gazową zaczynamy wdychać to czego organizm chce się pozbyć. Innymi słowy zaczynamy sami siebie truć własnym oddechem.

 

Moi drodzy.

Nie zakładajcie masek swoim dzieciom, nie ubierajcie sobie podczas treningów, spacerów. Bądźmy świadomi i dbajmy o swoje zdrowie !

Na filmie dowiecie się jak uniknąć mandatów, grzywn czy innych nieprzyjemności że strony policji, z powodu nienoszenia maseczki tzw ochronnej. W bardzo prosty sposób i zgodnie z prawem.

Czytaj dalej.

Co z Policją i mandatami?

Nie chodzę w maseczce i nie będę jej ubierał. Miałem kilka spotkań z ,,Panami od mandatów,,

Na początku tłumaczyłem im funkcjonowanie naszego ciała i jak bardzo nietrafionym nakazem jest noszenie maseczek.

 

Jednak po dwóch takich ulicznych wykładach ( mimo, że Panowie podziękowali za cenne informacje) szkoda mi mojego czasu. Przy kolejnych kontrolach zwyczajnie mówiłem, że nie mogę w masce oddychać i tyle.

Nikt nie ma prawa dać Wam mandatu za brak maseczki.

Bądźmy świadomi naszych praw i róbmy wszystko z głową !

Na czym polega nakaz?

Chodzimy w maskach - jeśli nie utrudniają oddychania !!!

Chodzimy w maskach żeby nie kaszleć na innych jak jesteśmy chorzy.

Proszę udostępniać - im więcej ludzi świadomych tym lepiej

Pozdrawiam i miłego weekendu ?

Zdrówka dla wszystkich ! "

 

Źródło: https://www.forumpolska.online/post/nosisz-maseczkę-przeczytaj-czy-to-naprawdę-bezpieczne-dla-ciebie-dla-dzieci-i-osób-starszych

 

Jest jeszcze inne możliwe powikłanie - grzybica płuc!. Grzybicę skóry czy paznokci szybciej - dłużej, ale można wyleczyć. Spróbujcie wyleczyć grzybicę płuc

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wesoły
BrakLoginu
40 minut temu, alan napisał:

Maska treningowa ze zdjęcia.

Ogranicza dopływ tlenu przez co przy dłuższym stosowaniu podnosi poziom erytrocytów. Sprawdziłem trenując w niej dwa latam. Robiąc regularnie badania krwi. Maska ogranicza wdech ale nie wydech !!!

Co do badań się nie wypowiem, ale staram się w miarę możliwości czynnie spędzać czas i mogę powiedzieć, że bieganie czy jazda rowerem to jest jakaś masakra. Potwierdzam, że wydech jest ok, przez co akurat na to, co aktualnie ma pomagać to jest jakieś nieporozumienie, ale wdech... nigdy bez maski się tak nie umordowałem na obranych trasach jak w niej. Do tego jazda rowerem pod większą górkę raczej tylko dla upartych lub z niezłą kondycją chociaż sam jakoś na kondycję nie narzekam. Kolokwialnie mówiąc zdychałem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
11 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Co do badań się nie wypowiem, ale staram się w miarę możliwości czynnie spędzać czas i mogę powiedzieć, że bieganie czy jazda rowerem to jest jakaś masakra. Potwierdzam, że wydech jest ok, przez co akurat na to, co aktualnie ma pomagać to jest jakieś nieporozumienie, ale wdech... nigdy bez maski się tak nie umordowałem na obranych trasach jak w niej. Do tego jazda rowerem pod większą górkę raczej tylko dla upartych lub z niezłą kondycją chociaż sam jakoś na kondycję nie narzekam. Kolokwialnie mówiąc zdychałem :)

 

Dla własnego zdrowia lepiej z niej zrezygnuj. Jeżeli obawiasz się jakichkolwiek konsekwencji to ściągnij pod brodę w razie kontroli powiesz, że ci spadła i nie zauważyłeś. Hiperwentylacja organizmu dwutlenkiem węgla, bakteriami, wirusami i grzybami to olbrzymie zagrożenie nie tyle dla zdrowia, co życia. Dużo osób będzie cierpieć na płuca w przyszłości właśnie z powodu noszenia tych masek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

moze rob glupoty na własny rachunek i chociaz nie doradzaj innym

nawet nie rozumiesz pojecia "hiperwentylacja" zapewne 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
2 godziny temu, tośka napisał:

moze rob glupoty na własny rachunek i chociaz nie doradzaj innym

nawet nie rozumiesz pojecia "hiperwentylacja" zapewne 

 

To nie jest moja opinia tylko lekarzy. Wytłumacz to specjalistom.

Noszenia maseczek nie chroni przed wirusem, za to może być przyczyną wielu chorób.

Co może wywołać hiperwentylację:

Miedzy innymi oczywiście

-działanie alergenów albo toksyn na układ oddechowy,

-hipoksja (niedobór tlenu w tkankach).

Cytuję za: https://www.medonet.pl/zdrowie,hiperwentylacja---przyczyny--objawy--skutki--leczenie,artykul,1729497.html

Jeżeli nie masz pojęcia o czym piszesz to się zamknij, bo tylko szkodzisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, alan napisał:

Dla własnego zdrowia lepiej z niej zrezygnuj.

