Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Mario69

Czy żona kłamie, czy mówi prawdę?

Polecane posty

Mario69

Sprawdzając billing naszych telefonów,czy nie naliczane są połączenia,zauważyłem,że z telefony żony jest wykonywanych mnóstwo sms,połączeń,mms pod jeden i ten sam numer.
ustaliłem,że nr należy do pewnego mężczyzny.
Na moje proste pytanie,co to ma znaczyć,moja żona od razu zaczęła kłamać,że to nie ona,tylko jej koleżanka korzysta z jej telefonu w pracy,aby zataić ten fakt przed swoim mężem. Może i bym uwierzył,ale jak zobaczyłem,że są połączenia w weekendy, święta,w nocy,to dalej drążyłem temat.
Żona potrafiła krzykiem reagować,wyzywać,a nawet przysięgać, że niejaka Wandzia jej koleżanka, korzystała z jej telefonu.
Posunęła sie do groźby,że skonfrontuje mnie z tą koleżanką i w jej obecności potwierdzi się wersja mojej żony.
Ja nie dawałem za wygraną. Po 11 (!) miesiącach, udowodniłem,że to był jej serdeczny kolega ze szkoły z którym nie widziała się 40 lat.
Dlaczego od samego początku ukrywała tą znajomość? Nie wiem.
A teraz szczegóły. Po prawie 2 latach okazało się,że moja zona nie dojechała komunikacją na spotkanie, tylko po nia pod firme przyjechał ten kolega.
Ja wtedy w tym dniu wracałem z delegacji i jakoś nie mogłem, ani nasz syn dodzwonić się do żony.
Żona zanim poznałem prawdę o spotkaniu wielokrotnie kłamała,przysięgała,konfabulowała,wyzywała itd.itd.
Nie umiała wskazać w jakiej restauracji spędzili w centrum handlowym ok.15 minut,aby pod naporem zgromadzonych dowodów, przyznać się i przypomnieć sobie, że była to ta,a ta restauracja, że nie było to spotkanie 10-15 minut,ale prawie 3 godziny.
Żona straciła poczucie czasu, bo jak kolega ją odwiózł to nie potrafiła mi sensownie wyjaśnić,dlaczego ona myślała, że na spotkaniu z tym kolega straciła 10-15 minut - tak jej się wydawało, a ja jej udowodniłem, że było to prawie 3 godziny.
W tym też czasie udowodniłem,że przy jednej herbacie i jednej wodzie mineralnej, dwoje ludzi nie może spędzić przy stoliku ponad dwie i pół godziny, bo obsługa by zwróciła być może uwagę,że trzeba coś zamówić, anie blokować stolik.
Dodatkowo udowodniłem,że na parkingu na pierwszym poziomie można w aucie uprawiać seks,bo mało parkuje ta samochodów, jest mnóstwo wolnej, zaciemnionej przestrzeni.
Wtedy żona zmieniła wersję i stwierdziła, że z tym kolega wjechali na parking na zewnątrz.
Oczywiście, do dzisiaj nie może wytłumaczyć mi,dlaczego wyłączyła (wyciszyła) telefon?
Ani ja,ani synowie nie mogliśmy się do niej dodzwonić przez kilka godzin.
No i kwiatek na zakończenie.
Podczas tego spotkanie, kolega opowiada jej, jakie miała życie , jakie traumatyczne przeżycia.
Jego żona oszukała go. Został z niczym.Chciał się wieszać.Ale poznał swoja obecna partnerkę,prawniczkę, która go wyciągnęła z depresji. jest z nią bardzo szczęśliwy.
odwożąc moją zonę po spotkaniu, bez żadnych wstępnych sygnałów, ten kolega zadaje pytanie mojej żonie,czy spotykamy się kolejny raz na niezobowiązujący seks?
Moja żona,odpowiada mu, a gdzie chcesz to robić ze mną?
No i tutaj zapadło milczenie z jego strony.
Podejrzewam,że nie miał pomysłu, gdzie to zrobią jak się spotkają kolejny raz.
Ja uważam,że facet dając taką propozycje, już musieli mieć ten pierwszy raz za sobą.
Potem żona oddzwania do niego, i on usprawiedliwia się, że gdzieś się w lepszym miejscu spotkają, że bardzo go kocha i moja żona również mówi do niego, że też go kocha.
Na przedstawione dowody, moja żona twierdzi, że to były żarty z jego strony i z jej strony.
Kiedy pokazałem treść sms, jakie po spotkaniu na drugi dzień sobie pisali, np.jak mnie będziesz kochał, będę głęboko wchodził w ciebie, mocne pchnięcia będę wykonywał, będę ssał twoje sutki itd.itd.
nadmieniam,że żona ma już 60 lat i do dzisiaj twierdzi, że to były tzw.wypuchy,żarty itd.itd.
nawet przysięgała,ale jej przysięgi są tyle warte, jak ostatnio udowodniłem,że próbowała włamać się do mojej poczty.
Jak uważacie, czy żona jest szczera, czy raczej musiało dojść do seksu z tym kolega.
Podkreślam, że całą korespondencję i znajomość z tym kolegą trzymała w wielkiej tajemnicy,w przeciwieństwie do innych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 620
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
    • Monika
      🤗  Czyli jednak naprawdę jesteś MIŁYM Gościem☺️
    • Miły gość
      Tak myślałem, ale pewności nie miałem więc również przepraszam Moniko🙂   Oczywiście że są tu chochliki bo mi również płatają figle w słowniku 😀
    • Miły gość
      Najważniejsze mieć dystans do samego siebie, wtedy śmianie się z samego siebie też może być miłe 😉   Dziękuję również. I oczywiście mokrego dyngusa 💧🙂
    • Monika
      Ewidentnie są tu jakieś miłe chochliki😄
    • Monika
      Oj ty chyba są jakieś chochliki🙂 Im też zyczę fajnych Swiąt🙂
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...