Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Miejscowy

Domy dziecka, ośrodki dla dzieci i młodzieży

Polecane posty

Zadowolony
Miejscowy

Taki temat proponuję do dyskusji. 

Co sądzicie o domach dziecka i ośrodkach opiekuńczych? 

Czy dużo trafia dzieci i młodzieży do takich miejsc? 

Gdyby we wszystkich rodzinach działo się dobrze i byłoby tylko fajnie, to nie byłoby potrzeby istnienia państwowych domów dziecka oraz ośrodków. 

Niestety, nie brakowało i nadal chyba nie brakuje dzieci i młodych ludzi, niepełnoletnich, którzy trafiają do takich placówek po decyzji sądu rodzinnego. 

Jeśli rodzice są niewydolni wychowawczo, piją alkohol i tworzą w domach sytuację patologiczne, no to dzieci nie mogą przebywać w takich warunkach, bo to negatywnie wpływa na dzieci. 

Sam pochodzę z niedobrego domu, gdzie nigdy nie miałem w pełni normalnego domu. 

Były sytuację dobre, ale były też sytuację niedobre. 

Dwa razy, jako dziecko trafiłem do Opiekuńczego Pogotowia, które jest przejściowe. 

Ale tak się złożyło, że nie trafiłem do jakiegoś ośrodka i wróciłem do domu, bo sytuacja w domu się poprawiła. 

Myślę, że żadne dziecko i młodzież nie chce trafić, czy to do domu dziecka, czy do jakiegoś ośrodka wychowawczego. 

Zawsze najlepiej we własnym domu, z normalnym ojcem i matką albo tylko z jednym rodzicem. 

Niestety, nie w każdej rodzinie jest dobrze. 

Nikt sobie nie wybiera ojca i matki i rodziny. 

Albo trafia się na dobrą, szczęśliwą rodzinę, w której jest normalnie i niczego nie brakuje. Albo trafia się na rodzinę niedobrą, z patologiami, z alkoholem, z przemocą także ze strony rodzica lub rodziców, bo i tak się dzieje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Monika
12 minut temu, Miejscowy napisał:

Sam pochodzę z niedobrego domu, gdzie nigdy nie miałem w pełni normalnego domu. 

Były sytuację dobre, ale były też sytuację niedobre. 

Dwa razy, jako dziecko trafiłem do Opiekuńczego Pogotowia, które jest przejściowe. 

Ale tak się złożyło, że nie trafiłem do jakiegoś ośrodka i wróciłem do domu, bo sytuacja w domu się poprawiła.

Bardzo Ci współczuje i przytulam.

Myślę, dzieciom najbardziej potrzebne są: poczucie, bezpieczeństwa (min pewność jutra), miłość (poczucie bycia kochanym za to, że jest (a nie za to jakie jest) i szeroko pojęte wsparcie.

Patologia to nie bieda, a dobry dom to nie rzeczy materialne i wszystko co "na pokaz".

Największą patologia jest samotność dzieci wobec problemów z jakimi muszą się mierzyć adekwatnie do wieku.

O przemocy, również psychicznej to już nawet nie wspomnę, bo to rzecz oczywista.

Janusz Korczak stworzył podwaliny współczesnej pedagogiki i jest ceniony na całym świecie.

Każdy rodzić obowiązkowo powinien zapoznać się z jego zaleceniami nt. rodzicielstwa.

Problem w tym, że wielu rodziców ma problemy sami ze sobą (i nie chodzi mi o nałogi ect),lecz ze samoświadomością.

Kursy dla rodziców to wspaniała inicjatywa.

Dla rodziców dzieci w każdym wieku.

Ale to trzeba chcieć i umieć widzieć własne błędy- a nie każdy to potrafi.

Placówki, które wymieniłeś są jak najbardziej potrzebne, szczególnie w przypadku nagłego niebezpieczeństwa zagrażającego życiu zdrowiu dziecka. To jest oczywiste,

Zmieniłabym jedna rzecz: ostatnio przeczytałam, że jakaś matka przywiozła dziecko do szpitala i tam lekarz stwierdził zespół dziecka maltretowanego, wspaniały czujny lekarz. Matkę aresztowano, a dziecko trafiło do takiej właśnie placówki o której piszesz. W mojej opinii takie informacje nie powinny być podawane do opinii publicznej, bo następny rodzic-kat, nie zgłosi się już po pomoc bojąc się konsekwencji karnych.

