Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
contemplator

Geotermia w Toruniu - prawda, czy fałsz?

Polecane posty

contemplator

Dlaczego o. Tadeusz Rydzyk z Torunia walczy o Geotermię w  Toruniu?
Bo według mnie, ty nie chodzi o ciepłą wodę, a coś znacznie innego... o gaz z łupków!
Porównajcie proszę te grafiki:

 

1. Przedstawia uskok tektoniczny przechodzący przez środkową Europę - Strefa Teisseyre’a-Tornquista (TT)

37da91ce792ad86ed595600854f30455.jpg

 

2. Strefa uskoków tektonicznych Teisseyre’a-Tornquista (TT) w Polsce

sejs_hist.jpg

 

3. Złoża gazu łupkowego w Polsce

art371462.jpg

Zastanawiające jest to, iż Toruń ma wodę o temperaturze ok. 60 st.C. i dostał koncesję, a np: miasto Konin, które też stara się od lat o koncesje na geotermię, a temperaturę wody geotermalnej ma na ok. 110 st. C. - ciągle przegrywa z Toruniem o dotacje na budowę infrastruktury geotermalnej. Co tu jest grane?

 

12446296958da6b9a168e97da648674f8a5e81e5

 

Drugą sprawą co mnie martwi... To jak zaczną ryć w tej strefie TT za gazem (niby wodą), - to znając metodę szczelinowania, nie będzie to miało następstw w postaci trzęsień ziemi?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wesoły
BrakLoginu
3 minuty temu, contemplator napisał:

Bo według mnie, ty nie chodzi o ciepłą wodę, a coś znacznie innego... o gaz z łupków!

To akurat wiem, bo nawet w moich okolicach dla niego szukali gazu. Nie zdradzę z jakiego regionu jestem, ale wiem, że za kasę, którą otrzymywał od rządu robił badania i wszelkie pomiary.
 

5 minut temu, contemplator napisał:

Zastanawiające jest to, iż Toruń ma wodę o temperaturze ok. 60 st.C. i dostał koncesję, a np: miasto Konin, które też stara się od lat o koncesje na geotermię, a temperaturę wody geotermalnej ma na ok. 110 st. C. - ciągle przegrywa z Toruniem o dotacje na budowę infrastruktury geotermalnej. Co tu jest grane?

To akurat jest proste. Ty kolego wiesz, ja wiem, ale znajdą się zwolennicy co niektórych i będzie o to krzyk.
Tak niestety ten świat jest skonstruowany, że ten co ma "plecy" i kasę ten rządzi. Od wieków wiadomo, że chodzi prawie zawsze o kasę.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123

Moja rodzinna miejscowość także miała być ogrzewana taką wodą hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
3 minuty temu, BrakLoginu napisał:

To akurat jest proste. Ty kolego wiesz, ja wiem, ale znajdą się zwolennicy co niektórych i będzie o to krzyk.
Tak niestety ten świat jest skonstruowany, że ten co ma "plecy" i kasę ten rządzi. Od wieków wiadomo, że chodzi prawie zawsze o kasę.

Właściwa nazwa to petrodolary ?

Krzyk to by był jak by oficjalnie trąbili, że odwierty pod gaz robią. Ludziska by się nie zgodzili i masowe by protesty były. A tak, po cichu niby wody szukają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
1 minutę temu, contemplator napisał:

Właściwa nazwa to petrodolary ?

No tak. W tej branży akurat najlepsza terminologia :D
 

2 minuty temu, contemplator napisał:

Krzyk to by był jak by oficjalnie trąbili, że odwierty pod gaz robią. Ludziska by się nie zgodzili i masowe by protesty były. A tak, po cichu niby wody szukają.

Były afery ze Skokami. Teraz niektórzy inwestują nie swoje w te obszary. Mnie już nie wiele może zdziwić.
Dobrze, że to pokazujesz i fajnie jakby więcej ludzi przejrzało na oczy, bo te ich "inwestycje" nie do końca są prawdziwe. Im się kasa będzie zgadzać w imię czegoś.

12 minut temu, example123 napisał:

Moja rodzinna miejscowość także miała być ogrzewana taką wodą hehe

I nie jest? Hłe hłe :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123
16 godzin temu, BrakLoginu napisał:

 

I nie jest? Hłe hłe :P 

Ano kruca nie jest, przecież wszyscy wiedzą, że Polacy nie są głupi i w mig zorientują się o co chodzi. Tylko, że każdy także wie, że Polak nie ma "karku" i można go "robić, okradać" jak zwał tak zwał. 
Kiedyś pewna pracownica oskarżyła swojego niemieckiego pracodawcę, ze użył sformułowania iż Polacy są służalczy,niestety tak jest. "Wcisną nam każde gówno z uśmiechem na ustach a my będziemy się kłaniać". 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
5 godzin temu, example123 napisał:

Ano kruca nie jest, przecież wszyscy wiedzą, że Polacy nie są głupi i w mig zorientują się o co chodzi. Tylko, że każdy także wie, że Polak nie ma "karku" i można go "robić, okradać" jak zwał tak zwał.

Jak zwykły Polak może mieć sztywny "kark moralny", skoro wszelkie decyzje za niego w tej sprawie podejmują sprzedajni politycy!

