Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
jesiennaaa

Czy chodziło mu tylko o sex?

Polecane posty

jesiennaaa

Dzień dobry,

potrzebuje pomocy, trzeźwego spojrzenia na "relację" jaką tu za chwilę opiszę. Post będzie długi gdyż opisuje w nim w miarę szczegółowo jak wyglądały nasze spotkania, jak je zapamiętałam.

Poznałam ciekawego mężczyznę na internetowym czacie regionalnym, który podkreślał, że szuka tej jedynej kobiety do życie i na całe życie. Fajnie nam się ze sobą rozmawiało więc postanowiliśmy się spotkać w ciemno. Na żywo również dobrze nam się rozmawiało i spodobaliśmy się sobie. Odezwał się zaraz na drugi dzień i zaprosił mnie na obiad do restauracji. Po spotkaniu codziennie wieczorami do mnie dzwonił. Twierdził, że bardzo mu się podobam. Kolejne spotkanie odbyło się w restauracji do której zawiózł mnie autem - podczas jazdy dotykał delikatnie moich dłoni. Potem odwiózł mnie do domu a na zakończenie spotkania wręczył mi bukiet czerwonych róż. Na drugi dzień zaprosił mnie do kina. Gdy po kinie odwoził mnie do domu- już nie tylko muskał moje dłonie ale też dotykał kolan a gdy dojechaliśmy zaczął mnie całować w usta. Zawstydziłam się i odsunęłam. Powiedziałam (zgodnie z prawdą) że po prostu nie umiem się całować, nie mam doświadczenia. On odpowiedział, że też nie skacze z kwiatka na kwiatek. Po tym spotkaniu znów codziennie dzwonił, pisał smsy, zapraszał do kina, restauracji, na koncerty itp. Aż któregoś wieczoru nie zadzwonił tylko wysłał w nocy smsa o treści "Nie zależy Ci..Pa". Na drugi dzień wysłał smsa z pytaniem - czy zależy mi na naszej znajomości, na którego odpisałam, że tak, że zależy mi. Potem przepraszał i tłumaczył, że oczekiwał, że to ja do niego zadzwonię a nie zadzwoniłam. To było mniej więcej po drugim tygodniu znajomości.

Kolejne nasze spotkanie odbyło się już w jego miejscowości z mojej inicjatywy. Po spotkaniu odwiózł mnie do domu (blisko 60km) a na noc zatrzymał się u swoich znajomych (mieszkających niedaleko mojej miejscowości)- po to by - jak twierdził - zobaczyć się ze mną na następny dzień. I tak też się stało - na drugi dzień zaprosił mnie na kolacje do restauracji.

Kolejne nasze spotkanie również odbyło się w jego miejscowości - oglądaliśmy u niego w mieszkaniu film leżąc razem w łóżku. Nie próbował mnie dotykać. Cmoknął mnie tylko w usta -był przeziębiony i jak powiedział tylko całus bo nie chce mnie zarazić. Następnie odwiózł mnie do domu - przez cały czas trzymał mnie za rękę. Mówił, że świetnie mu się ze mną oglądało film.

Ponieważ zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, zaprosił mnie do swojego rodzinnego domu na święta. Nie mogłam przyjąć tego zaproszenia bo mam chorego rodzica którym się opiekuje i nie mogłam go zostawić samego w domu na święta.

