Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


Marek

Jeżeli bóg istnieje i daje życie, to czy też je zabiera?

Polecane posty

Marek

Problem podobny "kwadraturze koła". Jeżeli bóg istnieje i daje życie, to czy też je zabiera? W wypadkach, także samochodowych samochodowych, w erupcjach wulkanów i trzęsieniach ziemi, samobójstwach, etc, etc? Nie mówiąc już o odbieraniu życia ludziom przez rekiny, lwy, tygrysy czy inną muchę tse-tse. Idąc dalej, czyżby chciał i przekazał swoje "uprawnienia" w kwestii życia  ludziom? In vitro, leczenie? W końcu leczenie to też przeciwstawianie się woli boga, bo bóg zesłał chorobę, a lekarz staje przeciwko niemu i stara się to naprawić/poprawić. Czyli wyleczyć ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Rutlawski

Nie wierzę w tego rodzaju Boga, a więc nie jest to dla mnie logiczny problem. Dla mnie Bóg więc nie odbiera życia przez wypadki.

 

Czy je daje? Zależy już jak go traktujemy. Moge to rozumiec jako jakas sile we wsz3chswiecie, naturze etc, wtedy tak, tworzy pośrednio nasze życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
luna

Bóg nie zabiera życia tylko przenosi z ziemskiego życia do lepszego życia w niebie. Każdy ma wyznaczony termin odejścia, ale jeśli wypadek czy inne choroby zagrażają życiu, wówczas leczenie lub reanimowanie jest słuszne by człowiek nie odszedł za wcześnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
Napisano (edytowany)
W dniu 27.02.2019 o 14:53, Marek napisał:

Problem podobny "kwadraturze koła". Jeżeli bóg istnieje i daje życie, to czy też je zabiera? W wypadkach, także samochodowych samochodowych, w erupcjach wulkanów i trzęsieniach ziemi, samobójstwach, etc, etc? Nie mówiąc już o odbieraniu życia ludziom przez rekiny, lwy, tygrysy czy inną muchę tse-tse. Idąc dalej, czyżby chciał i przekazał swoje "uprawnienia" w kwestii życia  ludziom? In vitro, leczenie? W końcu leczenie to też przeciwstawianie się woli boga, bo bóg zesłał chorobę, a lekarz staje przeciwko niemu i stara się to naprawić/poprawić. Czyli wyleczyć ???

Jeśli pytanie dotyczy Boga biblijnego, to nie trzeba wcale filozoficznych spekulacji, by wywnioskować, że również zabiera życie. Wystarczy wspomnieć potop, zniszczenie Sodomy i Gomory. W Nowym Testamencie, w Liście św. Jakuba przeczytać można takie słowa: "Teraz wy, którzy mówicie: «Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski»,  wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika.  Zamiast tego powinniście mówić: «Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo». (Jk 4, 13-15). Od woli Boga zależy więc życie i śmierć. Leczenie, jak każde inne działanie dążące do zmiany boskich planów, jest przeciwstawieniem się woli Boga. Modlitwa do Boga też jest przeciwstawieniem się boskiej woli, o ile chce doprowadzić do zmiany tego, co się dzieje (z woli Boga przecież). Tu można postawić pytanie o zakres tolerancji Boga dla przejawów niezgody człowieka na Jego wolę. W przypadku choroby na przykład jest takie zalecenie: "Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana.  A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone." (Jk 5,14-15) Chociaż więc modlitwa jest niezgodą na to, co Bóg przyszykował modlącemu, to jednak pozostawia sprawczość w rękach Boga. Wielokrotne zachęty do modlitw w Biblii mogą oznaczać, że taki sposób niezgody na wolę Boga jest dopuszczalny (być może jedynie dopuszczalny). Swoich uprawnień Bóg, jak się zdaje, nie odstąpił człowiekowi.
"Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa.  A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej,  rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi».
 A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie,  i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.  Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!» (Rdz 11, 1-7)

1 godzinę temu, luna napisał:

Każdy ma wyznaczony termin odejścia, ale jeśli wypadek czy inne choroby zagrażają życiu, wówczas leczenie lub reanimowanie jest słuszne by człowiek nie odszedł za wcześnie.

Czy ktoś wie, kiedy jest za wcześnie? Zna plany Boga wobec konkretnych ludzi?

W dniu 27.02.2019 o 15:33, Rutlawski napisał:

Nie wierzę w tego rodzaju Boga, a więc nie jest to dla mnie logiczny problem. Dla mnie Bóg więc nie odbiera życia przez wypadki.

 

Czy je daje? Zależy już jak go traktujemy. Moge to rozumiec jako jakas sile we wsz3chswiecie, naturze etc, wtedy tak, tworzy pośrednio nasze życie.

Nawet w takim przypadku, jeśli jest jakąś siłą we wszechświecie ,naturze etc, która tworzy warunki dla naszego życia i w ten sposób pośrednio(?) je tworzy, to czy za warunki powodujące naszą śmierć odpowiada jakiś inny byt? Raczej nie. No chyba, że wyodrębnimy wiele sił we wszechświecie, w jakimś sensie równych sobie a jako boga traktować będziemy tylko tę siłę, która powoduje życie. Moim zdaniem byłoby to jakieś sztuczne rozróżnianie.