Dla mnie temat trudny, bo uważam, że nie ma złych dzieci, tylko złe zachowania- a tym winni są rodzice.

Mam nadzieje, że wyszedłeś z tych okropnych doświadczeń silniejszy i tak naprawdę na ten temat najwięcej moga powiedziec osoby takie jak Ty.

Jeżeli opiszesz swoje przeżycia ja z chęcią przeczytam, bo Twoje świadectwo będzię w tym temacie kluczowe.

Możesz wiele pomóc dzieciom, które obecnie borykają się z podobnymi traumami.

Tym bardziej, że psychologia i psychiatria dziecięca kuleje, a dzieciom potrzeba empatycznych osób, które je będą rozumiały.

Może masz w życiu taka misje kto wie?

Wielu ludzi potrafiło przekuć traumy w cos dobrego dla innych i tego Tobie życzę:)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Monika, dzięki. 

 

No tak ja nie miałem zawsze łatwego dzieciństwa i w bardzo młodym wieku musiałem sobie sam radzić. 

Mając już pełnoletność, lat 18, a nawet jeszcze nie będąc pełnoletnim ja musiałem sobie radzić, bo nie mogłem już liczyć na wsparcie i pomoc ze strony ojca i matki, a także ze strony dalszej rodziny. 

Zresztą, przez ojca i matkę i przez to jak się zachowywali nie było żadnych relacji z dalszą rodziną. I tak jest do teraz. 

No ale o tym dużo mówić. 

W domach dziecka i ośrodkach też jest różnie i nie zawsze dobrze. 

Są i były przypadki, kiedy jakiś wychowawca w domu dziecka lub ośrodku wychowawczym znęcał się psychicznie, a nawet fizycznie nad wychowankami. 

Również jakaś przemoc ze strony innych wychowanków. 

Są reportaże na ten temat, co się dzieję w niektórych takich domach dziecka. 

Także, takie miejsca nie są wcale zawsze dobre dla dzieci i młodzieży. 

Tam różni ludzie pracują, którzy mają różne podejście do wychowania młodzieży. 

Patologię też się trafiają w takich placówkach, jak chyba w wielu innych miejscach. 

Kiedyś obejrzałem przejmujący reportaż o dziewczynie, która trafiła do do jakieś domu dziecka, gdzieś w Polsce, gdyż w domu u tej dziewczyny nie działo się dobrze. 

Tam był alkohol, przemoc i nic dobrego. 

I ta dziewczyna też była źle traktowana w domu dziecka, jak była dzieckiem. 

Nawet jakiś wychowawca chciał się dopuścić na tej dziewczynie molestowania. 

Ona tego już nie wytrzymała, nie była jeszcze pełnoletnia i po prostu uciekła z tego domu dziecka. 

I potem jakoś tak się stało, że trafiła do ciotki, która ją przyjęła, ale już nie pamiętam jak to było, bo już kilka lat temu obejrzałem ten dokument. 

Ale takie, nie fajne sytuację są w niektórych takich placówkach. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
36 minut temu, Miejscowy napisał:

Monika, dzięki. 

 

No tak ja nie miałem zawsze łatwego dzieciństwa i w bardzo młodym wieku musiałem sobie sam radzić. 

Mając już pełnoletność, lat 18, a nawet jeszcze nie będąc pełnoletnim ja musiałem sobie radzić, bo nie mogłem już liczyć na wsparcie i pomoc ze strony ojca i matki, a także ze strony dalszej rodziny. 

Zresztą, przez ojca i matkę i przez to jak się zachowywali nie było żadnych relacji z dalszą rodziną. I tak jest do teraz. 

No ale o tym dużo mówić. 

W domach dziecka i ośrodkach też jest różnie i nie zawsze dobrze. 

