Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


Zaloguj się, aby obserwować  
quatl

Krypto-zoologia i przygody w imię odkryć naukowych (2017, Quatlwork)

Polecane posty

quatl

 

podtytuł: sprawozdania na temat ewidencji gatunków przez zrzeszenia naukowe. Również zawadiack impact w zoologicznych odkryciach oraz ludzie, którzy zadarli z évitement de la réalité et des difficultés. Priorytet wyzwolony: adventures oraz racjonalne inspiracje w owych czasach.- wszystkie prawa zastrzeżone na wolnej licencji -
(version 01: 09. 2017 - version 02: zwany exodusem, 08.2024)
/official digital/
AUTOR: Tomasz Q. Pietrzak


intro: Architekci odkryć naukowych w innowacyjnym zwierzoznastwie i schematy funkcjonowania grup ludzi podczas niszczących sił natury są wyjaśnione na wydruku oficyny Deagostini (?). Jest to stały dział będący wstępem i dalszą częścią uniwersalnego przetrwania, trudnych życiowych decyzji oraz projektów naukowo-technicznych. Outsiderski eskape (tak się to nazywa) będący niszowym systemem improwizowanego oderwania się od funkcjonującego społeczeństwa to realizowanie indywidualnych projektów poprzez uruchomienie wyobraźni i autorefleksji. Może to być realizowane np. jako czytanie odkrywczych lub dobrych książek, medytacje czy podróże w nieznane. Jest rozumiane jako wycofanie się i imaginatywizm w świecie poszczególnych ludzi lub subkultury. Jaka jest wartość podprogowa, w której integralność staje się wreszcie atrakcyjna dla indywidualizmu?Progressive incognito - słowem postępu, które wywołało zamieszanie i konsternację.- Zwrócono mi uwagę, iż jakoś odżyłem, co  nie wydaje mi się jakoś szczególnie nowym pojęciem - na kontrakcie na zlecenie w pomiarach geofizycznych stwierdzenie to nie ma dzisiaj większego znaczenia.
 Na jak długo wystarczy mi jeszcze mocy?  W systemie opartym o zaktualizowane normy praktyczne, należy spełniać takie i owakie wymagania.


dalszy ciąg artykułu: Uwaga, niektóre opisy i wydarzenia zostały wygenerowane na potrzeby tego wpisu i jego audiencji, zaś wszelka zbieżność do prawdziwych gatunków, wydarzeń i opisów technik badawczych jest czysto hipotetyczna.  Nasze działania w nauce nie odbiegają znacznie od norm społecznych - toteż nie jesteśmy gorsi od innych ludzi. Jest możliwe by nawet czasem żyć z pisarstwa, ale wtedy kiedy jest się dobrym, w tym co się robi. Doceniajmy wysiłki świata nauki na rzecz ratowania Planety Ziemia z perspektywy przygód tzw. autentycznego Guliwera.

Nakładem self-publishing został opublikowany esej (Postępowanie w dochodzeniu zoologicznym, 2013) zwracający uwagę na systematyczne badania i pomiary środowiska naturalnego oraz antropogenicznego celem oszacowania zagrożeń dla gatunków, ale też w odwrotną stronę - celem wykazania zagrożeń, jakie noszą z sobą wtargnięcia rodzaju ludzkiego do siedlisk dzikich zwierząt. Zwierza się nam narrator z niebezpieczeństw, jakie powodują dzikie lub hodowlane formy dla upraw, zdrowia publicznego, tzw. animal crime, niepokojów społecznych, a nawet kreuje odkrycia stricte zoologiczne, tzn. poszukiwania nieznanych gatunków w ramach tzw. polowania na populacje. Tyle w tej materii.