Ja i tak jestem wśród nielicznych, którzy zakładają maskę. W moim regionie ludzie nie noszą masek i ja też zrezygnuję, bo czuję się jak jakiś pajac :D Policja już mandatów nie wystawia, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Życie toczy się normalnie i zero zachorowań. Paru ludzi w kwarantannie, ale to są osoby, które zjeżdżają z zagranicy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

Hiperwentylacja jest najczęściej skutkiem stresu i sam sie zamknij chamie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

Za niemanie nagębnej maseczki 500-800 zł u mnie w mieście.

Jeżeli ktoś z powodów zdrowotnych nie może takowej używać to ..właśnie nie wiadomo co..bo sam minister zdrowia w TV nie potrafił wyjaśnić tylko zasugerował,że to zależy jakich policjantów się spotka,tych złych czy też dobrych ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
42 minuty temu, Jacekz napisał:

Za niemanie nagębnej maseczki 500-800 zł u mnie w mieście.

Ekhm... A za recydywe? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
1 godzinę temu, Jacekz napisał:

Za niemanie nagębnej maseczki 500-800 zł u mnie w mieście.

Jeżeli ktoś z powodów zdrowotnych nie może takowej używać to ..właśnie nie wiadomo co..bo sam minister zdrowia w TV nie potrafił wyjaśnić tylko zasugerował,że to zależy jakich policjantów się spotka,tych złych czy też dobrych ?

 

Ze względów zdrowotnych można nie nosić. W ustawie jest to wyraźnie powiedziane. Dodatkowo, co też jest zaznaczone nie trzeba mieć żadnego zaświadczenia. Nikt nie może Cię pytać o chorobę bo jest to tajemnica lekarska i wiedza tylko pomiędzy tobą i lekarzem. Mandatów nie należy przyjmować bo wtedy jest to traktowane jak przyznanie się. Sanepid odrzuca 99% wniosków policji jako niezasadne kiedy człowiek nie przyjmie mandatu.

 

Nie noszę maseczki ani rękawiczek. Ręce myję mydłem, nie używam  żadnych płynów antybakteryjnych. Zachowuję się normalnie tak jak wcześniej. W sklepie wystarczy, że powiem iż nie muszę i nikt mi  z tego nie robi żadnych problemów. W nie których dużych sklepach dają mi karteczkę "zwolniony z noszenia z maski" Przez cały czas "pandemii" chodzę po mieście nawet jak były obostrzenia.

Większość filmów jakie zamieszczam są to wypowiedzi lekarzy, profesorów, wirusologów itp, którzy prowadza na bieżąco monitoring i badania pacjentów. Są to specjaliści i wierzę im nie wiadomością w czarnym pudełku. Którego zresztą nie posiadam.

Wirus jest, jednak nie ma śmiertelności aby robić jakiekolwiek ograniczenia czy blokady. Śmiertelność od 0.03 do 0.3% Czy jak zwykła grypa. Ludzi zastraszono, a dodatkowo sami jeszcze się nakręcają. Strach i stres też prowadzi do chorób. Siedzenie w domu to ograniczona ilość bakterii i wirusów w naszym otoczeniu, a to oznacza brak właściwej stymulacji dla naszego układu odpornościowego. W konsekwencji po kwarantannie i dzięki maseczką ludzie będą bardziej podatni na choroby. Szczególnie układu oddechowego.

Wszytko, co tu zamieszczam to nie moja wiedza czy mądralowanie się tylko to co mówią specjaliści. Na dużych portalach społecznościowych jeżeli nie mówisz tego co narzuca władza tylko masz jakieś ale!, nawet jeżeli jesteś specjalistą i masz na to stosowne badania jest usuwane. Obecnie jest wszechobecna cenzura i kontrola informacji. Czy nikomu nic to nie przypomina?. Jeżeli mówili by prawdę to nie obawiali by się wypowiedzi specjalistów, nie zamykali by im ust.

2 godziny temu, tośka napisał:

Hiperwentylacja jest najczęściej skutkiem stresu i sam sie zamknij chamie

 

Bo tak zobaczyłaś w filmie? Stres jest średnio w, co czwartym przypadku powodem hiperwentylacji i niebezpośrednim tylko jako jeden z kilku czynników. Poczytaj sobie

https://podyplomie.pl/wiedza/wielka-interna/1079,zespoly-hiperwentylacji

Zasłonięcie ust, czy ograniczeni wymiany gazowej też prowadzi do hiperwentylacji.

 

 

Doskonale się tu prezentujesz jako człowiek. Jest nawet o tobie temat na forum

Jeszcze odnośnie maseczek to nigdzie nie jest powiedziane, że musi być to akurat maseczka. Może być to cokolwiek nawet część garderoby, czy szmatka przysłaniająca usta w trakcie rozmowy bezpośredniej. Lub kiedy odległość pomiędzy ludźmi jest mniejsza od zalecanej.. Czyli kiedy podchodzi policjant można przytknąć zwykłą chusteczkę by być w zgodzie z prawem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

bo tak mam przy atakach lęku,  ale coz ty mozesz wiedziec skoro poznajesz człowieka z tematu na forum!! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Smutny
Krzysiek1
Napisano (edytowany)

Noszenie maseczki jest obowiązkiem i ma sens. Może przytoczę wypowiedź kogoś kto ma większą wiedzę niż ja.Kraje, które wprowadziły obowiązek chodzenia w maseczkach, jak Tajwan czy Czechy, najlepiej radzą sobie z epidemią.