Są i były przypadki, kiedy jakiś wychowawca w domu dziecka lub ośrodku wychowawczym znęcał się psychicznie, a nawet fizycznie nad wychowankami. 

Również jakaś przemoc ze strony innych wychowanków. 

Są reportaże na ten temat, co się dzieję w niektórych takich domach dziecka. 

Także, takie miejsca nie są wcale zawsze dobre dla dzieci i młodzieży. 

Tam różni ludzie pracują, którzy mają różne podejście do wychowania młodzieży. 

Patologię też się trafiają w takich placówkach, jak chyba w wielu innych miejscach. 

Kiedyś obejrzałem przejmujący reportaż o dziewczynie, która trafiła do do jakieś domu dziecka, gdzieś w Polsce, gdyż w domu u tej dziewczyny nie działo się dobrze. 

Tam był alkohol, przemoc i nic dobrego. 

I ta dziewczyna też była źle traktowana w domu dziecka, jak była dzieckiem. 

Nawet jakiś wychowawca chciał się dopuścić na tej dziewczynie molestowania. 

Ona tego już nie wytrzymała, nie była jeszcze pełnoletnia i po prostu uciekła z tego domu dziecka. 

I potem jakoś tak się stało, że trafiła do ciotki, która ją przyjęła, ale już nie pamiętam jak to było, bo już kilka lat temu obejrzałem ten dokument. 

Ale takie, nie fajne sytuację są w niektórych takich placówkach. 

 

Wiem, o tym, wiem jaka jest sytuacja w takich placówkach, braki kadry, wykwalifikowanych pedagogów., dostępu do psychologów.

Pamiętam sprawę chłopaka, który uciekł przez okno z domu wychowawczego dla młodzieży- był cały reportaż o tym..co odkryli w tej placówce psycholodzy.

Pamiętam sprawę zamordowanych przed laty chłopców i ich matki walczące przez lata o prawdę co się stało z ich dziećmi, które rzekomo uciekły.

Ech.. brak słów.

A to tylko czubek góry lodowej, o którym wiemy dzięki wspaniałym, prawdziwym dziennikarzom z misją i odwagą.

Cieszę się, że sobie radzisz, czy próbowałeś kontaktować się ze swoją dalszą rodziną, z którą kontakt utraciłeś przez rodziców?

Może spróbuj, może to inni ludzie i może odzyskasz choć namiastkę prawdziwej rodziny?

Wspaniale, że tak sobie radzisz.

Trzymaj się cieplutko:)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ghost
15 godzin temu, Monika napisał:

przytulam

Bliskie kontakty z psychopatą, to nie jest najlepszy pomysł. Nie wiadomo co i kiedy  strzeli takiemu do łba. Nawet jeżeli zrobi to nieświadomie, jako ofiara społecznego rozkładu, to i tak, ucierpisz tylko Ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Monika, ja to jeszcze nie miałem tak fatalnie, ale... 

Byli i są tacy ludzie, którzy mieli dużo gorzej. 

Przemoc w domu rodzinnym, jakaś narkomania, alkoholizm. 

Przecież są w niektórych przypadkach i były też kiedyś ucieczki z takich domów młodych ludzi, bo tam już psychicznie nie wytrzymują. 

To jest niebezpieczne dla młodych ludzi, gdyż przez złą sytuację w domu, przez brak normalnej sytuacji w domu ludzie młodzi mogą wpaść w niewłaściwe środowisko na ulicy. 

Takie sytuacje są. 

A wiadomo, że jak tak się stanie to tacy ludzie młodzi, niepełnoletni mogą trafić potem do takich ośrodków. 

No bo jak rodzic nie może wychować i się nie interesuję, no to państwo musi się zająć, na koszt państwa i od tego są takie ośrodki dla młodzieży, dla dzieci. 

Są też ośrodki dla trudnej młodzieży, gdzie normalnie w domu nie chcieli sie dostosować do społeczeństwa, rozrabiali, kradli i trafili, przymusowo do takich ośrodków. 

A jeszcze gorsze są zakłady poprawcze, które są prawie, jak... zakłady karne. 