Grupa trzech rockmanów z byłej Jugosławii rozmawia na taboretach ulokowanych na bambusowym kole w sali plenarnej dawnego trybunału nuncjatur-owego niemieckiego przedstawicielstwa w Stambule. Rozmowa dotyczy instrukcji przetrwania w miejskiej dżungli oraz podróży na łajbie po jeziorze Bodeńskim. Kongres futurologiczny, ale odmienny od tego przedstawionego przez Stanisława Lema miał miejsce w Atenach dnia 12 marca 2017 roku (?, chyba nierealne, ale). Jest to oczywiście scenariusz dla krótkiego wideo, który działa na wyobraźnię. Na wideo obserwujemy gniew i wyzwiska podczas biwakowania na Przełęczy Oizerour czyli furię ekspedycyjną w górach Azji Środkowej, a dokładnie w Kugitangtau Range lub w Górach Zusyz-Kara-Tau, której doświadczyli członkowie wyprawy Austriackiego Towarzystwa Obieżyświatów. I jest jeszcze idylliczna lawina błotna.
To była mobilizująca przeprawa dla akademickich uczonych, dziennikarzy naukowych, techników od przyrody zmuszonych do interesowania się ziemiami terra silvestre i diagnozą taksonomiczną itd. Filmik wygrał w kategorii dziwactw. Główną nagrodę zgarnął poster ARMAGEDON STOPS WHERE HUMANS FIGHTS FOR SURVIVING. Ale pójdą za tym tłumy, tzn. za tymi zmianami w naszej najbliższej przyszłości. 05 Nov 1907 - THE BOKHARAN LANDSLIDE - to wskazówki z Kokandu, miasta, którego odszukanie położenia na mapie Osbeistaniu stało się trudnością dla handlowca dzikich zwierząt z Odessy. Natomiast dzisiaj znalezienie Menażerii Ihwebelungów wydaje się być wprost niemożliwe. Nieznana jest nam natomiast zupełnie Literatura o ssakach z wyprawy M. Chaffanjou do Azji Środkowej (1895). Dużo ludzi teraz uważa w ten sposób- światu nauki niezbędne są nowe odkrycia.
Tym razem nic nie poradzę na wydarzenia natury kognitywnej, tak jak jest o tym wspomniane w jednym z wątków Akademii Pana Kleksa. Może uda nam się wyuczyć w nas od nowa pewne pokłady empatii oraz umiaru. Można powiedzieć, że nawet żyję w pewnych ograniczeniach, aby lepiej rozumieć wszystko co nas otacza. Uruchomić trzecie oko do medytacji, to byłoby coś raczej nierealnego. Ale małe zmiany mogą wiele zdziałać, a co dopiero enter albo delete.
Również wspomina się o gwiezdnych tubylcach, substancji przeznaczonej dla odżywiania cyborgów np. budowania fizycznego naczyń krwionośnych oraz określenia technik wykorzystanych dla dobrych celów. Ale czy potrafi istnieć z godnością taki cyborg, o czym mówi profesor. Spekulacji nie ma końca.

 

Nawiązała się rozmowa na temat ekspedycji zoologicznych w latach 1994-2010 do ekosystemu dzikiej Afryki Zachodniej, zwłaszcza na terytoria drzewiastej sawanny gwinejskiej na Ivory Coast. Opisuje się tzw. mały projekt inwentaryzacji ssaków drapieżnych i innych taksonów dodatkowo na tym obszarze. Dzięki monitoringowi - fotopułapkom, dronom, tropieniom, wywiadom z ludnością miejscową opracowano wstępne zarysy map dystrybucji gatunków oraz ważne obserwacje historyczne poszczególnych oraz uwzględniono potencjalne występowanie rzadkich gatunków dla dalszych pomiarów in-situ: lamparta, tzw. pszczoło-jamnika, wielkohieny (?) dzikiego psa i innych drapieżników, koczkodana diany i małp colobusów, małych przeżuwaczy kopytnych, ale nie wiem jakich gatunków dokładnie. Jeden okaz dzikiego psa trzymano nawet w kagańcu związanego w jednej z osad, co brzmiały przekazy. Jak się później wyjaśniło chodziło o jakiegoś parszywego mongrela. Jest też info o jakichś małych krokodylach w jeziorach Yamoussoukro, zgromadzeniu gatunków płazów bezogonowych z rodzaju Astylosternus oraz gigantycznych bezkręgowcach, co już zakrawa na spisek w typie hoax. Nie jestem poinformowany szczegółowo, ale mówi się także o wielkich roślinach skrzypo-paprociach, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak te z karbonu. Funkcjonują one wg. naszego korespondenta w lasach tropikalnych jakieś 40 km. na południowy-zachód od jeziora Lac de Kossou (niedaleko miasta Sinfra), ale nie uważam, żeby to była absolutnie prawda i mam mieszane odczucia wobec tego. Napawa mnie wówczas sceptycyzm, gdyby roślinność opisywana przez owego podróżnika z 2008 roku mogła być zmyślona na potrzeby jakiegoś scenariusza filmowego. Czy to jest więc koniec końców prawda, nie wiem, ale na pewno w tym regionie zdarzają się endemiczne gatunki drzew lub roślin o zdrewniałych pędach takie jak gatunek turraea adjanohounii w Parku Narodowym Taï (The Importance and Values of Wild Plants and Animals in Africa, 1983). Voodoo i siły natury mogą zagrozić stabilizacji Państwa Togo, tak jak to zdarzało się w przeszłości. Ale kto o tym pisał i wskazywał wady systemu społecznego na łamach Lomé forum ten może wyprowadzić naród z impasu.