To do nich powinieneś rościć swoje pretensje, a nie do zwykłego zjadacza chleba. Politycy są jak dziwki, i za kasę zrobią wszystko, nawet upodlą swój naród, byle by tylko, żyli oni w dostatku i przepychu. Tak było do stuleci. To chłopi przelewali krew na wojnach, a szlachta się rozpasała i spiskowała z każdym kto dobrze im płacił.

5 godzin temu, example123 napisał:

Kiedyś pewna pracownica oskarżyła swojego niemieckiego pracodawcę, ze użył sformułowania iż Polacy są służalczy,niestety tak jest. "Wcisną nam każde gówno z uśmiechem na ustach a my będziemy się kłaniać". 

Nie zgodzę się z Tobą.

To o czym piszesz, to efekt jakiegoś chorego układu w Marionetce, gdzie Komuniści podzielili Polskę jak tort i zapanowali nad nią pod nowym płaszczykiem, zwanym demokracją. To tam zapadła decyzja, że w drodze tak zwanych reform, zlikwiduje się większość zakładów pracy, a ich majątek się sprzeda zachodnim inwestorom. Oczywiście spowodowało to lawinę bezrobocia, co miało na celu, wytworzyć tanią siłę roboczą. Praca od tej pory nie miała być w Polsce nabytym prawem, a raczej stała się luksusem, w dodatku nisko opłacanym (jak by nie było - za PRL lepiej się zarabiało na danym stanowisku pracy).

Tak Polak został niewolnikiem. Trend ten wzmógł się jeszcze bardziej, jak staliśmy się członkami Unii Europejskiej w 2004 roku.

Celowo pozbawiono nas prawa do godziwego wynagrodzenia, byśmy się poniżali za marne kilka stówek. Winni są tu politycy, którzy mają korzenie w PRL-owskiej agenturze. Ale ten trend zaczyna się odwracać,... np: afera z UE o polityce "dwóch prędkości", gdzie udowadnia się celowe działania polityków Brukseli, by Europa Środkowa otrzymywała towary gorszej jakości, za wyższą cenę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Icona

Ojciec Dyrektor ma zezwolenia tylko na wodę plejstoceńską , a nie na gaz . Gaz łupkowy to jest nie przyjazny środowisku i w Polsce jest obecnie zarzucony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123
W dniu 19.01.2019 o 22:23, contemplator napisał:

 

Nie zgodzę się z Tobą.

 

Konkretnie nie zgodzisz się z tym, że nie jesteśmy służalczy i nie można nam wcisnąc byle czego? Ja o tym pisałam i dalej sam przyznałeś rację z niewolnictwem więc po co to "Nie zgodzę się z Tobą"?
Ja nie pisałam o politykach, chłopach itd nie muszę się zagłębiać w genezę.Fakt jest taki, ze nie mamy karku i można nam wcisnąć wszystko i jesteśmy służalczy. Niestety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
3 godziny temu, example123 napisał:

Konkretnie nie zgodzisz się z tym, że nie jesteśmy służalczy i nie można nam wcisnąc byle czego? Ja o tym pisałam i dalej sam przyznałeś rację z niewolnictwem więc po co to "Nie zgodzę się z Tobą"?
Ja nie pisałam o politykach, chłopach itd nie muszę się zagłębiać w genezę.Fakt jest taki, ze nie mamy karku i można nam wcisnąć wszystko i jesteśmy służalczy. Niestety 

OK. To może inaczej.

To, że Polak nie ma dziś "karku" moralnego, nie jest to jego własną rodową cechą (bo tak to ująłeś, jakby to nasza wina była), a raczej wynikiem nabytym nie z własnej winy. Brak owego "karku" moralnego został nam narzucony od zaborców aż po dzień dzisiejszy. Czy mieliśmy jakiś wpływ na to co mocarstwa robią z Nami? Nie, one robiły z nami co chciały. Nasza sztywność karku i tak by nic nie zmieniła, co pokazały powstania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Radunia

od zaborów minęło trochę czasu, a mentalność chłopa pańszczyźnianego została

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 614
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Hej w czwartek    Muszę trochę wyhamować w tę gołoledź     Skubas poszczuł singlem w 2025 i ... cicho sza póki co, więc dziś wrócę do ostatniego albumu     
    • LadyTiger
      Tak, czekamy jak będzie premierem, to dopiero będzie update
    • Vitalinka
      ...i leżę cicho, cicho przy Twym boku, godzina mija za godziną...
    • Vitalinka
      No teoretycznie tak, ale namaszczenie chorych biorą ludzie w stanie terminalnym, raczej nikt nie bierze go ot tak, by mieć potem siłę na śluby🙂 No chyba, że ktoś ma np. guza mózgu, jest młody i idzie "pod nóż" to wtedy tak, może wziąć ostatnie namaszczenie przy tak poważnej operacji, a potem ją przejść wyzdrowieć i brać ślub.🙂 Najlepiej w takim renesansowym kościółku z pięknym jasnym wnętrzem, albo w średniowiecznej katedrze...albo....ach rozmarzyłam się😉😄
    • BuddyNig
      Fajna ta zielona.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...