 

 

 

No właśnie. Kontrowersje wokół maseczek obserwujemy od początku epidemii. Jakie jest pani zdanie?
Przyznam, że jeszcze trzy miesiące temu uważałam, że obowiązkowe maseczki dla wszystkich i wszędzie to przesada. Choć przecież sama jako zakaźnik do noszenia maseczki jestem przyzwyczajona. U nas w szpitalu na oddziale zawsze, przed epoką koronawirusa też, kiedy ktoś przychodził do pracy z katarem czy kaszlem – bo wbrew temu, co się pewnie powszechnie myśli, medycy rzadko chodzą na zwolnienia – był w maseczce. Nawet kiedy siedział w pokoju lekarskim. Żeby nas nie zarazić. Chronił otoczenie przed sobą. Tak też powinien dziś robić każdy.

Na początku była pani sceptyczna. Co w takim razie panią do maseczek przekonało?Prosta sprawa. Im więcej dowiadujemy się o tej chorobie, tym wyraźniej widać, jak wielu jest nosicieli bezobjawowych. Nie wiedzą, że są chorzy, a mają zdolność zakażania. Maska w jakimś stopniu zabezpiecza otoczenie i szkoda czasu na akademickie dyskusje w chwili, kiedy możemy tylko zyskać.
Poza tym – uczmy się na doświadczeniach innych. Kraje, które wprowadziły obowiązek chodzenia w maseczkach, jak Tajwan czy Czechy, najlepiej radzą sobie z epidemią.

Oczywiście bez dwóch zdań maskę powinien nosić ten, kto ma objawy, tu nie może być żadnych wątpliwości. Ale nikt z nas nie wie, czy nie jest nosicielem.

A jeśli ma zrobiony test i wynik ujemny?
Wczoraj wynik był ujemny, a kto wie, jak jest dziś? Przecież w pięć minut po otrzymaniu badania można się zarazić. Raz zrobiony test nie obowiązuje na zawsze.

Teraz nie wolno nam wyjść z domu bez maski. Choć wydaje się, że na świeżym powietrzu „nie stoi” zawiesina z wirusem, musielibyśmy mieć wyjątkowego pecha, żeby się zarazić.
Nie do końca. Teraz najczęściej kiedy wychodzimy, to po zakupy. I stoimy w kolejkach – a dziś przed wejściem do sklepu, apteki czy na pocztę zwykle są kolejki. Nikt nie zagwarantuje, że za nami czy przed nami nie ustawi się ktoś zakażony. Kichnie, zakaszle, wiatr przeniesie ten aerozol w powietrzu – i gotowe. Ale jeśli kichnie czy zakaszle w maseczkę, ryzyko, że to się rozniesie, jest znacznie mniejsze.

No i prawda jest taka, że odpowiedzialność możemy wziąć jedynie za siebie. Ja przestrzegam zasad, co nie oznacza, że robią to inni. Przed sklepem ludzie stoją karnie w pewnych odległościach. Ale jak już wejdą do środka, przestają się przejmować. Podchodzą do siebie, sięgają sobie przed nosem po coś z półki – tak jakby w takich sytuacjach wirus się nie przenosił. To bzdura i krótkowzroczność. Wyobraźmy sobie jednak, że wszyscy będziemy w maseczkach – i ja, i ta pani, która musi wziąć akurat tę marchewkę i akurat w tym momencie – to i ja, i ona jesteśmy zabezpieczone. Nie w stu procentach, ale jednak. To jedyne zabezpieczenia, jakie w tej chwili jest nam dostępne.

Miałam taką sytuację na stacji benzynowej. Płaciłam, kiedy podszedł jakiś mężczyzna, chciał zapytać o coś kasjera i zaczął kasłać. Tuż obok mnie, właściwie na mnie. Kiedy powiedziałam: „Proszę się odsunąć!”, popatrzył na mnie jak na wariatkę, przecież on jest zdrowy. A tego nie wie. Gdybym nie miała maseczki, czułabym się na serio zagrożona. Wielu takich sytuacji nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Pamiętajmy: moja maseczka chroni ciebie, twoja maseczka chroni mnie, chroni to nas nawzajem.

Na spacerze – choć nie do końca jest pewne, czy w ogóle na spacer możemy wyjść – też musimy być w maseczce…
Jeśli jesteśmy w lesie czy na odludziu, z medycznego punktu widzenia sensu to nie ma. No ale teraz do lasu nam nie wolno, więc spacerujemy z konieczności tam, gdzie są inni ludzie. I tak, wtedy noszenie maseczki jest zasadne. Jeśli przeszedł ktoś, kto był nosicielem, kaszlnął, kichnął, aerozol unosi się w powietrzu – maseczka w jakimś stopniu jednak zabezpiecza. I powiem jeszcze raz: my też możemy sami być nieświadomymi nosicielami, też możemy kichnąć czy zakasłać – bez maseczki wirus pójdzie dalej, nic go nie zatrzyma.