Ale to już dla młodocianych, niepełnoletnich przestępców. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
3 godziny temu, Miejscowy napisał:

Przecież są w niektórych przypadkach i były też kiedyś ucieczki z takich domów młodych ludzi, bo tam już psychicznie nie wytrzymują. 

To jest niebezpieczne dla młodych ludzi, gdyż przez złą sytuację w domu, przez brak normalnej sytuacji w domu ludzie młodzi mogą wpaść w niewłaściwe środowisko na ulicy. 

To tez wina rodziców, którym wydaje się, że nastolatka można wychować. Otóż nie.

Jeśli się nie mylę to pierwsze trzy lata są kluczowe (dla systemu nerwowego - bliskość i czułość matki), a wychowuje do ok 11 roku życia (jeśli nie wcześniej).

Oczywiście nie mówiąc, a dając przykład, zgodnie z zasadą, że dziecko nie słucha co do niego mówimy tylko obserwuje co robimy.

Ojciec odpowiada za socjalizacje (świat na zewnątrz), matka za uczucia (świat wewnętrzny).

To tak w bardzo dużym skrócie i uproszczeniu.

Tak jak z drzewkiem - kształtujesz jak rośnie, od małego, a nie próbujesz wyginać gałęzie dorosłemu drzewu, bo nagle zobaczyłeś, gdy ma naście lat, że jest krzywe.

Nastolatka to już się tylko pilnuje (bo pomimo, że się jemu wydaje, że jest dorosły- takim nie jest) i WSPIERA bo to czas kiedy hormony dają popalić.

To już nie czas na wychowanie (a jeśli są w tym braki, pomimo nastu lat to już jedynie terapia- a tego najbardziej brakuje w ośrodkach dla młodzieży.

Także jeżeli wszystko szło prawidłowo w pierwszych latach życia, to taki nastoletni dzieciak w kontakcie z patologią da sobie rade (w sensie nie przejmie nawyków na stałe, bo taka przejściowa fascynacja tym co zakazane to norma wiekowa), jeżeli w dzieciństwie było źle to nastolatek będzie szukał tam swoich deficytów z dzieciństwa.

Taka teoria dziurawego wiaderka, którego nie da się napełnić, Dziurki zrobili rodzice  w dzieciństwie i one zostaną w człowieku na zawsze.

Ewentualnie można je łatać terapią.

Nie pisze oczywiście o fizycznym zagrożeniu.

 

Myślę więc, że coś tam jednak w tym wczesnym od rodziców w tym dzieciństwie dostałeś skoro się nie stoczyłeś:)

Czym nie chcę Ci oczywiście nic ująć.

Pozdrawiam:)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Niestety, jak w niektórych domach dzieje się źle, gdzie są też dzieci i młodzi, niepełnoletni ludzie, to musi państwo zaopiekować się młodocianymi. 

Tylko to też zależy gdzie trafiają młodzi ludzie i dzieci. 

Przejściowe są tzw. Pogotowia Opiekuńcze, gdzie od razu tam trafiają dzieci i młodzież niepełnoletnia i tam często sądy rodzinne decydują, czy niepełnoletni mogą wrócić do domów, czy sytuacja jest już tak poważna, że muszą być skierowani do ośrodków albo do domów dziecka. 

Niektórzy też, którzy mieszkali kiedyś w domach dziecka, wstydzą się tego, bo jednak w Polsce trochę panuję takie przekonanie, iż: ktoś pochodził z domu dziecka to jest gorszy i nic nie wart. 

I takie poczucie już ludzie dorośli, pełnoletni mają, którzy mieszkali w takich miejscach. 

No bo wiadomo, że najlepiej nie trafić nigdy do takiego miejsca, ale życie to jest... bajka. 

W życiu różnie bywa i jutro może się coś wydarzyć złego. 

Poza tym to jest tak, że często też pracowników domów dziecka i różnych ośrodków wychowawczych nie interesuję, co się potem stanie z wychowankami. 

Bo według przepisów wychowankowie mogą przebywać w takich placówkach tylko do pełnoletności. 

Czyli po ukończeniu 18 roku życia. 