Edytowano przez Tako rzeczka Brahmaputra
przypis

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

No nie, dlatego bardziej skłaniam się w swojej wypowiedzi do jakiegoś wyższego porządku, wszechświata, energii (?), a nie świadomego bytu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
19 minut temu, Rutlawski napisał:

 jakiegoś wyższego porządku, wszechświata, energii (?), a nie świadomego bytu.

To jest w ogóle ciekawe zagadnienie. Bo nawet jeśli odrzucimy koncepcję kreacji świata i zdamy się na hipotezy naukowców mozolnie tłumaczących krok po kroku, że coś mogło powstać z niczego i wyprowadzających to wprost z fizyki, to jednak by coś się mogło zacząć dziać, działo się zgodnie z prawami fizyki, musiały więc istnieć właśnie prawa fizyki, jakiś porządek. Skąd się wzięły prawa fizyki, jeśli nie było niczego, co mogłyby regulować, nim powstało coś? Czy fakt istnienia praw fizyki wyklucza świadomość ewentualnego boga? Chyba nie, ale też nie jest dowodem na istnienie świadomego boga.
Wykluczanie świadomego bytu, podobnie zresztą jak wiara w świadomy byt, opiera się na własnych, subiektywnych preferencjach co do tego, co gotów jest uznać za bardziej prawdopodobne i niestety z braku dostępnych narzędzi nie może się oprzeć na doświadczeniu. Mimo, iż coraz więcej doświadczeniami się również "w tej materii" odkrywa. Wszyscy mniej lub bardziej błądzimy "w tej materii" po omacku posiłkując się własną świadomością i pragnieniami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Dlatego właśnie nazywam siebie agnostykiem. Nie mam potrzebnych narzędzi, wiedzy ani tym bardziej rozumu, żeby stwierdzić istnienie takiego Boga (Albo nieistnienia).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania

Jakakolwiek koncepcja "boskiego planu" jest zaprzeczeniem jednej z najistotniejszych doktryn wielu, o ile nie większości, odłamów chrześcijaństwa - wolnej woli. 

 

Jeśli jakaś mucha tse-tse ma przykazane, żeby cię dziabnąć, to nie ma wolnej woli. Ta mucha chociażby, ani ty, bo pojawiłeś się w jej pobliżu nie ze swojej inicjatywy, a z powodu realizacji "boskiego planu". 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
22 minuty temu, Wania napisał:

Jakakolwiek koncepcja "boskiego planu" jest zaprzeczeniem jednej z najistotniejszych doktryn wielu, o ile nie większości, odłamów chrześcijaństwa - wolnej woli. 

 

Jeśli jakaś mucha tse-tse ma przykazane, żeby cię dziabnąć, to nie ma wolnej woli. Ta mucha chociażby, ani ty, bo pojawiłeś się w jej pobliżu nie ze swojej inicjatywy, a z powodu realizacji "boskiego planu". 

Sprzeczność pomiędzy koncepcją boskiego planu a wolnością, (wolną wolą) widzi się z pozachrześcijańskiej perspektywy. Bo jak zwykle bywa w spornych kwestiach, wiele zależy od definicji. A jak wiadomo teologowie chrześcijańscy nie definiują wolności jako swobody robienia czegokolwiek, co sobie zażyczymy ani jako swobody w tworzeniu wartości, którymi będziemy się kierować. W chrześcijaństwie wolność jest służbą i uznaniem nad sobą zwierzchnictwa Pana, Boga, który wyznawców prowadzi do zbawienia. Zbawienie bowiem uwalnia od grzechu. Można więc odpowiednio definiując łączyć znaczenia i tak je interpretować, że funkcjonują, mimo zachodzącego logicznego paradoksu. Poza chrześcijaństwem stwierdzenie, że wolność jest służbą byłoby paradoksem, czymś w rodzaju oksymoronu.
Przy okazji pytanie - czy człowiek Jezus Chrystus był wolny, czy miał wolną wolę, jeśli weźmiemy pod uwagę, ze jego los był "wyprorokowany", przesądzony i wiadomo było, że ma zginąć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania
8 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

W chrześcijaństwie wolność jest służbą i uznaniem nad sobą zwierzchnictwa Pana, Boga, który wyznawców prowadzi do zbawienia. Zbawienie bowiem uwalnia od grzechu. Można więc odpowiednio definiując łączyć znaczenia i tak je interpretować, że funkcjonują, mimo zachodzącego logicznego paradoksu. Poza chrześcijaństwem stwierdzenie, że wolność jest służbą byłoby paradoksem, czymś w rodzaju oksymoronu.

Mi zawsze księża i katechetki tłumaczyli wolną wolę jako "możesz robić co chcesz, a Bóg nie macza palców w tym, czy idziesz na spotkanie z muchą tse-tse". I że człowiek ponosi konsekwencje za swoje czyny, tudzież poniesie je po śmierci. 

