Skocz do zawartości


Ada

Jak się dzisiaj czujesz?

Polecane posty

dorka84
7 minut temu, Frau napisał:

Tak było odkąd pamiętam.

Miałam podobny przypadek z laryngologiem.

Skierowanie od okulistki w trybie pilnym. W rejestracji podaję mi termin za 3 miesiące. 

Mówię, że jestem w trakcie leczenia, moja lekarka szuka przyczyny tak silnego stanu zapalnego itd.

Pani z rejestracji mi mówi, że nie ma już rejonizacji i mogę zapisać się do lekarza w innym mieście...

 

Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Frau
1 minutę temu, dorka84 napisał:

Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować.

I pieniądze. 

Czujesz, że cierpisz z bólu, a ktoś Ci mówi:  zapisałam panią na wizytę za kilka miesięcy...

Co robimy? 

Leczymy się prywatnie, mimo iż nam pobierają składki zdrowotne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
10 minut temu, Frau napisał:

I pieniądze. 

Czujesz, że cierpisz z bólu, a ktoś Ci mówi:  zapisałam panią na wizytę za kilka miesięcy...

Co robimy? 

Leczymy się prywatnie, mimo iż nam pobierają składki zdrowotne.

Dlatego pod tym względem za komuny było o niebo lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
10 minut temu, Aco napisał:

Dlatego pod tym względem za komuny było o niebo lepiej.

W przychodni zawsze pracowali lekarze z niższymi kwalifikacjami. Szpitale bidne. Nie mam porównania. 

Nie dlatego, że mam 18 lat ?? 

Nie pamiętam czy chorowałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dorka84
23 minuty temu, Frau napisał:

I pieniądze. 

Czujesz, że cierpisz z bólu, a ktoś Ci mówi:  zapisałam panią na wizytę za kilka miesięcy...

Co robimy? 

Leczymy się prywatnie, mimo iż nam pobierają składki zdrowotne.

Dokladnie, nikt się tym nie przejmuję tak a jakie składki  zdrowotne pobierają, 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dorka84
10 minut temu, Frau napisał:

W przychodni zawsze pracowali lekarze z niższymi kwalifikacjami. Szpitale bidne. Nie mam porównania. 

Nie dlatego, że mam 18 lat ?? 

Nie pamiętam czy chorowałam.

Pamiętam jak przez mgłę,  tamte czasy była taka siec sklepów Pewex.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
11 minut temu, dorka84 napisał:

Dokladnie, nikt się tym nie przejmuję tak a jakie składki  zdrowotne pobierają, 

Kiedyś zapytałam lekarki w przychodni, dlaczego mają taki mały limit pacjentów.

Odpowiedziała mi: 

Ja mogę przyjąć więcej, ale kontrakt mam podpisany taki nie inny. Za więcej mi nie zapłacą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, dorka84 napisał:

Pamiętam jak przez mgłę,  tamte czasy była taka siec sklepów Pewex.

Te sklepy pamiętam wyraźnie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dorka84

Moja lekarka rodzinna, przyjmuje ale tylko na teleporade, ortopeda natomiast u którego  się leczę zapisuje 15/20  osób na dany dzien.Przyjmie wszystkich, ale ludzie czekają na mrozie w deszczu, po 4 godzin przed przychodnia, poprostu nie leczą na inne choroby  tylko Covid, tak jak tu tutaj już ktoś napisał w temacie.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
9 minut temu, dorka84 napisał:

Moja lekarka rodzinna, przyjmuje ale tylko na teleporade, ortopeda natomiast u którego  się leczę zapisuje 15/20  osób na dany dzien.Przyjmie wszystkich, ale ludzie czekają na mrozie w deszczu, po 4 godzin przed przychodnia, poprostu nie leczą na inne choroby  tylko Covid, tak jak tu tutaj już ktoś napisał w temacie.  