Postanowił też zrezygnować ze swoich sylwestrowych planów, żeby spędzić sylwestra ze mną. Sylwestra spędziliśmy w jego mieszkaniu przed telewizorem razem z jego bratem i dziewczyną brata. Cały czas dbał o mnie-podawał mi jedzenie, przygotowywał drinki. Po "zabawie" spędziłam z nim noc w jednym łóżku. Dał mi do ubrania swoją koszulkę na noc. Przytulał się do mnie na początku. Powiedziałam, że mi bardzo gorąco a on odparł, że to przez niego bo tak się przytula( i przestał). Powiedziałam, że nie, że może się przytulać i że bardzo lubię się przytulać. Z powodu gorąca ściągnęłam koszulkę i "spałam" w samej bieliźnie. Przez większość nocy leżeliśmy odwróceni od siebie i oboje prawie nie spaliśmy. Jak potem powiedział, nie mógł zasnąć bo nowa osoba, nowe ciało i nie chciał mnie obudzić chrapaniem, chciał, żebym była wypoczęta.
Nad ranem zaczął mnie całować po szyi, mówić, że bardzo mu się podobam, że jestem śliczna. Używając lekkiej siły (trochę się broniłam)ściągnął mi biustonosz i całował po piersiach i w usta. Próbował też ściągnąć mi majtki ale mu nie pozwoliłam. Potem odwiózł mnie na stację i prosił, abym mu napisała smsa jak dotrę do domu, bo niepokoi się o mnie. Powiedział, że cieszy się, że poznałam jego brata i że się powoli rozkręcam. To było rano. Wieczorem zadzwonił z pytaniem "Zgadniesz co teraz robię? .... jadę do Ciebie". Zatrzymał się na noc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


jesiennaaa

część 2:

Zatrzymał się na noc u znajomych z pobliskiej miejscowości, a na następny dzień zaprosił mnie na pizze a potem do kawiarni. Prawie przez cały czas w kawiarni trzymał mnie za rękę. Potem znów dzwonił codziennie. To był mniej więcej około 40 dzień znajomości.

Kolejne spotkanie -ja przyjechałam do niego, oglądaliśmy film u niego w mieszkaniu, leżąc w jednym łóżku, a potem on zainicjował pieszczoty - całowanie, przytulanie ale krótkie. Mówił, ze dobrze mi idzie całowanie się i że widzi we mnie potencjał. Przytulałam się do niego a on wziął moją dłoń i nakierował na swojego członka. Doprowadziłam go dłonią. Potem odwiózł mnie do domu i przez prawie całą jazdę trzymał za rękę.
Na drugi dzień zadzwoniłam do niego. Podkreślał, że bardzo się cieszy, że dzwonie. Rozmawiał wtedy ze mną trochę pijany. Mówił, że jestem przesympatyczna, ze go zauroczyłam, że cieszy się że się poznaliśmy bo trudno jest trafić odpowiednio. Powiedział też że cieszy się że się rozkręcam bo byłam wcześniej sztywna. Przy końcu rozmowy zapytał "Chcesz żebym się w tobie zakochał? .... będziesz to miała!".

Kolejne spotkanie - znów przyjechałam do niego. Daje mi wybór - proponuje mi że albo zapozna mnie ze swoimi znajomymi albo oglądamy film. Wybieram drugą opcję. Oglądamy film u niego w mieszkaniu, a potem on pokazuje mi czym konkretnie zajmuje się w pracy. Proponuje że zrobi mi masaż. W trakcie masażu mówi, że mam piękne ciało. Potem odwozi mnie do domu i trzyma za rękę podczas jazdy.

Następne spotkanie po tygodniu. Jadę do niego, film u niego w mieszkaniu, którego nie odgadnęliśmy do końca bo zainicjował pieszczoty, pocałunki. Zrobił mi dobrze ustami, a potem miłość francuska w pozycji 69. Co mnie zdziwiło - on idzie myć usta po minetce. Rozmawiamy o tym co lubimy w seksie. Przyznaję się mu że marze o tym, żeby być wiązana. Następnie odwozi mnie do domu, trzyma za rękę podczas jazdy.

Mam pewien problem, o którym mu powiedziałam po kilku tygodniach znajomości. Bardzo chciał mi pomóc w tej sprawie i wielokrotnie oferował swoją pomoc lecz ja ją odrzucałam. Nie chciałam po prostu, żeby przeze mnie spotkała go jakaś nieprzyjemność. No i radziłam sobie z tym sama. Niemniej jednak często o tym problemie wspominałam. Po prostu rozmowa o problemie pozwala mi się odstresować.