 

10 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Przy okazji pytanie - czy człowiek Jezus Chrystus był wolny, czy miał wolną wolę, jeśli weźmiemy pod uwagę, ze jego los był "wyprorokowany", przesądzony i wiadomo było, że ma zginąć?

Mógł uciekać. Ale nie uciekł. Więc sam podjął decyzję.

 

No chyba że wolnej woli faktycznie nie ma, a Bóg młodemu Jezusowi śnił się od samego początku jego istnienia na świecie i mówił do niego we śnie "ej, młody, nie żebym ja był złym ojcem, czy chciał cię zmartwić, ale nigdy nie będziesz miał panny, dzieci, fajnej przyszłości - zamiast tego postanowiłem, że będziesz cierpiał na krzyżu, pójdziesz na chwilkę do Piekła, a potem wrócisz do mnie. Będzie bolała ta śmierć, no ale wiesz... tak mi przyszło do głowy".

 

No ale... im dłużej ludzie żyją i się zastanawiają nad religią, tym więcej niedociągnięć zaczną dostrzegać. Chyba że preferują ukierunkować swój tok rozumowania, by przyjmować tylko konkretne informacje, które utwierdzą ich w ich przekonaniu. Bo i tak bywa.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
2 godziny temu, Wania napisał:

by przyjmować tylko konkretne informacje, które utwierdzą ich w ich przekonaniu. Bo i tak bywa.

 

Tak bywa. Ja w sobie zresztą też zauważam taką tendencję i czasami niemal na siłę muszę uwzględniać we wnioskowaniu coś, co mi nie pasuje do układanki i uniemożliwia wydanie pasującego werdyktu.  A w niektórych sprawach po prostu nie dopuszczam możliwości uznania słuszności stanowiska, któremu jestem przeciwny, tzn uznaję je u kogoś ale nie daję sobie możliwości zajęcia takiego stanowiska, czyli... zależy mi na konkretnym rozstrzygnięciu. Jest to jakiś rodzaj zmagań.
Odnośnie pierwszej części Twojej wypowiedzi - można (i zapewne wypadałoby) rozróżniać wolną wolę od wolności. W tym, co poprzednio pisałem, potraktowałem te dwa terminy jako może za bardzo bliskoznaczne lub tożsame. Druga sprawa to to, że różni księża mogą mówić różne rzeczy, jednak nie podejrzewam, że którykolwiek powiedziałby, że Judasz z Kariotu nie miał wolnej woli, tymczasem ewidentnie był umieszczony w boskim planie. Gdyby podjął decyzję o niewydawaniu Jezusa, runęłoby proroctwo, runąłby plan zbawienia ludzkości, o jakim mówi Kościół.  Tak ważny plan nie mógł chyba runąć, więc Judasz musiał Jezusa wydać (dlaczego nazywają to zdradą? - nie wiem) a Jezus musiał zginąć. I podejrzewam, że dla chrześcijan o wolnej woli Jezusa nie świadczy to, że mógł uciekać albo poddać się swojej roli, ale to, że zdawał sobie sprawę ze znaczenia tego, co czyni i podporządkował się planowi, (czytaj: nie był omamiony przez szatana podpowiadającego inne rozwiązania, przyziemne).
Każdy z nas może czuć, że ma wolną wolę i o czymś decyduje lecz poczucie takie wcale nie musi oznaczać, że nie istnieje jakiś plan, w którym zostaliśmy ujęci. I nawet logicznie to się może zgadzać, Może być tak, że z góry już było przesądzone, że staniemy w pobliżu muchy tse tse, zbliżając się do niej w efekcie różnych decyzji bazujących na naszych odczuciach a nie na znajomości planu. A to już byłaby rola Twórcy Planu, by nasze autonomiczne decyzje wypełniały jego plan. Z Biblii wiemy, że były przypadki, gdy Bóg celowo "utwardzał serca" tych, których chciał ukarać, utwardzał by zapobiec możliwości nawrócenia, i nie miał przy tym problemu, że pozbawił człowieka wolnej woli. Zwyczajnie uznawał go za grzesznego i zasługującego na karę tak, jakby grzech wynikał z jego woli.

A tu znalazłem krótki opis wolności wg katolickiego hierarchy:
https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,13824,chrzescijanska-wolnosc-jest-sluzba-i-miloscia.html

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olus
Napisano (edytowany)

Posłużę się katechizmem, który dość dobrze wyjaśnia tę kwestie.

 

 

BÓG JEST WSZECHWIEDZĄCY

Wszechwiedza to cecha Bożego poznania. Bóg zna swoją nieskończoną Boską naturę i wszystkie stworzenia, które istniały, istnieją, zaistnieją lub mogłyby istnieć. Poznanie Boże obejmuje również wszystkie działania stworzeń obdarzonych wolnością.