Po wyjściu z przychodni, większość z nich prowadzi prywatny gabinet i tam już są dla nas wspaniali...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dorka84

O tak, całkiem inne podejście do pacjenta ,  wczoraj akurat byłam w przychodni byłam świadkiem rozmowy Lekarza z Pacjentką , kobieta mówi o swoich  dolegliwościach  objawach, Lekarz słucha, słucha na co jej odpowiada to już wiek trzeba się z tym pogodzić kobieta ok 50/60 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
15 minut temu, dorka84 napisał:

O tak, całkiem inne podejście do pacjenta ,  wczoraj akurat byłam w przychodni byłam świadkiem rozmowy Lekarza z Pacjentką , kobieta mówi o swoich  dolegliwościach  objawach, Lekarz słucha, słucha na co jej odpowiada to już wiek trzeba się z tym pogodzić kobieta ok 50/60 lat.

To u Was lekarz przyjmuje na korytarzu? 

A co z tajemnicą lekarską? ? 

Ja też usłyszałam od lekarza: w pewnym wieku to normalna rzecz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
1 godzinę temu, Frau napisał:

W przychodni zawsze pracowali lekarze z niższymi kwalifikacjami. Szpitale bidne. Nie mam porównania. 

Nie dlatego, że mam 18 lat ?? 

Nie pamiętam czy chorowałam.

Nie było takich kolejek (pilne na za dwa lata)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
49 minut temu, Frau napisał:

Po wyjściu z przychodni, większość z nich prowadzi prywatny gabinet i tam już są dla nas wspaniali...

To też zależy od człowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
12 minut temu, Aco napisał:

Nie było takich kolejek (pilne na za dwa lata)

Ja chyba tylko to swoje felerne oko leczyłam co 7 lat? 

Nie kojarzę nie z racji wieku, bo mam 50+. Ogólnie nie narzekam na zdrowie. A 30 lat temu to już w ogóle ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 godziny temu, Frau napisał:

No i ja mam paru. Dzięki nim zupełnie inaczej potraktowali naszych rodziców w szpitalu. 

Nikt się nie ujawnił z szacunku do kolegów po fachu. Do pewnego momentu.

Nie mam zamiaru też mówić, że są lepszymi lekarzami od innych. Są jak reszta lub większość lekarzy.

 

Też tego nie twierdzę ale też rozumiem że mają dość roszczeniowych pacjentów bo większość pretensji powinni kierować nie w tą stronę, bo nie jest ich wina że ochrona zdrowia działa jak działa, co nie znaczy że niektórzy z nich mają też za uszami - chodzi o podejście- ale nie o kolejki, oczekiwanie, przedmiotowe traktowanie czy czasem brak zainteresowania. Jest ich zbyt mało żeby się pochylać nad każdym pacjentem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
3 minuty temu, Maybe napisał:

Też tego nie twierdzę ale też rozumiem że mają dość roszczeniowych pacjentów bo większość pretensji powinni kierować nie w tą stronę, bo nie jest ich wina że ochrona zdrowia działa jak działa, co nie znaczy że niektórzy z nich mają też za uszami - chodzi o podejście- ale nie o kolejki, oczekiwanie, przedmiotowe traktowanie czy czasem brak zainteresowania. Jest ich zbyt mało żeby się pochylać nad każdym pacjentem.

Lekarze w szpitalu nie zajmują się pacjentem.

To znaczy:  lekarz dyżurny robi obchód poranny i zleca konkretne badania, dobiera odpowiednie leki. 

Cała reszta należy do pielęgniarek. One do południa muszą doprowadzić każdego pacjenta na konkretne badanie.  Wtedy mogą się zdarzyć przypadki jakichś zaniedbań. To rozumiem. 

Z drugiej strony pacjenci bywają upierdliwi. 

Ponad 2 lata temu leżałam na chirurgii ogólnej. 

Bardzo fajny lekarz z przychodni skierował mnie tam na kilka dni, żeby bez czekania w kolejkach zrobiono mi kompleksowe badania. 

Wstaję rano żeby się wykąpać ? i czekam, czekam, czekam. Jakąś pacjentka tam weszła i nie pozwoliła nikomu wejść. 

Nie wytrzymałam, łazienka była dla 6 pacjentek, każda miała jakieś badanie. 

Weszłam ? 

A tam pani po 70 malowała sobie brwi i rzęsy...

No kuwra mać! 

Na sali ciągle stękała jaka chora i bezradna. Robiłam jej kawę i herbatę w kuchennym aneksie. Myłam kubki bo taka "umierająca".

Do czego zmierzam.