Teraz, kiedy rozmawiamy, stoję i wyglądam przez okno. Widzę kolejkę – przed pocztą stoi z 15 osób, żadna nie ma maseczki, a co najmniej jedna jest w wieku 65 plus. I nikt nie ma rękawiczek. O, nie, teraz jeden pan w rękawiczkach podszedł. Na tyle ludzi jeden! Nie traktujemy tego zagrożenia poważnie, może nam się zdaje, że nas to nie dotyczy?

A co na przykład z jazdą na rowerze?
Powinno się jeździć w masce, choć to nie jest wygodne. Biegania w maskach w ogóle sobie nie wyobrażam – oddycha się mocno, intensywnie, maska po paru chwilach będzie mokra, a nam będzie trudno złapać oddech. Trzeba w bieganiu w mieście zrobić przerwę. Choć nie każdy potrafi. Wczoraj na przykład widziałam chłopaka, który najwyraźniej bez biegania żyć nie może – biegł w przyłbicy! Prawdziwy mistrz! Tylko nie jestem pewna, czy cokolwiek widział, przecież to po pięciu minutach przyłbica jest całkowicie zaparowana… Generalnie jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku. Zwłaszcza dziś jest on nam niezbędny.

Czytaj także

Zdrowa dieta, nowe nawyki. Kiedy, jak nie teraz?

Noszenie maseczki przez dłuższy czas nie jest łatwe. Ciężko się oddycha, maska szybko staje się wilgotna – a wilgoć, jak mówią specjaliści, to środowisko „lubiane” przez wirusa.
Oczywiście nie można chodzić w mokrej maseczce cały dzień, to jasne. Ale nikt przecież tego robić nie musi. My, lekarze, to osobna grupa. W szpitalu zakaźnym mamy zarządzenie, że maski nosimy non stop, bo poruszamy się po terenie, na którym jest COVID-19. Nawet kiedy siedzimy w pokoju lekarskim, wszyscy są w maskach. Ja poza szpitalem chodzę z dwiema torebkami strunowymi – w jednej mam czyste maseczki na zmianę, w drugiej zużyte. Zmieniam, kiedy czuję, że maska jest wilgotna. Polecam ten sposób. Jeśli musimy wyjść z domu na dłużej, weźmy maskę zapasową. Maska wielokrotnego użytku oczywiście po każdym wyjściu musi być uprana.

Wydaje mi się, że niektórzy nie chcą masek zakładać, bo wstyd, bo głupio się wygląda, bo może ktoś sobie pomyśli, że się boję, a ja twardy jestem i nie boję się niczego…
Tak, też to widzę. Albo: jestem młody, mnie to nie dotyczy. Każdego dotyczy. Może ja nie zachoruję, ale ktoś zachoruje przeze mnie? Może nawet nie będę tego wiedzieć? Ale to z odpowiedzialności przecież nie zwalnia. A w każdym razie nie powinno. Zwłaszcza że na razie na tę chorobę nie ma lekarstwa. Pomyślmy sobie tak. Są w życiu różne okoliczności, które wymagają odpowiedniego stroju. Dużo się przecież o tym mówi – jaki dress code obowiązuje w pracy, jaki, kiedy idziemy do opery, a jaki, gdy wybieramy się na trening. Nikogo na publiczny basen nie wpuszcza się bez kostiumu kąpielowego, nago – i to nikogo akurat nie dziwi Traktujmy maseczki jako element dress code’u dzisiejszych czasów. Do teatru idziesz w eleganckiej sukience, do sklepu w maseczce. I tyle. Ok, nie jest to komfortowe, nie jest specjalnie wygodne, ale trudno.

Mówi się o tym, że te zwykłe maseczki jednorazowe „przepuszczają” wirusa, nie zabezpieczają w stu procentach. To chyba problem?
Idealnie byłoby, gdyby każdy z nas mógł nosić specjalistyczne maseczki chirurgiczne. Ale się nie da, takich maseczek nawet dla służb medycznych jest za mało. Pamiętajmy: nawet nieidealna ochrona lepsza jest niż żadna. Maski z tkaniny, czy kupione, czy szyte w domu, nie powinny być używane w profesjonalnej opiece – bo w szpitalach czy domach opieki zagrożenie jest największe. Natomiast zwykły człowiek chodzący po ulicy może stosować wszystko, co się da – byle by tylko to od razu po użyciu prać. Ważna jest też „obsługa” maseczki. Prawidłowe zakładanie i – zwłaszcza – zdejmowanie, niedotykanie czy jak najrzadsze dotykanie z przodu.

Ludzie sami szyją maseczki, takie „domowe” zdają egzamin?
Tak, dostałam nawet taką od koleżanki, cudowną, z miękkiej flaneli. Oczywiście nie do szpitala, ale na wyjście do sklepu już tak.