Jest opis podróży wierzchowcami przez wertepy Gan-su, aż do granic wielkich Gór Środkowych Chin, których nazwy nie znam. Opisuje je jeden z podróżników europejskich po tem kraju pod koniec lat 40-tych lub 50-tych dwudziestego wieku. Jakoby tam występowały jakieś rzadkie zwierzęta zdarzające się nie tylko i wyłącznie tam, ale mam ograniczone zaufanie co do tych obserwacji, bo jest też opis nieznanego gatunku ogromnego scynka oraz ptaka górskiego (fake, więcej o innych w Wild China: John Mackinnon, 1996). Na domiar złego, czy jak kto woli - jakby tego było mało - nauka o zwierzętach Chin ma wiele braków. Te zwierzęta, które tam żyją, w tych górach to dzikie kuny (Martes?), łaszowce, gorale i rodzaj Capricornis, żaby z rozmaitych rodzajów: ciemno ubarwione, chropowate). Natomiast wiem, że jeden z członków ekspedycji był zapalonym myśliwym i wynalazcą, drugi zaś dziennikarzem oraz architektem, ale nie da się nic więcej o nich powiedzieć, jak tylko to, że znali się na swojej robocie. Jest list z pobytu w dżunglach Kuejczou oraz niesamowite opisy z głębi lądu. Napotkanie rzadkich zwierząt co prawda graniczyło tam z cudem, ale opisy są kluczowe, a nawet czasem nie mogę wprost uwierzyć w te obserwacje, jakich tam dokonano, zwierzęcia podobnego do niedźwiedzia, gatunku włochatego osła lub kuca, gadów, ale niepodobnych wcale do jaszczurek oraz dużą liczbę dziwnych ryb w większej rzece, o której opowiadano mi, że jest ukryta daleko w dzikich siedliskach i jest jedną z odnóg Rzeki Perłowej. W dzikich górach pomiędzy You oraz Zuo żyją rzadkie zwierzęta oraz fungi, ale nie mówimy o jumbo-mushroom, tylko o jakichś zupełnie odmiennych od znanych przez chińskich medyków. Sporządza się z nich lek na rzadkie choroby nowo-się-tworzące, ale wiele by jeszcze mówić o cudach naturalnego świata Chin, na szczególną uwagę zasługują w tym rzeczonym spisie łańcuchy górskie wschodnich Chin. Zwie się je Taihang, gdzie również prowadzi się eksperymenty na zwierzętach. Podróż pociągiem przez te góry daje wielką frajdę.

  Uwierzcie mi na słowo, nic nie równa się ze zwiedzaniem surowych Gór Niebiańskich, o których tak wiele pisałem poprzednio. Wiemy dzisiaj, że zoologia ma tam wiele do udowodnienia, podobnie jak budowanie nowych miast od podstaw nie należy do najłatwiejszych zadań, np. owych w typie, o których pisze się, że istnieją na dzikim zachodzie lub o niemieckich fortyfikacjach z czasów baroku. Ale warto byłoby kiedyś napisać coś o podróży wielkim balonem po regionie zwanym Mongolia Wewnętrzna, jest to tymczasem temat na inną historię. Eskapizm w wymiarze orientalnym jest dla nas ważny, podobnie jak propagowanie stylu zwanego szkołą życia w górskich rubieżach Wuyi (tam żyją chińskie pangoliny).


Przydałoby się jeszcze wiele obiektywnych i uniwersalnych opisów życia ludzi, zwierząt i obyczajów w Chanacie Astrachańskim i na stepach północnego Kaukazu, ale obecnie nie mnie o tym decydować - co byłoby tak ważne, aby mogło się znaleźć w tym opracowaniu. Genueńscy kupcy znali miasto Astrachań jako Citracano.Informacje turystyczne oraz rozporządzenia w forcie o nieznanej nazwie pozwoli nam lepiej rozumieć czas jaki jest nam dany, tam na tych terenach. Przeszło mi i na nowo rozumiem wszystko, w tym świecie na pograniczu z republikami Kaukaskimi i Krajem Stawropolskim. Pisanie o przemyśle, usługach czy rolnictwie w Kraju Astrachańskim - na razie out. To jest wind-of-change i dlatego mamy minorowe reakcje. Niewiele wiemy na temat obwodu rostowskiego położonego na stepie pontyjsko-kaspijskim. Leży on bezpośrednio na północ, nad Północnym Kaukazem i na zachód od wzgórz Yergen.