Dostają dowód osobisty i wtedy "niech robią co chcą". 

Oczywiście, w sytuacji, gdy niektórzy po ukończeniu pełnoletności nie mają gdzie pójść, bo nie mają już ojca i matki, a jak mają, to tam jest dalej jakaś patologia i nie ma warunków, to nie mogą, a może i nie chcą tam wrócić. 

Osoby w rodzinie dalszej też się nie przejmują, bo tak się dzieję, no a ci ludzie muszą gdzieś mieszkać i mieć jakąś pracę. 

No to państwo im zapewnia jakąś pracę i skromne mieszkanie, ale to też z tym jest różnie. 

Zależy, jakie są warunki mieszkania i pracy. 

Na pewno nie jest tak, że "państwo" zapewni jakieś luksusy takim ludziom, bo to kosztuje. 

A przecież do 18 roku życia i tak państwo utrzymuję niepełnoletnich, gdyż w większości sytuacji to domy dziecka i ośrodki wychowawcze są państwowe. 

Czyli, finansowane przez państwo i chyba często też przez lokalne samorządy. 

Bywa też tak, że po opuszczeniu domu dziecka lub ośrodka jakiś tam dom mają takie, niektóre osoby, ale nie ma warunków tam normalnych. 

I to już pracowników i dyrekcji placówek nie interesuję. 

Jak się nie podoba, to może iść zamieszkać nawet pod mostem. 

Kiedyś obejrzałem inny reportaż w telewizji, w którym wystąpił gość już pełnoletni, który trafił, jak był małym dzieckiem do domu dziecka, potem też do innego ośrodka, bo pochodził z rodziny alkoholiczej i nie miał tam żadnych wartości. 

Potem umarli jego rodzice ( a i tak nigdy go prawie nie odwiedzali w domu dziecka, ani też nikt z dalszej rodziny ) i po wyjściu z placówki nie miał gdzie pójść. 

Nikt się nim nie interesował, no bo pochodził ze złego domu i z domu dziecka, to już miał przyczepioną łatkę, że jest gorszy. 

I znalazł się na ulicy, jako... bezdomny. 

Nie pamiętam w jakim to było mieście, ale po prostu nie miał gdzie mieszkać. 

Państwo jemu nie zapewniło niczego. 

I to tak jest, że w niektórych placówkach nie przejmują się wychowankami, kiedy kończą 18 lat i "radź sobie sam". 

A ile było i nadal jest sytuacji, gdzie młodzi ludzie nie mieli, nie mają normalnych domów? Że się też osoby w dalszej rodzinie nie przejmują? I tacy ludzie są zdani sami na siebie. 

Albo sobie poradzą, albo sobie nie poradzą. 

Poza tym dotyczy to także skazanych w zakładach karnych. 

Ja z ciekawości sobie oglądam dokumenty o skazanych w telewizji i w sieci i to jest naprawdę przykre, że niektórzy, skazani nie mają nikogo na wolności. 

Oni, wychodząc po odbyciu kary nie mają gdzie i do kogo pójść. Nawet nikt ich nie odwiedzał w zakładach karnych. 

Bo w takich miejscach często też się nie przejmują skazanymi. 

Może nie we wszystkich zakładach karnych tak jest, ale w niektórych tak jest. 

I tacy ludzie po wyjściu z więzienia po prostu trafiają na ulicę, jako: bezdomni. 

Nie tak dawno obejrzałem w Internecie, na YOUTUBE bezdomnego z jakiegoś miasta, który przebywał kilkanaście lat w zamknięciu za jakieś tam przestępstwa dość poważne. 

No i jak już opuścił więzienie, to nie miał do kogo pójść, bo nie miał już rodziny, ani żadnych, dobrych znajomych. No to zamieszkał na ulicy. 

To jest smutne, że w Polsce niektórzy tacy ludzie są zdani tylko na siebie. 

"A komu tam jest potrzebny jakiś, były skazany, który przebywał w więzieniu kilkanaście lat? A komu jest potrzebny ktoś, kto wywodzi się z rodziny patologicznej i z ośrodka?". 