Los wieczny i wolność człowieka a Boża wszechwiedza 

Bóg zna również los wieczny każdego człowieka. Nie oznacza to, że ogranicza przez to jego wolność lub też że przeznacza kogoś z góry na potępienie. Uprzedzająca znajomość czegoś nie utożsamia się z przymusem i zniewoleniem. Jeśli np. człowiek patrzący ze szczytu góry przewiduje upadek w przepaść jakiegoś nierozważnego turysty, który biegnie bez opamiętania w jej stronę, to nie oznacza to, że swoją wiedzą ograniczył on wolność owego szaleńca lub że spowodował jego nieszczęście.

Wszechwiedzący Bóg nie ograniczył też wolności Judasza, chociaż jego zdrada została zapowiedziana w Starym Testamencie. Bóg odwiecznie znał upór Judasza i to, że pomimo różnych prób powstrzymania go przed jego strasznym czynem, wybierze srebrniki zamiast Jezusa, dlatego ta zdrada została opisana, zanim jeszcze się dokonała. "Wtedy spełniło się to, co powiedział prorok Jeremiasz: Wzięli trzydzieści srebrników, zapłatę za Tego, którego oszacowali synowie Izraela" (Mt 27,9 ).  (zob. Ludzka wolność a Boża wszechwiedza)

 

http://www.teologia.pl/m_k/zag02c-17.htm

 

Proste i logiczne. Raczej wolny wybór.

W ciele każdego człeka mieszka grzech.

Bóg pociąga do zbawienia każdego człowieka,
a człowiek może przyjąć lub odrzucić zbawienie/łaskę.

Edytowano przez Olus

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania
35 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Druga sprawa to to, że różni księża mogą mówić różne rzeczy, jednak nie podejrzewam, że którykolwiek powiedziałby, że Judasz z Kariotu nie miał wolnej woli, tymczasem ewidentnie był umieszczony w boskim planie. Gdyby podjął decyzję o niewydawaniu Jezusa, runęłoby proroctwo, runąłby plan zbawienia ludzkości, o jakim mówi Kościół.  Tak ważny plan nie mógł chyba runąć, więc Judasz musiał Jezusa wydać (dlaczego nazywają to zdradą? - nie wiem) a Jezus musiał zginąć.

No. Piłata też się ludzie czepiają. 

 

Sęk w tym wszystkim jest taki, że jeśli nie mamy wolnej woli, i jeśli istnieje jakiś plan, to wówczas nie my jesteśmy odpowiedzialni za swoje grzechy, a ten, kto zmusił nas do ich popełnienia, by zrealizować swoje zamiary. Ciężko w tej sytuacji wyobrażać sobie Judasza w Piekle, skoro zwyczajnie musiał wydać Jezusa.

 

15 minut temu, Olus napisał:

Bóg zna również los wieczny każdego człowieka. Nie oznacza to, że ogranicza przez to jego wolność lub też że przeznacza kogoś z góry na potępienie. Uprzedzająca znajomość czegoś nie utożsamia się z przymusem i zniewoleniem.

Bóg zna los wieczny -> Bóg wie, że będę grzeszył jeszcze sto lat przed moimi narodzinami -> Bóg świadomie doprowadza do sytuacji, w której przychodzę na świat, by czynić zło -> Bóg wie, że gdybym się nie urodził, to bym nie grzeszył -> Bóg mimo to przysyła mnie na ten świat, tylko po to, by mnie ostatecznie potępić i skazać na wieczne cierpienie.

 

Jeśli wiesz, że twój sąsiad chce zabić twoją sąsiadkę, to masz dwie opcje. Nie robić nic, lub próbować temu zapobiec. Próbować temu zapobiec można na kilka sposobów, ale w momencie gdy wybierzesz opcję pierwszą, nie sądzisz, że jesteś w pewien sposób współodpowiedzialny za śmierć sąsiadki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

@Olus
Jest to pewna koncepcja, przy pomocy której starano się pogodzić deklarowaną wolną wolę z przeznaczeniem wynikającym z proroctw. Wg tej koncepcji jeśli Bóg tworzył jakiś plan, to podporządkowywał go pod odpowiednich "aktorów" odgrywających role a nie odwrotnie, czyli nie podporządkowywał ludzi pod plan. Pytanie  o to, czy człowiek w dowolnym momencie swojego życia ma możliwość nawrócenia się, zmiany swojego postępowania, w tym miejscu zupełnie byłoby niepożądane. Tak, jak kłopotliwe byłoby pytanie o to, czy Bóg chciałby żeby Judasz odrzucił srebrniki i nie wydał Jezusa.

Nie przekonuje mnie wersja katechizmowa. Myślę, że to nie jest tylko kwestia wiedzy Boga o tym, co się zdarzy i brak ingerencji w los człowieka. W tej interpretacji katechizm pomija przypadki opisanej w Biblii ingerencji Boga w los człowieka.

10 minut temu, Wania napisał:

No. Piłata też się ludzie czepiają. 

 

Sęk w tym wszystkim jest taki, że jeśli nie mamy wolnej woli, i jeśli istnieje jakiś plan, to wówczas nie my jesteśmy odpowiedzialni za swoje grzechy, a ten, kto zmusił nas do ich popełnienia, by zrealizować swoje zamiary. Ciężko w tej sytuacji wyobrażać sobie Judasza w Piekle, skoro zwyczajnie musiał wydać Jezusa.