 

https://zwierciadlo.pl/zdrowie/czy-noszenie-masek-na-sens-rozmowa-z-dr-aneta-cybula-z-wojewodzkiego-szpitala-zakaznego-w-warszawie

Edytowano przez Krzysiek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan
1 godzinę temu, Krzysiek napisał:

Noszenie maseczki jest obowiązkiem i ma sens. Może przytoczę wypowiedź kogoś kto ma większą wiedzę niż ja.Kraje, które wprowadziły obowiązek chodzenia w maseczkach, jak Tajwan czy Czechy, najlepiej radzą sobie z epidemią.

 

 

 

No właśnie. Kontrowersje wokół maseczek obserwujemy od początku epidemii. Jakie jest pani zdanie?
Przyznam, że jeszcze trzy miesiące temu uważałam, że obowiązkowe maseczki dla wszystkich i wszędzie to przesada. Choć przecież sama jako zakaźnik do noszenia maseczki jestem przyzwyczajona. U nas w szpitalu na oddziale zawsze, przed epoką koronawirusa też, kiedy ktoś przychodził do pracy z katarem czy kaszlem – bo wbrew temu, co się pewnie powszechnie myśli, medycy rzadko chodzą na zwolnienia – był w maseczce. Nawet kiedy siedział w pokoju lekarskim. Żeby nas nie zarazić. Chronił otoczenie przed sobą. Tak też powinien dziś robić każdy.

Na początku była pani sceptyczna. Co w takim razie panią do maseczek przekonało?Prosta sprawa. Im więcej dowiadujemy się o tej chorobie, tym wyraźniej widać, jak wielu jest nosicieli bezobjawowych. Nie wiedzą, że są chorzy, a mają zdolność zakażania. Maska w jakimś stopniu zabezpiecza otoczenie i szkoda czasu na akademickie dyskusje w chwili, kiedy możemy tylko zyskać.
Poza tym – uczmy się na doświadczeniach innych. Kraje, które wprowadziły obowiązek chodzenia w maseczkach, jak Tajwan czy Czechy, najlepiej radzą sobie z epidemią.

Oczywiście bez dwóch zdań maskę powinien nosić ten, kto ma objawy, tu nie może być żadnych wątpliwości. Ale nikt z nas nie wie, czy nie jest nosicielem.

A jeśli ma zrobiony test i wynik ujemny?
Wczoraj wynik był ujemny, a kto wie, jak jest dziś? Przecież w pięć minut po otrzymaniu badania można się zarazić. Raz zrobiony test nie obowiązuje na zawsze.

Teraz nie wolno nam wyjść z domu bez maski. Choć wydaje się, że na świeżym powietrzu „nie stoi” zawiesina z wirusem, musielibyśmy mieć wyjątkowego pecha, żeby się zarazić.
Nie do końca. Teraz najczęściej kiedy wychodzimy, to po zakupy. I stoimy w kolejkach – a dziś przed wejściem do sklepu, apteki czy na pocztę zwykle są kolejki. Nikt nie zagwarantuje, że za nami czy przed nami nie ustawi się ktoś zakażony. Kichnie, zakaszle, wiatr przeniesie ten aerozol w powietrzu – i gotowe. Ale jeśli kichnie czy zakaszle w maseczkę, ryzyko, że to się rozniesie, jest znacznie mniejsze.

No i prawda jest taka, że odpowiedzialność możemy wziąć jedynie za siebie. Ja przestrzegam zasad, co nie oznacza, że robią to inni. Przed sklepem ludzie stoją karnie w pewnych odległościach. Ale jak już wejdą do środka, przestają się przejmować. Podchodzą do siebie, sięgają sobie przed nosem po coś z półki – tak jakby w takich sytuacjach wirus się nie przenosił. To bzdura i krótkowzroczność. Wyobraźmy sobie jednak, że wszyscy będziemy w maseczkach – i ja, i ta pani, która musi wziąć akurat tę marchewkę i akurat w tym momencie – to i ja, i ona jesteśmy zabezpieczone. Nie w stu procentach, ale jednak. To jedyne zabezpieczenia, jakie w tej chwili jest nam dostępne.

Miałam taką sytuację na stacji benzynowej. Płaciłam, kiedy podszedł jakiś mężczyzna, chciał zapytać o coś kasjera i zaczął kasłać. Tuż obok mnie, właściwie na mnie. Kiedy powiedziałam: „Proszę się odsunąć!”, popatrzył na mnie jak na wariatkę, przecież on jest zdrowy. A tego nie wie. Gdybym nie miała maseczki, czułabym się na serio zagrożona. Wielu takich sytuacji nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Pamiętajmy: moja maseczka chroni ciebie, twoja maseczka chroni mnie, chroni to nas nawzajem.

Na spacerze – choć nie do końca jest pewne, czy w ogóle na spacer możemy wyjść – też musimy być w maseczce…
Jeśli jesteśmy w lesie czy na odludziu, z medycznego punktu widzenia sensu to nie ma. No ale teraz do lasu nam nie wolno, więc spacerujemy z konieczności tam, gdzie są inni ludzie. I tak, wtedy noszenie maseczki jest zasadne. Jeśli przeszedł ktoś, kto był nosicielem, kaszlnął, kichnął, aerozol unosi się w powietrzu – maseczka w jakimś stopniu jednak zabezpiecza. I powiem jeszcze raz: my też możemy sami być nieświadomymi nosicielami, też możemy kichnąć czy zakasłać – bez maseczki wirus pójdzie dalej, nic go nie zatrzyma.