 

To są bardzo smutne rzeczy, ale to jest rzeczywistość, nie bajka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 520
    • Postów
      249 080
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      808
    • Najwięcej dostępnych
      8 477

    zyebanna
    Najnowszy użytkownik
    zyebanna
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
    • Monika
    • Monika
      Rozczarowało?
    • Nomada
      Coś mnie wzięło, przeżuło i wypluło. 
    • Celestia
      Historię piosenki Final Rescue Attempt usłyszałam wczoraj późnym wieczorem w radiowej trójce.  Susie miała dość udręk,odeszła ,co jednak Jej nie uszczęśliwiło  ani nie dało oczekiwanego spokoju. Wróciła do męża  i to sprawiło,że Nick postanowil dla Niej zmienić się, pójść na odwyk ,ratować związek. Udało się.Są ze sobą do dziś. Los okrutnie ich doświadczył odbierając syna;15-letni Arthur, spadł z klifu i zmarł w wyniku obrażeń.    
    • Celestia
      Tydzień temu wróciłam z urlopu i jak to na wyjazdach, poznałam kilka osób. Podejrzewam siebie o podobną minę, jaką zaprezentowałeś powyżej 😀kiedy padały propozycje żeby się wymienić numerami telefonów. Jeszcze wprawdzie  są sygnały na WhatsAppie ale z dnia na dzień coraz słabsze , bardziej to takie wiadomości grzecznościowe. Nie sądzę żeby te znajomości przetrwały.  Co innego znajomości szkolne i podwórkowe które trwają nadal. Dlaczego tak jest? Czy trzeba z kimś zjeść beczkę soli? Czy wystarczy nadawać na podobnych falach? 
    • Celestia
      No proszę, a ja znałam tylko to wykonanie       
    • Celestia
      Z pewnością zrozumiałeś 🙂   „Życie wyniosło mnie ponad planety i gwiazdy Tylko dzięki tobie mogłem dotrzeć tak daleko…”   śpiewa Michael Jackson  w piosence (I Can't Make It) Another Day. Tekst napisał Lenny Kravitz a twórcą projektu był Dave Grohl,.Michael zaproponował Grohlowi, by ten dograł swoją partię perkusji do utworu, On w odpowiedzi na to zaszył się w studio i stworzył swoją część. Muzyk przesłał ją następnie Kravitzowi, który nie krył zachwytu tym, co dostał.Dave! Grohl zarzeka się jednak, że to nie jego grę słychać w tej kompozycji i nie wie, kto odpowiada za nagraną partię.Skromniś nie przyznaje się do  tego, że jest częścią genialnego Trio.
    • KapitanJackSparrow
      Aa twoje wszystkie wiersze były chujowe 🤣
    • MamaMai
      Po tym sioforze nie czuje się dobrze, mam przelewanie w żołądku i takie napięcia/ skurcze w jamie brzusznej. Narazie żadnego dobroczynnego działania nie widzę, choć może to jeszcze za mało czasu, żeby to stwierdzić bo biorę go od soboty, 1 tabletka dziennie. Zwżę się w niedzielę i dam znać czy chociaż waga poszła w dół, bo dawno się już nie ważyłam. Niemniej po ciuchach nie widzę żeby były zmiany. A u Was co tam, czemu tu taka cisza????
    • Monika
      A to dlaczego?🤔😉
    • Monika
    • Monika
      Środa🤗        
    • Monika
      Tak, bo nawet nie jesteś ciekawy jakiej....☹️     i nie pytaj!!!!!!
    • marchewka I koks
      Bo wpadla na to, ze do tej pory nie udalo Ci sie doczepic szpilek do kaloszy? Onuce sie wtedy na stopkach zle  ukladaja? Milego dnia 
    • Donner43