 

Też mam takie podejście do tej kwestii. Ale to jest taka nasza interpretacja spoza kręgu chrześcijańskiej wiary. Wierzący mogą rozumieć to inaczej i mogą całkiem sprawnie godzić sprzeczności (pozorne sprzeczności?). No i to nie jest ironia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olus
Napisano (edytowany)

 

Bóg nie determinował woli Piłata ani żadnego innego człeka, tylko ją przewidział.

Bóg ustalił pewne wydarzenia jak np. to, że Babilon zostanie zjarany i tego człowiek pokrzyżować nie może

ale może pokrzyżować plan który Bóg przeznaczył co do niego.Bóg wie, że niektórzy nie przyjmą zbawienia,'

ale mimo tego daje im żywot, szanse itd. Bóg jednak nie jest odpowiedzialny za jego złe wybory. Wybrał człek, a nie Bóg.

 

http://lewandowski.apologetyka.info/ateizm/czy-wszechwiedza-boga-wyklucza-wolna-wole-czowieka,1013.htm

Edytowano przez Olus

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wania
Napisano (edytowany)
3 minuty temu, Olus napisał:

ale mimo tego daje im żywot, szanse itd. Bóg jednak nie jest odpowiedzialny za jego złe wybory. Wybrał człek, a nie Bóg.

Ale jest odpowiedzialny za swoje złe wybory.

 

10 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Też mam takie podejście do tej kwestii. Ale to jest taka nasza interpretacja spoza kręgu chrześcijańskiej wiary. Wierzący mogą rozumieć to inaczej i mogą całkiem sprawnie godzić sprzeczności (pozorne sprzeczności?). No i to nie jest ironia.

Niby tak, choć i chrześcijanie mają pełno wątpliwości. Też próbują zrozumieć to, czego nie rozumieją. Biblia to nie jest podręcznik, tylko pewna księga napisana dość trudnym językiem, który sprowadzić na manowce i doprowadzić do sytuacji, gdy jest wiele jej interpretacji.

 

Edytowano przez Wania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olus
13 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Tak, jak kłopotliwe byłoby pytanie o to, czy Bóg chciałby żeby Judasz odrzucił srebrniki i nie wydał Jezusa.

Judasz też był pociągany do zbawienia mimo tego, że Bóg wiedział jak on wybierze

i tak jest z każdym bezbożnikiem który zostanie anihilowany.

Bóg jest sprawiedliwy. Zło czyni człowiek, a nie Bóg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator

 

Co do tytułowego pytania: - "Jeżeli bóg istnieje i daje życie, to czy też je zabiera?"

Odpowiedź na to udziela Księga Koheleta (Kaznodziei) 12:7, gdzie obrazowo opisano życie i śmierć człowieka. Wielu przekładach występuje tam słowo "duch", - ale jest to naleciałość, mająca na celu uwiarygodnić nieśmiertelność duszy ludzkiej. Nie które przekłady biblii wzmiankują, iż nie jest to dusza ludzka, a samo życie, które wraca do Boga, jako dawcy życia.

 

"Wtedy to proch wraca do ziemi, w której wcześniej był, a duch* wraca do prawdziwego Boga, który go dał."
(Biblia Przekładu Nowego Świata)
*przypis -  „siła życiowa”.

 

Nawet biblia w kanonie katolickim to potwierdza:

 "...a proch powróci do ziemi, z której wyszedł, dech zaś wróci do Boga, który go kiedyś dał."
(Biblia Warszawsko-Praska)

 

Według Słownika Języka Polskiego PWN - zwrot " dech" tłumaczony jest następująco:

 

dech «wciąganie powietrza do płuc i wypuszczanie go»

 

Zatem należy słusznie zauważyć, iż nie chodzi tu o oddanie Bogu ostatniego tchnienia, jako obłoku gazu z płuc, a o samo oddanie życia, jako energii ożywiającej ciało.

Należy tu nadmienić, iż w starożytności nie znano pojęć z zakresu dzisiejszej fizyki, zatem też nie znano pojęcia "energii". Została tu ono oddane, jako oddanie ostatniego tchnienia oddechu, żywej istoty ludzkiej. Stąd "dech" = energia życia, - jaką człowiek oddaje Bogu po śmierci, - więc Bóg ją zabiera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

@Olus Odnośnie podlinkowanego eseju p. Jana Lewandowskiego.
 