Teraz, kiedy rozmawiamy, stoję i wyglądam przez okno. Widzę kolejkę – przed pocztą stoi z 15 osób, żadna nie ma maseczki, a co najmniej jedna jest w wieku 65 plus. I nikt nie ma rękawiczek. O, nie, teraz jeden pan w rękawiczkach podszedł. Na tyle ludzi jeden! Nie traktujemy tego zagrożenia poważnie, może nam się zdaje, że nas to nie dotyczy?

A co na przykład z jazdą na rowerze?
Powinno się jeździć w masce, choć to nie jest wygodne. Biegania w maskach w ogóle sobie nie wyobrażam – oddycha się mocno, intensywnie, maska po paru chwilach będzie mokra, a nam będzie trudno złapać oddech. Trzeba w bieganiu w mieście zrobić przerwę. Choć nie każdy potrafi. Wczoraj na przykład widziałam chłopaka, który najwyraźniej bez biegania żyć nie może – biegł w przyłbicy! Prawdziwy mistrz! Tylko nie jestem pewna, czy cokolwiek widział, przecież to po pięciu minutach przyłbica jest całkowicie zaparowana… Generalnie jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku. Zwłaszcza dziś jest on nam niezbędny.

Czytaj także

Zdrowa dieta, nowe nawyki. Kiedy, jak nie teraz?

Noszenie maseczki przez dłuższy czas nie jest łatwe. Ciężko się oddycha, maska szybko staje się wilgotna – a wilgoć, jak mówią specjaliści, to środowisko „lubiane” przez wirusa.
Oczywiście nie można chodzić w mokrej maseczce cały dzień, to jasne. Ale nikt przecież tego robić nie musi. My, lekarze, to osobna grupa. W szpitalu zakaźnym mamy zarządzenie, że maski nosimy non stop, bo poruszamy się po terenie, na którym jest COVID-19. Nawet kiedy siedzimy w pokoju lekarskim, wszyscy są w maskach. Ja poza szpitalem chodzę z dwiema torebkami strunowymi – w jednej mam czyste maseczki na zmianę, w drugiej zużyte. Zmieniam, kiedy czuję, że maska jest wilgotna. Polecam ten sposób. Jeśli musimy wyjść z domu na dłużej, weźmy maskę zapasową. Maska wielokrotnego użytku oczywiście po każdym wyjściu musi być uprana.

Wydaje mi się, że niektórzy nie chcą masek zakładać, bo wstyd, bo głupio się wygląda, bo może ktoś sobie pomyśli, że się boję, a ja twardy jestem i nie boję się niczego…
Tak, też to widzę. Albo: jestem młody, mnie to nie dotyczy. Każdego dotyczy. Może ja nie zachoruję, ale ktoś zachoruje przeze mnie? Może nawet nie będę tego wiedzieć? Ale to z odpowiedzialności przecież nie zwalnia. A w każdym razie nie powinno. Zwłaszcza że na razie na tę chorobę nie ma lekarstwa. Pomyślmy sobie tak. Są w życiu różne okoliczności, które wymagają odpowiedniego stroju. Dużo się przecież o tym mówi – jaki dress code obowiązuje w pracy, jaki, kiedy idziemy do opery, a jaki, gdy wybieramy się na trening. Nikogo na publiczny basen nie wpuszcza się bez kostiumu kąpielowego, nago – i to nikogo akurat nie dziwi Traktujmy maseczki jako element dress code’u dzisiejszych czasów. Do teatru idziesz w eleganckiej sukience, do sklepu w maseczce. I tyle. Ok, nie jest to komfortowe, nie jest specjalnie wygodne, ale trudno.

Mówi się o tym, że te zwykłe maseczki jednorazowe „przepuszczają” wirusa, nie zabezpieczają w stu procentach. To chyba problem?
Idealnie byłoby, gdyby każdy z nas mógł nosić specjalistyczne maseczki chirurgiczne. Ale się nie da, takich maseczek nawet dla służb medycznych jest za mało. Pamiętajmy: nawet nieidealna ochrona lepsza jest niż żadna. Maski z tkaniny, czy kupione, czy szyte w domu, nie powinny być używane w profesjonalnej opiece – bo w szpitalach czy domach opieki zagrożenie jest największe. Natomiast zwykły człowiek chodzący po ulicy może stosować wszystko, co się da – byle by tylko to od razu po użyciu prać. Ważna jest też „obsługa” maseczki. Prawidłowe zakładanie i – zwłaszcza – zdejmowanie, niedotykanie czy jak najrzadsze dotykanie z przodu.

Ludzie sami szyją maseczki, takie „domowe” zdają egzamin?
Tak, dostałam nawet taką od koleżanki, cudowną, z miękkiej flaneli. Oczywiście nie do szpitala, ale na wyjście do sklepu już tak.

 

https://zwierciadlo.pl/zdrowie/czy-noszenie-masek-na-sens-rozmowa-z-dr-aneta-cybula-z-wojewodzkiego-szpitala-zakaznego-w-warszawie

 

A masz nagranie czy tylko to co napisał redaktor?