Wyżyna Nadwołżańska, która znajduje się na prawym brzegu środkowej Wołgi, jest pocięta licznymi głębokimi wąwozami i jarami. Są tam intrygujące minerały, dziwny kult boga jaskiń i obszarów wodno-błotnych, zaś ludność miejscowa, nieznana nam zupełnie etnicznie hoduje udomowione czinkary-zębacze o wielkich trzonowcach, oraz naturalizowane, archaicznie-wyglądające cyjono-wilki (Cuon silvestris), które rzekomo introdukowano do Hisaro- Ałajów z hodowli w Zarafszanie. Zwierzęta te są znane w literaturze popularnej jako rodzaj dzikiego psa orvuca i jest chyba wspomniane błędnie w historii o Wzgórzach Ałyn-Kadżyk, choć to prawdopodobnie zostało pomylone z jakimiś borsukami czy czymś im pokrewnym. Tych zwierząt jest tylko garstka i nigdy nie uda się ich introdukować do środowiska naturalnego. Przecież na Wyżynie Nadwołżańskiej znajdziemy mega-ropuchy lub płazy do nich relatywne oraz wrończyko-bociany o tęczowych piórach, forma o rozmiarach małego bociana - pseudogatunek jak kto woli, w którego istnienie nie wierzyliśmy, dopóty-dopóki nie pokazano nam jednego takiego hodowanego w klatce, ptaszysko strasznie opierzone i jeszcze zdarzało się jakoby w klatce dochodziło u takiego do furii. Wydaje nam się, że są to bardzo dziwne ptaki, w ogóle wszystkie dzikie ptaki z bliska wydają się być jakieś wstrętne, obce i surowe w spojrzeniu. Nasz sprawozdawca ubarwia tak jak Ossendowski, więc nie może to być do końca prawda.Republika Tatarstanu w raporcie progressive incognito jest tylko nieznacznie wspomniana, ale niewiele tam opisano także o innych regionach, co by miało dla nas jakiekolwiek znaczenie.
Trybuna ludowa jest gazetą bardzo ważną dla czuwaszów, tak samo jak surowce naturalne ! Wykorzystuje się je dla generowania produktów w procesach przemysłowych itd. Podobnie rzecz się ma z agrobiznesem, jest on kluczowy w handlu produktami przetwórstwa z sadów, upraw i hodowli zwierząt itp.. Mało się natomiast mówi o dzikich Górach Jydzoworuchin (tak je nazwano, ponieważ ich prawdziwa nazwa jest dla nas nieznana),  niedużych powierzchniowo, ale tajemniczych, zajmujących powierzchnię ok. 130 km2 ulokowanych w sercu Płaskowyżu Wołgańskiego. Ale nieznane zwierzęta, które tam funkcjonują to jakieś herezje.
Siewiersk jest miastem zamkniętym i jest tam tajemnicze muzeum zoologiczne, a raport polskiego korespondenta opisuje nam  eksponaty rzadkich zwierząt czworonożnych, ichtiofauny i ptaków z ekosystemu Niziny Syberyjskiej, w tym owe zgromadzone przez rosyjskich odkrywców w XIX wieku. Sprawa jest na tyle zawiła, że rozmowa telefoniczna z reprezentantem towarzystwa geograficznego w sprawie obserwacji tych form na nic się zdała.
"Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem". Warto robić to co jest racjonalne, ale w ramach dziedzictwa nauki, zaś zdrowy egoizm jest okej - więc nie ryzykuj nawet własnym życiem i zdrowiem dla pozyskania paru okazów. Być może podobne spreparowane formy zoologiczne znajdują się w innych muzeach np. w Nowosybirsku.Wierzenia ewenków w Jakucji nigdy nie były dla nas - europejczyków, jakoś szczególnie ważne. Żyją oni w tzw. chumach, przypominających namioty indian północnoamerykańskich (tipi). Narrator krótkich podróży syberyjskich spotkał jedną z takich rodzin w Tuwie. Benedykt Dybowski bywał i tam oraz nadzorował swoje badania zoologiczne (Syberia: kraj ogromnych możliwości, 1974). Wikipedia podaje, iż: "Zbiory Dybowskiego pochodzące ze wschodniej Syberii, dowiodły znaczących różnic między fauną Syberii wschodniej i zachodniej".