Słusznie, jak się zdaje, brytyjski filozof Francis Herbert Bradley twierdził w uproszczeniu coś takiego: "to nie jest tak, że ten listek jest zielony. To świat jest taki, że ten listek jest zielony".
Argumentacja pana Jana Lewandowskiego idzie w odmiennym kierunku - wyjmuje listek ze świata i próbuje przekonać, że w oderwaniu od niego ten listek jest zielony i w kontekście tej zieloności świat nie ma nic do gadania.
Pisze więc p. Jan Lewandowski:
"Spróbuję teraz w bardzo prosty sposób zobrazować błędne rozumowanie fatalisty za pomocą pewnego sylogizmu:

1. Koniecznie, jeśli Bóg wie, że zrobię x, to x nastąpi.

2. Jeśli Bóg jest wszechwiedzący, przewidział x.

3. Dlatego, koniecznie x musi nastąpić.

         A teraz przedstawmy to samo rozumowanie, tyle, że na nieco innym przykładzie:

1. Koniecznie, jeśli jestem kawalerem, nie jestem żonaty.

2. Jestem kawalerem.

3. Dlatego, koniecznie muszę pozostać bez żony.

         Widzimy gdzie jest błąd w tym rozumowaniu? Konieczność z członu 1 wnioskowania została w sposób bezpodstawny przetransportowana do członu 3 wnioskowania. Tymczasem takie właśnie wnioskowanie jest oczywiście wadliwe logicznie ponieważ nikt nie może być kawalerem raz na zawsze w sposób konieczny. Inny przykład:

1. Koniecznie, jeśli Ala ma dwa koty i psa to ma przynajmniej jednego kota.

2. Ala ma dwa koty i psa.

3. Koniecznie, Ala ma przynajmniej jednego kota.

         Wnioskowanie to jest błędne logicznie ponieważ w ogóle nie ma konieczności aby Ala miała kota. Jest to jedynie zależne warunkowo de dicto i tym samym może się jej co najwyżej przytrafić jako zdarzenie prawdziwe (znaczenie terminu de dicto objaśnię niżej). Ma ona jednak wybór nie mieć kota, posiadanie kota nie jest więc w jej przypadku koniecznością, podobnie jak nie ma konieczności abyśmy zrobili x, skoro Bóg wie, że zrobimy x. A więc poprawmy wadliwe logicznie wnioskowanie ateisty-fatalisty odnośnie Boga:

1. Koniecznie, jeśli Bóg wie, że zrobię x, to x nastąpi.

2. Jeśli Bóg jest wszechwiedzący, przewidział x.

3. Dlatego, koniecznie x musi nastąpić.

         Tak jest źle, jak już wiemy z powyższego. A teraz dobrze:

1. Koniecznie, jeśli Bóg wie, że zrobię x, to x nastąpi.

2. Jeśli Bóg jest wszechwiedzący, przewidział x.

3. Dlatego, x nastąpi.


Czytaj więcej na: http://lewandowski.apologetyka.info/ateizm/czy-wszechwiedza-boga-wyklucza-wolna-wole-czowieka,1013.htm"

Wróćmy do przykładu nieżonatego kawalera. 1. Jeśli jestem kawalerem to nie jestem żonaty. 2. Jestem kawalerem. 3.Dlatego muszę koniecznie pozostać bez żony.
Zdanie 3. oderwane od dwóch pierwszych w sposób oczywisty jest nieuprawnionym nadużyciem. Pan J.L. oderwał kawalera ze świata warunków określających stan kawalerski i po oderwaniu od tych warunków przedstawia konieczność pozostawania bez żony jako absurd, bo przecież nikt nie ma przymusu pozostawania w bezżennym stanie. Błąd nie tkwi tam, gdzie go pan J.L. zaznaczył, czyli nie w konieczności zawieranej w trzecim zdaniu, ale w jej wyprowadzeniu. Błąd tkwi w "dlatego" przemyconym do zdania trzeciego.

Bo jeśli Bóg wie, że coś się zdarzy w przyszłości to powodem zdarzenia nie jest wiedza Boga o tym zdarzeniu. Wiedza jest wtórna wobec zdarzenia. Ale ta wtórność wiedzy boga o przyszłym zdarzeniu nie jest równoznaczna z tym, że to nie Bóg powoduje to zdarzenie. (chociaż nie przez swoją wiedzę).


Tu jeszcze raz przypomnę: "Zamiast tego powinniście mówić: «Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo». (Jk 4, 15)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Radunia

a co to według was jest życie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
eloi
5 godzin temu, Radunia napisał:

a co to według was jest życie?

Życie to dar Boży , w którym mamy wolność swych wyborów. Więc jak czynimy dobro nie powinno ono być dla nas przymusem. To się nazywa czystość dobrej intencji.

Jak się modlimy to raczej nie z przymusu (bo niedziela) ale z życzliwości do Boga i z chęci pomocy drugiemu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski
Napisano (edytowany)

I tu znów wracamy do tematu...

 

Mam prawo wyboru. Mogę czynić zło, ale będę potem potępiony. Więc ups, nie mogę czynić zła. Ale to nic, wolna wola!

 

Wydaje mi się, że większość "nawiedzonych" katolików kompletnie nie rozumie tego przesłania.