To nie jest rzetelna wiedza. Co to znaczy by lekarz mówił takim prostym całkowicie niemedycznym językiem-  "Maska w jakimś stopniu zabezpiecza otoczenie i szkoda czasu na akademickie dyskusje"  To mówi praktyk, specjalista? "Szkoda czasu na dyskusje"? I co to znaczy w jakimś stopniu zabezpiecza. To język dyletanta, a nie dr. n. medycznych.

Przytoczyłem wcześniej nagrania kilku lekarzy i każdy z nich mówił, że nie zabezpiecza, a tylko naraża tego, co nosi na różne choroby.

 

Rusz tym co nosi szyja by na darmo nie dźwigała. Śmiertelność jak przy zwykłej grypie, a jak dobrze wszyscy pamiętają to do sezonowej grypy jeszcze nikt masek nie zakładał.

Maski nie pomagają i to widać nawet na przykładzie Polski gdzie pomimo zakładania maseczek ilość tzw. zakażeń w cale nie malała i nie maleje. Noszenie masek nic nie zmieniło po za tym, że teraz ci którzy ich naprawdę potrzebują czyli pielęgniarki i lekarze na oddziałach  mają je reglamentowane. To samo z rękawiczkami i płynem antybakteryjnym. Nie wiem czy wiesz, ale na onkologii czy hematologi przy każdym wejściu na sale potrzeba założyć nową maseczkę (Ich nazwa to 20 minutówki, bardzo wymowna ) i do każdego pacjenta z osobna zdezynfekować ręce i założyć nowe rękawiczki. Tego na dobę dla jednego oddziału potrzeba około tysiąca. To jest zagrożenie życia dla pacjentów onkologicznych, którzy dzięki chemii nie mają prawie w ogóle odporności.

I zobacz maseczkę Szumowskiego.

Szumowski - Maseczki nie chronią

 

2 godziny temu, tośka napisał:

bo tak mam przy atakach lęku,  ale coz ty mozesz wiedziec skoro poznajesz człowieka z tematu na forum!! 

 

U ciebie akurat tak, ale w kolejnych trzech przypadka już nie ponieważ przyczyny są inne. Co potwierdziły badania na populacji, a nie na pępku świata o nicku Tośka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
Napisano (edytowany)

.

 

Edytowano przez admin
Obraźliwy obrazek został usunięty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123

Zawsze przerażało mnie ubliżanie ludziom o innych poglądach. Czy nie można wyrazić swojej opinii bez wyzwisk??? Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.

 

Ja nie noszę maseczki i żaden policjant nie zatrzymał mnie jeszcze ani jak od samego początku tego wariactwa wychodziłam na spacery ani jak nakazano noszenie maseczki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
9 godzin temu, tośka napisał:

Edytowano 6 godzin temu przez admin
Obraźliwy obrazek został usunięty.

to nie miało byc obraźliwe. palce mi sie pomylily. mial byc wskazujący zeby alanek postukal sie w czolko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
alan

Dla czego osunęliście żywą reklamę Tośki. Każdy powinien mieć prawo do poznania forumowiczów. Tym bardziej kiedy autoreklama jest taka bezkrytyczna.

 

Byłem dzisiaj na proteście przedsiębiorców. Policji całe mnóstwo. Przez kilka godzin chodziłem wśród nich bez żadnej maski, chustki czy cokolwiek innego. Zero reakcji z ich strony. Około dziesięć procent osób nie miało niczego, a z tej reszty co mieli połowa miał założoną maskę nieprawidłowo. Albo był to odkryty nos, a czasami i cała twarz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
4 minuty temu, Jacekz napisał:

prezes kurde i szanowny pan premier a my to rosyjska ruletka.

Oni ryzykują dla nas życiem. Na sobie testują, czy już można je zdjąć. Prezes ponoć miał jakieś odchyły, ale po przebadaniu stwierdzono, że to taka jego norma :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
Dnia 16.05.2020 o 16:01, tośka napisał:

Hiperwentylacja jest najczęściej skutkiem stresu i sam sie zamknij chamie

Czyżby?


https://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-oddechowy/hiperwentylacja-przyczyny-zbyt-szybkiego-glebokiego-oddechu-aa-ebzg-5QH6-LW4i.html

Cytat

Przyczyną hiperwentylacji mogą być także choroby płuc, np. astma czy zakażenie, lub dysfunkcje serca, np. zawał, zatorowość płucna.

Inne możliwe przyczyny hiperwentylacji to: hipoksja, kwasica metaboliczna, wysoka gorączka, śpiączka wątrobowa, urazu czaszki lub mózgowia czy zapalenia mózgu, zmiany zwyrodnieniowe ośrodkowego układu nerwowego, choroba lokomocyjna.

 

Dnia 16.05.2020 o 18:48, tośka napisał:

bo tak mam przy atakach lęku,  ale coz ty mozesz wiedziec skoro poznajesz człowieka z tematu na forum!! 