Mamy nawet krótkie, extra-filmy z drona z obszarów nad miastem Stambuł i to należy okiełznać. Animowana fabuła przedstawiona w odcinku włoskie odrodzenie (16 wiek n.e) z serii filmów Był sobie człowiek -  zwierzana jest nam przez autorów z nowych idei w Europie, które powstały w tym czasie i czerpały z wieków starożytnych (a co z posągiem z Rodos?). I dzisiaj możemy odczuć te zmiany, gdy nasz kontynent buduje dla siebie nową tożsamość w Akademii Wielkich Odkryć Zoologicznych.Posągi z Wyspy Wielkanocnej, które to stały się wzorem dla polskich nagród kolosów przeznaczonych dla wybitnych udziałów w kręgach podróżników, żeglarzy i alpinistów stanowią jeden z symboli w odkryciach semi-naukowych na wysokim poziomie.
Być może rozważny instytut badawczy lub człowiek co omawia wyraźnie zoologię na uniwerku, albo jakieś szlachetne wydawnictwa popularnonaukowe uwzględnią wreszcie potrzeby społeczeństwa na nowe odkrycia. Jest rzeczą ważną zwrócenie uwagi na te wszystkie zwierzęta, ich odkrywców i okoliczności odkrywania tych organizmów. I jest to ważne w literaturze przygodowej oraz raportach naukowo-badawczych, nie tylko z perspektywy historycznej, ale przede wszystkim jako element dziedzictwa wiedzy. Możemy z pewnością ustalić, iż wiele gatunków większych czworonogów, batrachofauny, bezkręgowych, żyjących w wodach form, przetrwało w najbardziej odludnych terenach, tak jak to opisują odkrywcy. Wielu z nich z niepewnością zwracało uwagę na możliwość istnienia tych rodzajów żywych i stworów, ale to o niczym nie świadczy.Prawdę powiedziawszy istnienie tych wszystkich form gatunków można zamieścić w uzupełnionym słowniku zoologicznym (2018?) oficyny wydawniczej Deagostini jako Charismatic Wildlife Undiscovered Yet in a Nutshell.


Część zwierząt (indigenous animals), które nie zdołały odkryć nauki, zostały wykorzenione przez działalność człowieka w XIX i XX wieku np. w Chinach czy tropikalnej Afryce. Pozostałe z tych, które nie przetrwały wygasły przez zmiany środowiska, wyczerpywanie się bazy żerowej, inbreeding oraz choroby itd. Pewien odsetek z tych form zdarza się dzisiaj w bardzo odległych obszarach, być może zaburzonych, być może nie niepokojone przez nikogo. Znane są prawdopodobnie przez wskaźniki z raportów historycznych, ale nie wszystkie. Nauka oczekuje na ich gruntowne zbadanie, ale wymaga to nakładów pracy.
Losowe gatunki przetrwały lub te, które miały lepsze warunki niszowe. Nie znam ich, ale wiem, że w książkach przygodowych, literaturze popularnonaukowej i rekordach są wyszczególnione. Informacje o nich są ulokowane w tych publikacjach lub magazynach zoologicznych i opisują one gatunki występujące  w niskich numerach, w dziwnych habitatach, nawet ekstremalnych z punktu widzenia człowieka. A są to łaszowate, szopy azjatyckie (?), włochate dzikie podobne do kuca lub osła, ptaki śpiewające w rozmaitej liczbie, węże niejadowite oraz płazy o skórze toksycznej, ryby w kształcie wrzecionowatym lub nawet słodkowodne molluski czy skorupiaki. Stwierdza się ich obecność w tej literaturze także na ziemiach górskiego Pamiru i na północny - zachód od niego, na wodno-błotnym ekotonie pomiędzy Syberią i Uralem, w różnorodnych obszarach równoleżnikowo rozciągniętych w Chinach, w dżunglach Wietnamu oraz oczywiście na obszarach afrykańskich od wybrzeży i lądów zachodnich aż po Kenię i Angolę (wschód-południowy zachód), tych dwóch krajów znajdujących się po obydwu biegunach kontynentu. Dostarczono mi nawet tzw. Sondę uliczną z Nairobi. Gdy  patrzymy na mapę nic się nie da określić. Owi autorzy lub ich informatorzy znają te formy zwierząt, ale mają świadomość ich występowania w małej liczbie oraz ich swoistym unique. Większość tych form w latach 1840-2000 było już ekstremalnie rzadkich, ale pewne z nich zdołały utrzymać swoje populacje w Azji Środkowej i Południowo-Wschodniej, w Afryce subsaharyjskiej i na Madagaskarze, oraz wreszcie w Państwie Środka czy na Papui-Nowej Gwinei. Są nawet formy dzikich zwierząt futerkowych, ornitofauny, pisces czy bezkręgowe, które pozostały do dnia dzisiejszego nieznane nawet na ziemiach od Uralu aż po Republikę Jakucji czy Kraj Zabajkalski.