      Czarno-białe obrazy to klasyka, która nigdy nie wychodzi z mody. Dodają elegancji i wyrafinowania każdemu wnętrzu, tworząc wyjątkową atmosferę w pokoju. W <reklama> znajdziesz ogromny wybór czarno-białych obrazów, które będą doskonałym akcentem w Twoim domu. Od stylowych abstrakcji po fascynujące obrazy zwierząt i przyrody — każdy znajdzie coś dla siebie. Czarno-białe wydanie sprawia, że obrazy pasują do każdego wnętrza, dodając mu głębi i stylu. Niezależnie od tego, czy chcesz odświeżyć ścianę w salonie, czy dodać wyrazistości sypialni — te obrazy będą odpowiednie do każdego pomieszczenia. Zapoznaj się z pełną ofertą i wybierz idealny wzór do swojego domu na <reklama>.
    • Gość w kość
      najpierw poczułem oburzenie😡 ale później zrozumiałem przekaz, chyba🤨   zgadzam się, wciąż jestem senny,   coś niebieskiego, pierwotnie napisany na potrzeby rock opery Lifehouse, która nigdy nie została ukończona, w rezultacie Pete Townshend umieścił ten i inne materiały na albumach The Who,
    • Celestia
      Fan to też w pewnym stopniu znawca więc może Cię nie zaskoczę tym utworem,sama kiedyś przeżyłam wielkie zdziwienie będąc pewną,że to utwór Johnny'ego Casha. „Trent Reznor był początkowo sceptycznie nastawiony do idei coveru Johnny'ego Casha, nawet nie chciał go przesłuchać. Kiedy jednak odsłuchał, był zachwycony i przejęty, jak innego znaczenia nabrała jego piosenka w ustach Casha. Nawet zadzwonił by  mu pogratulować.  
    • Celestia
      To dobrze bo repertuar Beatlesów jest jednak ograniczony 😉 😂 świetne kolory ;czerwony wpływa na organizm pobudzająco,,charakteryzuje potrzebę aktywności emocjonalnej i fizycznej, z kolei uspokajający niebieski pomaga w nawiązywaniu nowych kontaktów, wzbudza zaufanie i szacunek
    • KapitanJackSparrow
      Jesteś bardziej skomplikowana niż myślałem 😁
    • Gość w kość
      przede wszystkim fan muzyki! kurde, nie! krucho u mnie z t-shirtami, przymierzałem się kiedyś do koszulki supermana, wydawała mi się adekwatna...😜   ta Boyd ewidentnie miała fanów🤔 poszperałem i znalazłem więcej poświęconych jej osobie utworów,   Clapton napisał piosenkę "Wonderful Tonight" dla swojej ówczesnej dziewczyny Pattie Boyd, czekając, aż będzie gotowa do wyjścia na przyjęcie u Paula i Lindy McCartneyów,  
    • Nomada
      Tu nie ma się nad czym zastanawiać, włóż sukienkę, pończochy, szpilki. Umaluj usta i rzęsy i wyjdź na miasto. Twoja stanowczość się odezwie. Tylko najpierw musisz się upewnić czy chcesz zdjąć swoje buty. Ale to już chyba inna para kaloszy ; ) ucieeekam
    • Nomada
      Dziękuję, był dziwnie dziwny. Ale już mamy wtorek
    • Celestia
      „Najdroższa L., piszę do ciebie ten list, by poznać twoje uczucia w dobrze nam obojgu znanej kwestii. Chcę cię zapytać, czy nadal kochasz swojego męża? Wiem, że te wszystkie pytania są bardzo bezczelne, ale jeśli w twoim sercu tli się nadal jakieś uczucie do mnie, musisz dać mi znać" — Clapton napisał do Boyd. Jak kulturalnie to rozegrał     Clapton napisał dla Boyd utwór "Layla".(Inspiracją do powstania tego utworu był klasyczny perski poemat Lajla i Madżnun, opowiadający o młodym człowieku, który z powodu swojej miłości do pięknej Lajli zyskał przydomek szaleńca) Tego samego dnia, gdy zaprezentował ukochanej piosenkę, na przyjęciu wyznał przyjacielowi, że żywi uczucia do jego żony. Długo czekał na rozpad małżeństwa.    Tych troje pozostało jednak bliskimi przyjaciółmi, a Harrison nazywał Claptona nawet swoim "mężem"😀
    • Celestia
      Czyżby fan? A masz chociaż koszulkę z  nadrukiem The Beatles?😉  
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...