Dostajemy życie i narzędzia by je przeżyć według wyboru. Mamy wpływ na to co będziemy robić i jak postępować. Jest wiele złych uczynków, które możemy popełnić. Sama natura tych uczynków sprawia, że jesteśmy "potepieni" - to znaczy pozbawiamy się możliwości rozwoju, pozytywnej energii, obcowania i czucia Boga w jakiego wierzymy. W ten sposób owszem, jakiś sąd, potępienie, piekło, karma może istnieć, ale to my jesteśmy odpowiedzialni za to gdzie się znajdziemy.

Edytowano przez Rutlawski

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
8 godzin temu, Radunia napisał:

a co to według was jest życie?

Biorąc pod uwagę definiowanie wielkich zagadnień w religii...
...na przykład:
miłość jest odpowiedzią na nienawiść (nadstawianie drugiego policzka, miłowanie wrogów, bo cóż to za zasługa kochać przyjaciół - barbarzyńcy też tak czynią, więc nie różnilibyście się od nich)
wolność jest służbą i uznaniem zwierzchnictwa nad sobą,
to pierwsze co przychodzi do głowy to myśl, że życie jest w śmierci. I tak być może trzeba to w religii traktować - doczesne życie to martwota, bo prawdziwe życie jest w wieczności w Królestwie Niebieskim.
Tak to chyba wygląda w religii chrześcijan.

Dla mnie jest tym samym stanem, którym dysponują też zwierzęta i inne organizmy żywe (wg definicji biologicznej), stanem, który niejako wewnętrznie wymusza dbałość o zachowanie tego stanu. Niekoniecznie tylko we własnym zakresie.

A wg Ciebie co to  jest życie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski
56 minut temu, Radunia napisał:

