Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
Skoro uważasz, że jestem uzurpatorem lub moje działania są uzurpatorstwem - szybko wkroczymy na drogę sądową, być może, że wojenną, ponieważ w tym kraju ktoś celowo sieje ferment i anarchia oraz w konsekwencji swojej to, z czym mamy do czynienia u sąsiadów po stronie wschodniej, jest blisko. Różnie można mnie znieważać, niepozornie. Przynajmniej nastepuje rozróżnienie na wroga, przyjaciela i tych, co będą na wszystko ciężko pracować. Brawa i podziękowania należą się prowokatorom w jakiejkolwiek formie i postaci, a mnie nadal nazywajcie niedouczonym głupkiem jakbym był ślepy, bo nie chodzę po ulicach i nie widzę, co się dzieje. Niepozdrawiam!
nie, to są normalni ludzie...jak poczuję chęć to zapytam. Zresztą to były baaaaardzo smutne dwa razy. Jeden Pan był zaniedbanym kaleką, a drugi był we krwi po pobiciu. W obu przypadkach na koniec rozmowy, pomocy jako takiej, tyle co mogłam.
nie umiem🙂
dziękuję
nie, nie chciałabym🙂
tacy ludzie pomagają najmniej, najwięcej najbiedniejsi, a wiesz dlaczego? Bo rozumieją.
"Wdowi grosz" najcenniejszy, bo od serca dany.
chyba Cię lekko poniosło w uzurpatorstwie🙂
Poza tym sporo masz cierpliwości, więc może chciałabyś zacząć rozwijać swoją działalność, żeby potem móc zatrudnić bezdomnych u siebie w jakichś prostych pracach domowych, bo na forum i pisanie znajdzie się jeszcze czas. Poza tym mając już rezydencję typu ogromny gmach zamczyska czy pałacu można myśleć nie tylko o tym, ale także, że sami bezdomni byliby wdzięczni za jakiś ciepły kąt na zimę na sianie. To nawet luzuje sumienie czasami i możnaby sobie pomyśleć, dlaczego ludzie są tacy, że tego nie robią i nie pomagają bezdomnym, a można też się popłakać z radości podobno, a też mieć suche łzy lub niewypowiedziany smutek mógłby pozostawać w środku, bo bezdomność to nie jest wyjście z domu na zewnątrz na spacer, to już raczej jest stan zawiedzionej ogromnej nadziei, że ktoś podtrzyma na duchu, gdy wszystko się wali, człowiek nie wierzy, co też jest grzechem, a odbudować wiarę, nadzieję i miłość jest bardzo trudno w samotności, opuszczeniu, zwłaszcza jakim jest bezdomność, bo ludzie by sobie poradzili widząc, że chociaż raz ktoś o nich pomyślał, ale myśli ludzkie raczej trudno zobaczyć bez odpowiedniego sprzętu i tu rzeczywiście odbudowa ducha człowieka trwa latami, mimo wszelkich starań z jego strony, więc trudno też być cierpliwym w takiej sytuacji, gdy wszystkie drzwi bywają zamknięte, a nawet te własne. Mówi się, że taka rodzina, że to matka, ojciec zawinili i wszyscy to wiedzą. Bezdomny chciałby raczej by ktoś go cukierkiem poczęstował od tak dla zbytu, w zamian za to mógłby podziękować przynajmniej... To w wielu przypadkach nie chodzi o dobra materialne, bo są rzeczy droższe niż kołdra i ciepły kąt. Tymi rzeczami są: spokój, zrozumienie, akceptacja drugiego czlowieka, bo nawet na Marywilskiej w Monarze dzieją się podobno rzeczy dziwne i jest to już raczej tylko poczekalnia dusz, po tym jak Kotański miał wypadek, ale chodzi o to, że tam teraz człowieka traktuje się przedmiotowo z tego co słyszałem.