Większość pacjentów uważa, że ich choroba jest najważniejsza. Lekarz jeden, pacjentów 30 tu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
33 minuty temu, Frau napisał:

Lekarze w szpitalu nie zajmują się pacjentem.

To znaczy:  lekarz dyżurny robi obchód poranny i zleca konkretne badania, dobiera odpowiednie leki. 

Cała reszta należy do pielęgniarek. One do południa muszą doprowadzić każdego pacjenta na konkretne badanie.  Wtedy mogą się zdarzyć przypadki jakichś zaniedbań. To rozumiem. 

Z drugiej strony pacjenci bywają upierdliwi. 

Ponad 2 lata temu leżałam na chirurgii ogólnej. 

Bardzo fajny lekarz z przychodni skierował mnie tam na kilka dni, żeby bez czekania w kolejkach zrobiono mi kompleksowe badania. 

Wstaję rano żeby się wykąpać ? i czekam, czekam, czekam. Jakąś pacjentka tam weszła i nie pozwoliła nikomu wejść. 

Nie wytrzymałam, łazienka była dla 6 pacjentek, każda miała jakieś badanie. 

Weszłam ? 

A tam pani po 70 malowała sobie brwi i rzęsy...

No kuwra mać! 

Na sali ciągle stękała jaka chora i bezradna. Robiłam jej kawę i herbatę w kuchennym aneksie. Myłam kubki bo taka "umierająca".

Do czego zmierzam.

Większość pacjentów uważa, że ich choroba jest najważniejsza. Lekarz jeden, pacjentów 30 tu. 

To ja wiem, ale lekarz ma kontakt z pacjentem i często traktuje go z góry, podobnie rodzinę. Łachę robi że powiem o chorobie, co zamierzają itp. Jeden dlatego, że zmęczony, drugi, bo patrzy na innych z góry. Niektórzy mają to poczucie wyższości, nie wiadomo z jakiego powodu....ale mają. 

Pielęgniarki święte też nie są, ale jak jest ich czasem 2-3 na cały oddzial, gdzie jest kilka sal wypełnionych po brzegi, to ciężko się dziwić, że nie są miłe, że nie uśmiechają się czy nie są na każde zawołanie. 

Myślę, że czasem nam brak wyrozumiałości dla ich pracy. Choć wiadomo jak jest święte krowy też są. I lekarze I pielegniarki. Jednak nie zazdroszczę im roboty.

I wieczne pretensje pacjentów i ich rodzin. Mnie by zwolnili, bo powiedziałabym im że mają spieprzać na Wiejską, jak im coś nie pasuje.

 

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
8 minut temu, Maybe napisał:

To ja wiem, ale lekarz ma kontakt z pacjentem i często traktuje go z góry, podobnie rodzinę. Łachę robi że powiem o chorobie, co zamierzają itp. Jeden dlatego, że zmęczony, drugi, bo patrzy na innych z góry. Niektórzy mają to poczucie wyższości, nie wiadomo z jakiego powodu....ale mają. 

Pielęgniarki święte też nie są, ale jak jest ich czasem 2-3 na cały oddzial, gdzie jest kilka sal wypełnionych po brzegi, to ciężko się dziwić, że nie są miłe, że nie uśmiechają się czy nie są na każde zawołanie. 

Myślę, że czasem nam brak wyrozumiałości dla ich pracy. Choć wiadomo jak jest święte krowy też są. I lekarze I pielegniarki. Jednak nie zazdroszczę im roboty.

I wieczne pretensje pacjentów i ich rodzin. Mnie by zwolnili, bo powiedziałabym im że mają spieprzać na Wiejską, jak im coś nie pasuje.

 

Tak. To poczucie wyższości jest zauważalne szczególnie w przychodni. 

W szpitalu (jako pacjentka) byłam raz na laryngologii, porodówce i 28 lat później na chirurgii ogólnej ? 

W ostatnim przypadku to pomysł lekarza z przychodni. Chyba źle ocenił sytuację, chciał sprawdzić czy nie mam choroby nowotworowej. 

Złego słowa na opiekę nie powiem. Jednak podkreślam. Fizycznie czułam się dobrze. Nie potrzebowałam pomocy, chodziłam tylko na kolejne badania. 