czyli dla was życie to tylko kupa mięsa

Ciekawy wniosek, tylko nie za bardzo wiem skąd wyciągnięty i do kogo skierowany...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 740
    • Postów
      264 438
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      992
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Chuckraivy
    Najnowszy użytkownik
    Chuckraivy
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Bez muzyki nie żyję, więc wpadłam Wam posmęcić chwilę     Ciągle mam w głowie cudowny koncert IGO, ale to na inny wieczór, bo dzisiaj jadę na oparach       
    • Chi
      Dobry wieczór   Finalizuję pewien projekt, więc chodzę po ścianach i na muzykę nie bardzo mam czas, ale ...     
    • Chi
      Dziękuję. Wykorzystałam, a jakże.  
    • Chi
      Miauuu   
    • Chi
      Cudny duet. Są takie wykonania, które zapadają głęboko. 🌹
    • Chi
      Fakt. Kaśka to kawał mojego życia. Kiedyś trzeba będzie powspominać i sprawdzić gdzie nas to zaprowadzi  
    • Astafakasta
      Skoro refleksja jest dla Ciebie taka ciężka i nie masz na nią czasu to zapewne ktoś Cię w myśleniu wyręczy.
    • Nomada
      To nie jest fajne, mieć rację. Skłania do refleksji.
    • Nomada
      Przesada, wiem. Jedz, pij i módl się ;  )
    • Astafakasta
      Czasami nawet przewrót potrzebny. 
    • KapitanJackSparrow
      15 minut? i weź tu czlowieku wybierz się na plażę nad morzem hehe 
    • Vitalinka
      Oesu wszędzie są w każdym markecie przy workach na śmieci, albo przy woreczkach do kanapek.
    • Vitalinka
      letni gorący wieczór   🙂
    • Vitalinka
      To, że miałam spokojny dzień, bezpieczny🙂
    • Vitalinka
      To prawda, czarnoksiężnik z krainy Oz jest książką filozoficzną, a nawet i psychologiczną. Kiedyś omawialiśmy ją sobie z Boo🤗
    • Vitalinka
      TAK! Kocham to!🙂
    • Vitalinka
      Tu już jest ciemniej, co akurat w przypadku martwej natury wcale mi nie przeszkadza, tylko jak dla mnie lampa się rozjeżdża, ale cienie właśnie tu super są🙂
    • Vitalinka
      Ta twarz mi się podoba. Jest jaśniejsza i co z tym idzie nie straszna🙂
    • Astafakasta
      Trudno wchodzić w polemikę z kimś, kto permanentnie ma rację. 
    • Nomada
      I tak, widzę tę osobę zamkniętą w pustej szklance. Oczywiście to tylko moje subiektywne spojrzenie  ;  )
    • Nomada
      Słońce    Wyobraź sobie, jak słońce świeci na Twoją twarz, zalewając Cię ciepłem i życiem. Czujesz się dobrze? Słońce budzi zmysły i tchnie życie w naszego ducha. Wiosenne słońce po długiej zimie jest czymś upragnionym i wyczekanym, zwłaszcza tutaj w Polsce, gdzie średnie nasłonecznienie wynosi 1600 godzin rocznie, czyli tylko 66 dni słonecznych w roku. Jak widać Polsce daleko, pod względem liczby słonecznych dni do krajów śródziemnomorskich, więc z każdych bezcennych promieni warto skorzystać, gdyż z naukowego punktu widzenia światło słoneczne ma wiele zalet dla organizmu. Oto siedem świetnych powodów, dlaczego warto wyjść na zewnątrz i wygrzać się na słońcu: Poprawia sen Twoje ciało wytwarza hormon zwany melatoniną, który ma kluczowe znaczenie dla snu. Ponieważ organizm zaczyna go wytwarzać, gdy jest ciemno, zwykle zaczynasz odczuwać senność dwie godziny po zachodzie słońca. To dlatego nie czujesz się wiosną tak szybko zmęczony. Badania wskazują, że aktywność w godzinach naturalnego światła słonecznego pomoże Ci lepiej spać. Promienie słońca regulują rytm dobowy, informując organizm kiedy należy zwiększyć i zmniejszyć poziom melatoniny. Tak więc im więcej ekspozycji na światło dzienne możesz uzyskać, tym lepiej Twoje ciało będzie produkować melatoninę, gdy nadejdzie czas, aby iść spać. Zmniejsza stres Melatonina przynosi kolejne dobrodziejstwo − obniża również reaktywność na stres, a przebywanie na zewnątrz pomaga Twojemu organizmowi w naturalnej jej regulacji. Dodatkowo przebywając na zewnątrz często robisz coś aktywnego (spacer, zabawa, dodatkowe ćwiczenia itp.), wtedy też zaczyna krążyć w ciele serotonina – czyli hormon szczęścia, który również pomaga poprawić Twój dobrostan. Utrzymuje mocne kości Jednym z najlepszych (i najłatwiejszych) sposobów na uzyskanie witaminy D jest przebywanie na zewnątrz. Twoje ciało wytwarza witaminę D, gdy jest wystawione na działanie promieni słonecznych – około 15 minut na słońcu dziennie jest wystarczające, jeśli masz jasną karnację. A ponieważ witamina D pomaga organizmowi wiązać wapń i zapobiega łamliwości, budowie cienkich lub zniekształconych kości, kąpiel na słońcu może być właśnie tym, co zaleci Ci lekarz. Wzmacnia układ odpornościowy Witamina D ma również kluczowe znaczenie dla Twojego układu odpornościowego, a przy stałej ekspozycji na światło słoneczne możesz go wzmocnić. Zdrowy układ odpornościowy może pomóc zmniejszyć ryzyko chorób, infekcji, niektórych nowotworów, a nawet śmiertelności po operacji. Promieniowanie UV przenikające w promieniach słońca mogą pomóc w stanach zapalnych skóry, takich jak łuszczyca, egzema i trądzik. Światło słoneczne jest również związane z poprawą stanu zdrowia w przypadku chorób autoimmunologicznych, takich jak zapalenie stawów i nieswoiste zapalenie jelit. Zwalcza depresję Istnieje naukowy powód, dla którego przebywanie na słońcu poprawia nastrój. Promieniowanie słoneczne zwiększa poziom serotoniny w organizmie, która jest substancją chemiczną co poprawia nastrój i pomaga zachować spokój i koncentrację. Zwiększona ekspozycja na światło naturalne może pomóc Ci złagodzić objawy sezonowej choroby afektywnej – zmiany nastroju, która zwykle występuje w miesiącach jesienno-zimowych, kiedy światło dzienne jest krótsze. Pomaga utrzymać wagę Przebywanie na zewnątrz przez 30 minut między 8 rano a południem wiąże się z utratą wagi. Badanie zespołu z Northwestern University wskazało, że osoby wystawione na działanie promieni słonecznych w porze porannej są szczuplejsze. Wyniki eksperymentu wskazywały na to, że jeśli ktoś nie otrzymał wystarczającej dawki światła w odpowiedniej porze dnia, mogło to zaburzyć jego wewnętrzny zegar, co jak wiadomo zmienia metabolizm i może prowadzić do wzrostu wagi. Może dać dłuższe życie Naukowcy uważają, że dzięki wystarczającej ilości światła słonecznego, a tym samym odpowiedniemu poziomowi witaminy D, można żyć dłużej. Badanie 30 000 kobiet w Szwecji w ciągu 20 lat wykazało, że te które spędzały więcej czasu na słońcu, żyły nawet o dwa lata dłużej niż te, które miały uboższy dostęp do słońca. „Wskaźnik śmiertelności wśród osób unikających ekspozycji na słońce był około dwa razy wyższy w porównaniu z grupą o najwyższej ekspozycji na słońce” – podsumowali naukowcy z uniwersytetu Karolinksa i Lund w artykule opublikowanym w Journal of Internal Medicine. Oczywiście „trochę słońca” może dla każdego oznaczać co innego, a zbyt długa ekspozycja może być szkodliwa dla Twojej skóry. W zależności od odcienia skóry naukowcy szacują, że organizm może wytworzyć witaminę D w ciągu około 5 do 30 minut na słońcu. Optymalny czas to 15 minut wystawienia się na słońce w godzinach 10–15, przy odsłonięciu 18 proc. ciała (krótka koszulka i spodenki), bez filtrów UV oraz zachmurzenia lub smogu.
    • Nomada
      A ja lubię pomagać, rycerza z papieru mogę zrobić ;   )
    • Nomada
      Jakie klimaty są Twoje?
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...