Fale przyszły szybciej, niż się spodziewali.
Najpierw zatrzymał się pod blokiem bus z wielkim logo i jeszcze większą anteną satelitarną. Potem zadzwonił domofon, a po chwili klatkę schodową wypełnił tupot kilku par butów i brzęk sprzętu.
Okazało się, że wpada ekipa telewizyjna od Liliany aby nakręcić niezły „bigos”, jak to określili w zapowiedzi – sensacyjny materiał o „domowych tajemnicach”. Ktoś w sieci puścił plotkę, że w tym mieszkaniu powstaje coś pikantnego. Brzmiało groźnie, obiecująco i kompletnie absurdalnie.