Wypisałam się na prośbę własną. Wróciłam po miesiącu dokończyć co zaczęłam. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
25 minut temu, Maybe napisał:

To ja wiem, ale lekarz ma kontakt z pacjentem i często traktuje go z góry, podobnie rodzinę. Łachę robi że powiem o chorobie, co zamierzają itp. Jeden dlatego, że zmęczony, drugi, bo patrzy na innych z góry. Niektórzy mają to poczucie wyższości, nie wiadomo z jakiego powodu....ale mają. 

Pielęgniarki święte też nie są, ale jak jest ich czasem 2-3 na cały oddzial, gdzie jest kilka sal wypełnionych po brzegi, to ciężko się dziwić, że nie są miłe, że nie uśmiechają się czy nie są na każde zawołanie. 

Myślę, że czasem nam brak wyrozumiałości dla ich pracy. Choć wiadomo jak jest święte krowy też są. I lekarze I pielegniarki. Jednak nie zazdroszczę im roboty.

I wieczne pretensje pacjentów i ich rodzin. Mnie by zwolnili, bo powiedziałabym im że mają spieprzać na Wiejską, jak im coś nie pasuje.

 

Wszystko zależy od tego jakim jesteś człowiekiem ( lekarz, pielęgniarka) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 minuty temu, Frau napisał:

Tak. To poczucie wyższości jest zauważalne szczególnie w przychodni. 

W szpitalu (jako pacjentka) byłam raz na laryngologii, porodówce i 28 lat później na chirurgii ogólnej ? 

W ostatnim przypadku to pomysł lekarza z przychodni. Chyba źle ocenił sytuację, chciał sprawdzić czy nie mam choroby nowotworowej. 

Złego słowa na opiekę nie powiem. Jednak podkreślam. Fizycznie czułam się dobrze. Nie potrzebowałam pomocy, chodziłam tylko na kolejne badania. 

Wypisałam się na prośbę własną. Wróciłam po miesiącu dokończyć co zaczęłam. 

 

Powiem szczerze, byłam w szpitalu jako osoba neutralna i widziałam ich zachowanie i później jako rodzina medyków I widziałam to przeistoczenie, ale też byłam świadkiem gdy nawet bycie pracownikiem ochrony zdrowia nie pomoże, pomogło dostać się na oddział, ale oczekiwali na łapówkę, żeby przyspieszyć operację, to było ponad 20 lat temu w centrum zdrowia dziecka w Warszawie. Także tę.....

Widziałam też bezradność lekarza onkologa, który pisał skierowanie na badanie peta dla mojej mamy i siostrze wprost powiedział, że ma to załatwić szybciej, bo mama może nie doczekać. I załatwiła, następnego dnia.

Widziałam też kuzynkę z opieki paliatywnej, która przechodziła depresję, a cała ekipa była pod stałą opieką psychologa, bo mieli za dużą codzienną styczność ze śmiercią.

Widzialam tez szwagra płaczacego nad pacjentem w domu, a w podziekowaniu dostal zjeby od rodziny pacjenta.....

 

Dużo by mówić....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
5 minut temu, Aco napisał:

Wszystko zależy od tego jakim jesteś człowiekiem ( lekarz, pielęgniarka) 

Pewnie, ale zależy też od obciążenia pracą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina

Pół roku temu byłam 2 razy w szpitalu od czasow porodu. 

Do pierwszego trafiłam w moim miescie z soru.  To duży szpital...lekarze uczulali mnie bardzo na mają sytuację i nawet nie mam do czego się przyczepić. Pielęgniarki obojętne a jedną nawet miała focha, że zadzwoniłam po nią. Wpadła na salę i zrobiła wykład, że po bzdury się nie dzwoni tylko czeka... 

Za miesiąc trafiłam do innego szpitala ...malego w Katowicach.  Zszokowalo mnie podejście jak do człowieka. Nie czułam się jak wrzod na dupie. Pani pielęgniarka przepraszała mnie 3 razy że musi mnie kłuć ponownie bo za mało krwi pobrała. Nie zauważyła wszystkich badań jakie zlecono jak tłumaczyła. 

Uspokajałam ją ze nic się nie stało..kto by się przejmował jakas igła...

Ogolnie jakoś tak przyjemniej i po ludzku. Czuć bo troskę i zainteresowanie...myslalam sobie gdzie ja jestem. 