 

  • Opracowane przez studio popularnonaukowe: Caniche Writing Office.
  • zdjęcia i ryciny wg. właściwych licencji należą do ich autorów (głównie AI Images oraz prawa wolnego dostępu: np. wikimedia commons).
  • ID artykułu: n30jd2+4-017d-ae.
  • WAŻNE:II vers. tekstu: 07. 24.kontakt: thomasquatl (at) gmail.com
Edytowano przez quatl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


interior

Z krypto zoologią naukową kojarzy mi się jedynie naukowe odkrycie Arki Noego na górze Ararat w południowo wschodniej. W okresie ocieplenia klimatu połowa arki wyłania się   spod lodu. Wywołało to szereg misji odkrywczych na ten archiwat . Ostatnio wyprawa ekspedycji chińskiej przeprowadziła nie tylko dokładne pomiary ale nawet wzbogaciła naukę o zdjęcia z przenośnego aparatu Roentgena. Wnętrze arki jest zadziwiające.

 

Jeśli chodzi o naukowe przetrwanie to u nas już to było jako przedmiot dodatkowy w szkołach podstawowych. Ale lewica po kilku latach zarzuciła ten pomysł a zajęcia w szkołach prywatnych były sabotowane prze tzw:" opinię społeczną ".

Natomiast ci co z natury są przygotowani do przetrwania w dziczy są przez tę lewicę sprowadzane tu do europejskiej cywilizacji jako imigranci niestety całkiem nieprzygotowani do tego środowiska.

Nie wiem co na to nauka i co piszą socjolodzy .