Ciekawe czy przy atakach głupoty jaką nam tu serwujesz też masz hiperwentylację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
Dnia 16.05.2020 o 19:15, Krzysiek napisał:

Noszenie maseczki jest obowiązkiem i ma sens. (...)  Maska w jakimś stopniu zabezpiecza otoczenie i szkoda czasu na akademickie dyskusje w chwili, kiedy możemy tylko zyskać.

Taki ma sens jak woda święcona na trupa, na pewno go nie ożywi  ?
Wydychane powietrze siłą ciśnienia wydechu i tak będzie uciekać bokami, tym bardziej jak ktoś ma maseczkę z kliku warstw. Więc wydychane powietrze będzie szło bokami po twarzy, a jak ktoś będzie nosicielem bezobjawowym, to i tak wirusa będzie rozpowszechniał, tyle że nie na wprost siebie, a metodą konwekcyjną uwalnianego ciepła.

Natomiast przy wdechu maska zacznie przylegać ściślej do twarzy, skutecznie blokując przepływ powietrza, - a to może być już groźne!

Jak ktoś ma jakieś wątpliwości czy jakiekolwiek maski zadziałają, to niech sobie sprawdzi w internecie ile to jest 100 nm np: w milimetrach, bo tyle wynosi średni rozmiar koronawirusa SARS-CoV-2. (100 nanometrów = 0,0001 milimetra).

I jeszcze jedno - wirusy są wrażliwe na elektrostatykę, więc nie bez znaczenia jest w czym chodzimy i jak się elektryzujemy.

(ale to już temat dla chętnych)

Dlatego uważam, iż forumowicz @alan ma słuszną rację, iż maseczki pomagają, ale jedynie tylko zgarniać nasze pieniądze z mandatów, bo w nanobiologii już nic poradzą, szczególe te szyte przez babcie z byle czego, by zarobić.

 

spacer.png

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

polecam poczytac o pleonazmach madralo od słusznej racji. 

i moze podaj pare argumentów przeciw rekawiczkom i dezynfekcji dłoni. tym pewnie tez pogardzacie,  bo cos tam... 

a zauwazylam kto sie nie podporządkowuje zaleceniom. jakie to sa grupy osob. które zawsze forsuja swoja egoistyczna racje. zawsze najmadrzejsi. 

cholerni egoiści 

gratisowo zycze ataku lęku abyś wiedział,  co obsmiewasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
8 godzin temu, contemplator napisał:

Dlatego uważam, iż forumowicz @alan ma słuszną rację,

No ma, ale ja na te pieprzone maseczki wydałam 30 zł, więc nie chce słyszeć, że nie są potrzebne. ?;) 

A skoro już je mamy, to tylko w dużych skupiskach ludzi powinno się zakładać, dla poczucia (być może mylnego) bezpieczeństwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

 "jeśli się okaże, że te wskaźniki w województwach się utrzymują, to być może regionalnie będziemy wydawali taką decyzję, że w przestrzeni otwartej, na wolnym powietrzu, te maseczki będzie można zdjąć, a w zamkniętych przestrzeniach, w komunikacji, w sklepach, we wszystkich miejscach, gdzie powietrze nie przepływa swobodnie, tam one pozostaną".

Czytaj więcej na https://fakty.<reklama>.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/polska/news-minister-zdrowia-od-1-czerwca-szpitale-jednoimienne-beda-wra,nId,4502470#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
3 godziny temu, Sany napisał:

No ma, ale ja na te pieprzone maseczki wydałam 30 zł, więc nie chce słyszeć, że nie są potrzebne. ?;) 

Minister zdrowia sam nie wie po co są te maseczki, więc się wkopałaś z inwestycją :D

Ja zawsze słucham mądrzejszych od siebie. Skoro najważniejsza osoba w kraju odnośnie zdrowia mówi:


Tak wiem, zaraz zostanę zaatakowany (chyba) przez niektórych, że może to jest prywatne zdanie pana kardiologa, że akurat Prezes nie podziela jego spostrzeżeń, bo w końcu jako wykształcony prawnik ma większe rozeznanie w temacie :D
Skoro Prezes kazał to lekarz musiał zmienić zdanie :P Przy okazji podreperują dziurę budżetową rozdając mandaty niczym kupony rabatowe do jakiegoś sklepu :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 614
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Hej w czwartek    Muszę trochę wyhamować w tę gołoledź     Skubas poszczuł singlem w 2025 i ... cicho sza póki co, więc dziś wrócę do ostatniego albumu     
    • LadyTiger
      Tak, czekamy jak będzie premierem, to dopiero będzie update
    • Vitalinka
      ...i leżę cicho, cicho przy Twym boku, godzina mija za godziną...
    • Vitalinka
      No teoretycznie tak, ale namaszczenie chorych biorą ludzie w stanie terminalnym, raczej nikt nie bierze go ot tak, by mieć potem siłę na śluby🙂 No chyba, że ktoś ma np. guza mózgu, jest młody i idzie "pod nóż" to wtedy tak, może wziąć ostatnie namaszczenie przy tak poważnej operacji, a potem ją przejść wyzdrowieć i brać ślub.🙂 Najlepiej w takim renesansowym kościółku z pięknym jasnym wnętrzem, albo w średniowiecznej katedrze...albo....ach rozmarzyłam się😉😄
    • BuddyNig
      Fajna ta zielona.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...