Jednego jednak nie mogłam znieść...mialam na sali kobitkę po 50 prawdziwa Slunska baba gwarno. 

Buzia jej się nie zamykała a jak jej chłop przychodził kazała mi przykrywać nogi ? 

Ty wiesz... weź no ta kołdra zarzuć na siebie bo mój tu zaraz wlezą czy jakiś tak ? 

 

 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
15 minut temu, Maybe napisał:

Powiem szczerze, byłam w szpitalu jako osoba neutralna i widziałam ich zachowanie i później jako rodzina medyków I widziałam to przeistoczenie, ale też byłam świadkiem gdy nawet bycie pracownikiem ochrony zdrowia nie pomoże, pomogło dostać się na oddział, ale oczekiwali na łapówkę, żeby przyspieszyć operację, to było ponad 20 lat temu w centrum zdrowia dziecka w Warszawie. Także tę.....

Widziałam też bezradność lekarza onkologa, który pisał skierowanie na badanie peta dla mojej mamy i siostrze wprost powiedział, że ma to załatwić szybciej, bo mama może nie doczekać. I załatwiła, następnego dnia.

Widziałam też kuzynkę z opieki paliatywnej, która przechodziła depresję, a cała ekipa była pod stałą opieką psychologa, bo mieli za dużą codzienną styczność ze śmiercią.

Widzialam tez szwagra płaczacego nad pacjentem w domu, a w podziekowaniu dostal zjeby od rodziny pacjenta.....

 

Dużo by mówić....

Takie przyżycia mam i ja. Myślę, że każdy z nas. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
11 minut temu, Arkina napisał:

Pół roku temu byłam 2 razy w szpitalu od czasow porodu. 

Do pierwszego trafiłam w moim miescie z soru.  To duży szpital...lekarze uczulali mnie bardzo na mają sytuację i nawet nie mam do czego się przyczepić. Pielęgniarki obojętne a jedną nawet miała focha, że zadzwoniłam po nią. Wpadła na salę i zrobiła wykład, że po bzdury się nie dzwoni tylko czeka... 

Za miesiąc trafiłam do innego szpitala ...malego w Katowicach.  Zszokowalo mnie podejście jak do człowieka. Nie czułam się jak wrzod na dupie. Pani pielęgniarka przepraszała mnie 3 razy że musi mnie kłuć ponownie bo za mało krwi pobrała. Nie zauważyła wszystkich badań jakie zlecono jak tłumaczyła. 

Uspokajałam ją ze nic się nie stało..kto by się przejmował jakas igła...

Ogolnie jakoś tak przyjemniej i po ludzku. Czuć bo troskę i zainteresowanie...myslalam sobie gdzie ja jestem. 

Jednego jednak nie mogłam znieść...mialam na sali kobitkę po 50 prawdziwa Slunska baba gwarno. 

Buzia jej się nie zamykała a jak jej chłop przychodził kazała mi przykrywać nogi ? 

Ty wiesz... weź no ta kołdra zarzuć na siebie bo mój tu zaraz wlezą czy jakiś tak ? 

 

 

 

Podczas mojej ostatniej wizyty w szpitalu, miałam nocnego obserwatora. 

Było takie przepełnienie na oddziałach, że w skrzydle dla kobiet jedną salę zajmowało 3 panów. 

Pacjentka z mojej sali cierpiała   na bezsenność i wszystko widziała. W drugą noc faceta przegoniła i zaraz to zgłosiła na dyżurce. 

Facetów wyrzucili ? 

Stał młotek w drzwiach i mój tyłek oglądał ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 620
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
    • Monika
      🤗  Czyli jednak naprawdę jesteś MIŁYM Gościem☺️
    • Miły gość
      Tak myślałem, ale pewności nie miałem więc również przepraszam Moniko🙂   Oczywiście że są tu chochliki bo mi również płatają figle w słowniku 😀
    • Miły gość
      Najważniejsze mieć dystans do samego siebie, wtedy śmianie się z samego siebie też może być miłe 😉   Dziękuję również. I oczywiście mokrego dyngusa 💧🙂
    • Monika
      Ewidentnie są tu jakieś miłe chochliki😄
    • Monika
      Oj ty chyba są jakieś chochliki🙂 Im też zyczę fajnych Swiąt🙂
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...