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 731
    • Postów
      263 476
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      980
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Erazma
    Najnowszy użytkownik
    Erazma
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Astafakasta
      chemia medyczna to jest takie gówno, że wolałbym być skazany na branie narkotyków i krótsze życie przez to
    • Astafakasta
      Każdy w Internecie brzmi jak wyrocznia. Łatwo takiemu człowiekowi uwierzyć, gdy się szuka prawdy. Najchętniej bym ich jednak spalił w jednym kontenerze na małym ogniu. Nie ma tutaj miejsca na: może, chyba, raczej. Mówią tylko: tak jest, bo ja tak twierdzę. A człowiek się męczy latami przez te ich stwierdzenia. Dobrze, że nie mam już nic wspólnego z takimi i ich ludźmi. 
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • LadyTiger
      Ano właśnie, tak to jest z tymi emocjami, ale nie możesz im wejść na głowę, mając taki potencjał w Twojej sytuacji (widziałam Twoje ryciny).  Jestem niewiele młodsza od Ciebie, nie rób z nas emerytów, którym życie przeleciało przed oczami Polecam też z autopsji na social mediach szukać konkretnych informacji, a nie obserwować cudzych profili i się porównywać - to normalne, że ludzie tam koloryzują i pokazują tylko to, co najlepsze.  
    • Astafakasta
      Właśnie robię kurs grafika komputerowego, w niedzielę ma się zacząć i trwać 10 miesięcy, potem jak by wyszło to planuję studia w tym kierunku, gdyby się udało utrzymać w pracy. Dziś jestem na etapie rzucania palenia. Ćwiczę sporo hantlami, to nawet lubię. Uczę się angielskiego. Rysuję prawie co dzień martwe natury. Czytam też co nieco o sztuce. Ale w tym wszystkim jest taki haczyk, bo uważam, że moje dzialania w obrębie grafiki, rysunku czy czytania o sztuce są wymuszone. Boję się że to będzie mnie męczyło w pracy.
    • LadyTiger
      Nie musisz jej pomagać. Ja bym na Twoim miejscu (choć wiesz, nie potrafię się postawić w Twojej sytuacji, ale ja też swoje przeżyłam) nagrywała po kryjomu wszystko.  Moim zdaniem powinieneś zrobić to, co możesz zrobić i co postawi Cię choć trochę w innej pozycji,  czyli zacząć zarabiać.   
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Astafakasta
      Sami pojechali na wakacje, a dla mnie samotność. W chuju mam takich ludzi. Mam nadzieję, że im się też krzywda stanie i umrą z wielkim zawodem życiowym, że to już. 
    • Astafakasta
      Dopóki nie dotknie to zwykłego człowieka ludzie będą olewać te eksperymenty na ludziach robione przez uczciwych lekarzy, powiedzą: to patologia, należało mu się. 
    • Nomada
      No i już za chwilę lato ;  )   Arbuz świetnie nawadnia więc na letnie upały idealny     Arbuz to jeden z najbardziej soczystych i odświeżających owoców, szczególnie popularny w okresie letnim. Jego lekka, słodka konsystencja i wysoka zawartość wody sprawiają, że jest idealnym wyborem na ciepłe dni. Jednak poza swoim orzeźwiającym smakiem, arbuz kryje w sobie bogactwo wartości odżywczych oraz korzyści zdrowotnych. Warto przyjrzeć się, jakie dokładnie składniki odżywcze oferuje ten owoc oraz w jaki sposób może wpłynąć na zdrowie i samopoczucie. Poniższy artykuł omówi zarówno właściwości arbuza, jak i jego pozytywny wpływ na zdrowie. Arbuz - owoc czy warzywo? Poznaj klasyfikację tego soczystego smakołyka Botanicznie rzecz biorąc, arbuz jest owocem, jednak jego pochodzenie i sposób uprawy często sprawiają, że bywa mylony z warzywami. Należy on do rodziny dyniowatych (Cucurbitaceae), do której należą również ogórki, dynie czy melony. Z punktu widzenia kuchni, arbuz jest zazwyczaj spożywany jako owoc, ze względu na swoją słodycz i soczystość. Arbuz to jagoda – roślina, której owoc ma mięsiste wnętrze oraz zewnętrzną, twardą skórkę, co dodatkowo może sugerować jego warzywny charakter. Niemniej jednak, ze względu na swoje właściwości i sposób konsumpcji, w codziennym użyciu arbuz klasyfikowany jest jako owoc. Wartości odżywcze arbuza: Odkryj, jakie składniki odżywcze zawiera Arbuz jest owocem niskokalorycznym, ponieważ aż 90% jego masy stanowi woda. To sprawia, że jest doskonałym wyborem dla osób, które dbają o kaloryczność swojej diety, ale nie chcą rezygnować z orzeźwiających i smacznych owoców. W 100 gramach arbuza znajduje się zaledwie 30 kcal. Pomimo niskiej kaloryczności, arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Arbuz zawiera m.in.: Witaminę C, która jest silnym antyoksydantem i wspiera układ odpornościowy; Witaminę A w postaci beta-karotenu, który wpływa na zdrowie oczu i wspomaga procesy regeneracyjne skóry; Witaminę B6, która bierze udział w metabolizmie aminokwasów i wspiera układ nerwowy; Likopen, który jest związkiem o silnym działaniu antyoksydacyjnym, znanym z ochrony przed wolnymi rodnikami oraz wspierającym zdrowie serca. Arbuz dostarcza również niewielkich ilości magnezu, potasu i miedzi, które pomagają w regulacji ciśnienia krwi, wspierają funkcje mięśniowe oraz przyczyniają się do ogólnej równowagi elektrolitowej organizmu. Arbuz - właściwości zdrowotne i korzyści dla organizmu Arbuz posiada szereg właściwości zdrowotnych, które czynią go wartościowym dodatkiem do codziennej diety. Przede wszystkim jego wysoka zawartość wody sprawia, że jest doskonałym środkiem nawadniającym. Spożywanie arbuza może wspomóc utrzymanie odpowiedniego poziomu płynów w organizmie, co jest ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu krążenia oraz procesów metabolicznych. Arbuz zawiera likopen, który jest silnym antyoksydantem i ma udowodnione działanie ochronne przed stresem oksydacyjnym. Związek ten odgrywa ważną rolę w ochronie komórek przed uszkodzeniami, zmniejszając ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych oraz niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty. Spożywanie arbuza może również wspomagać zdrowie skóry – wysoka zawartość beta-karotenu oraz witaminy C sprzyja regeneracji komórek skóry, poprawiając jej elastyczność i kondycję. Czy arbuz jest zdrowy? Poznaj jego pozytywny wpływ na zdrowie Arbuz jest owocem, który można uznać za niezwykle zdrowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego właściwości nawadniające oraz niską kaloryczność. Jego regularne spożywanie może wspomóc utrzymanie zdrowia serca, dzięki obecności potasu, który reguluje ciśnienie krwi, oraz likopenu, który chroni naczynia krwionośne przed uszkodzeniami. Dodatkowo, arbuz może wspomagać trawienie dzięki zawartości błonnika pokarmowego, choć w stosunkowo małych ilościach. Jest to owoc, który może stanowić część diety odchudzającej, ponieważ daje uczucie sytości bez nadmiernego obciążania kalorycznego. Witaminy w arbuzie - znajdź naturalne wsparcie dla zdrowia w tym owocu Arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają różnorodne funkcje organizmu. Najważniejsze z nich to: Witamina C – pełni funkcję silnego antyoksydantu, wspomaga gojenie ran oraz wzmacnia układ odpornościowy. Witamina A – wspiera zdrowie oczu, wspomaga regenerację skóry i korzystnie wpływa na układ odpornościowy. Witamina B6 – uczestniczy w metabolizmie białek, wpływa na zdrowie układu nerwowego i pomaga regulować poziom glukozy we krwi.
    • Nomada
      Bolało mnie kolano ale kiedy okazało się, że ugotowałam moje ulubione buty to zapomniałam o kolanie😴
    • Nomada
      A to by się zgadzało, kawał cholery ze mnie ;  )
    • KapitanJackSparrow
      Uwielbiam tej, zawsze gdy jestem w Kalabrii zamawiam sobie podwójną porcję 😎
    • Astafakasta
      Jeśli ktoś pracuje w służbie zdrowia to ja nie uznaję, że to jest normalny człowiek i nie wpuszczę do siebie, będę izolowal. Odcinam się od tego typu ludzi za krzywdę, której na mnie dokonali. Jedynie sprzataczkom wybaczam. Reszta personelu to takie same dranstwo jak ci wszyscy wszystkowiedzacy lekarze i nie ma znaczenia, czy pracują w osrodkach zdrowia mniejszych czy wiekszych. Na internistke też mam wywalone. Nigdy nikomu krzywdy nie zrobilem gdy nie bylem pod wpływem leków. Zawsze bylem spokojnym, izolujacym się kolesiem jakich wielu. Autorytet lekarski to jest coś nie do podważenia. 
    • Astafakasta
      Dzięki.  Kłóciłem się z nimi, bo nie chciałem brać dodatkowej chemii, która mnie tylko gorzej otumaniala, a już i tak byłem zblazowany bardzo mocno po 9 letnim okresie brania narkotyków, z czego sam wyszedłem. Po lekach czułem się tak jakby mnie ktoś mocno kopał w głowę. Po każdej kłótni lądowałem bez mojej zgody w szpitalu psychiatrycznym i tak znowu szpryca na wejście z haloperidolu, bo "pacjent agresywny" według zeznań mojej matki i tylko jej się sluchali, mnie nikt o nic nie pytal. Miano mnie po prostu spacyfikować. Tych wizyt kuracji w izolacji okolo trzymiesiecznej na raz mam ponad 20 w ciagu tych 20 lat. Czuję się przemęczony postawą społeczeństwa wobec mnie. Zupełnie nie ufam już ludziom. Nienawidzę matki, a jeszcze muszę jej pomagać. Ludzie się tylko izoluja ode mnie na samą wzmiankę, że jestem na rencie. I bądź tu normalny. 
    • LadyTiger
      To, że mają wywalone na Twój punkt widzenia mnie nie dziwi - też mam toksyczną rodzinę Maja wywalone, że u nich siedzisz, nic nie robisz, odpier.... Ci coraz mocniej i to się nie zamierza skończyć? W to mi trudniej uwierzyć To tak jak piszę: prawnicy, alternatywni lekarze, specjalista od takich spraw na facebooku? Nie wiem. Dobrze, że o tym piszesz i  mówisz, może załóż vloga? Podcast? żeby o tym mówić światu? Nie mam pojęcia, czy to forum to akurat adekwatne miejsce, ale kto wie. 🤨
    • Astafakasta
      Wierzą, kazd6ma wywalone na to jaka jest prawda. Jestem już zmęczony rozgryzaniem tego tematu. Każdy z rodziny i nie tylko ma na mnie wywalone. Koniec tematu. Piekło się komuś należy. 
    • LadyTiger
      To ja nie wiem - albo Ci gorzej od tych leków, bo są źle dobrane; albo coś Ci jest, ale siedzą w domu sobie z tym nie poradzisz, więc to jest zła decyzja sądu,  albo nic Ci nie dolega, więc jesteś ofiarą systemu i trzeba szukać u prawników. Jaka może być jeszcze inna sytuacja? Co na to wszystko Twoja rodzina, co, wszyscy mają o tym takie samo zdanie? Wszyscy wierzą tym wszystkim lekarzom itd.?    Tu masz filmik tego gościa (jak nie dla Ciebie, to może forumowicze się zaciekawią)  
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...