Mam wrażenie że nasza relacja zaczęła się psuć mniej więcej właśnie jak za którymś razem odrzuciłam jego pomoc. A konkretniej od momentu jak byłam w jego mieście załatwiać swoje sprawy i niestety nie znalazłam czasu, żeby się z nim spotkać. Proponował mi dzień wcześniej że będzie robić za mojego szofera. Ja jednak nie zgodziłam się na to - tłumacząc że, nie chcę żeby przeze mnie zrywał się z pracy. Załatwiłam swoje sprawy i musiałam wracam do domu z uwagi na chorego rodzica. Tego wieczoru pierwszy raz nie zadzwonił do mnie ani nie napisał. Milczał tak dwa dni i również nadchodzący weekend spędziliśmy pierwszy raz oddzielnie. Po dwóch dniach napisał smsa z pytaniem, czy u mnie wszystko porządku i czemu się nie odzywam a po weekendzie zadzwonił i przepraszał, że się nie odzywał ale musiał pojechać do rodzinnych stron (wioska) a tam gubił zasięg. Wcześniej nie wspominał mi że planuje wyjazd na wioskę. A zazwyczaj zawsze wcześniej zwierzał się ze swoich planów. To było w drugim miesiącu znajomości.

Po tym wydarzeniu znów pisał, dzwonił- lecz trochę rzadziej niż wcześniej.

Na kolejnym naszym spotkaniu próbował doprowadzić do penetracji bez prezerwatywy. Na co się nie zgodziłam. Z tego co mówił wynikało, ze wcześniej uprawiał seks bez zabezpieczenia i stwierdził, że on ma jednak szczęście w życiu (bo nigdy nie zdarzyła mu się wpadka). Odpowiedziałam na to, że raz może mieć pecha i zdarzy mu się wpadka ze mną-na co on odpowiedział, że dla niego nie byłby to wcale pech. Zaproponowałam,żebyśmy pieścili się przy filmie porno. Na co przystał. Potem odwiózł mnie do domu i tradycyjnie trzymał za rękę podczas jazdy.

W jednej z naszych wieczornych rozmów telefonicznych wspomina, że jego siostra pyta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jesiennaaa

część 3:

W jednej z naszych wieczornych rozmów telefonicznych wspomina, że jego siostra pytała kiedy w końcu przedstawi jej swoją dziewczynę (czyli mnie) - na co ja się śmieję.

Kolejne spotkanie w jego mieszkaniu- znów próba seksu bez prezerwatywy z jego strony -na co znowu się nie zgadzam. Tłumacze mu, że nie wiem jakie mam dni - na co on odpowiada "robisz mnie w konia". Proponuje mu, żeby na tym etapie znajomości, na razie były same pieszczoty i seks oralny - na co on odpowiada, że nie ma 15 lat i że obiecuje, że nic mi tam w środku nie zostawi (bo ma doświadczenie). Następują krótkie pieszczoty i seks oralny a potem on włącza film przy którym zasypia. Potem przeprasza, że zasnął, że to z przepracowania. Odwozi mnie do domu i zauważam, że mniej mnie już trzyma za rękę podczas jazdy.

Po tym spotkaniu miałam podejrzenia, że może zaczął spotykać się z inna kobietą - gdyż gdy do niego dzwoniłam na kilka dni przed ww. opisanym spotkaniem, to nie odebrał telefonu (dotychczas zawsze odbierał) a na drugi dzień tłumaczył, że zostawił telefon w samochodzie. Innym razem jak zadzwoniłam, był z kolegą w restauracji na kolacji - jak twierdził - była to 20 godzina.

Na kolejną randkę zaprasza mnie do kina w swoim mieście. W kinie ani razu nie złapał mnie za rękę jak to robił zazwyczaj. Po kinie pojechaliśmy do niego -nie inicjował pieszczot ani pocałunków, nie próbował doprowadzić do seksu - tylko siedzieliśmy u niego na kanapie i rozmawialiśmy a potem on położył głowę na moich udach. Następnie odwiózł mnie do domu, nie pozwolił wrócić samej. Na drugi dzień zaprosił mnie na pizze. Jest to trzeci miesiąc naszej znajomości.

Przychodzi kolejny weekend - on chce się zobaczyć lecz ja nie mogłam się spotkać z uwagi na pilne sprawy, które musiałam załatwić i o których mu oczywiście powiedziałam. Umówiliśmy się, że jak się wyrobie wcześniej to spotkamy się. W tym dniu pisał do mnie i dzwonił lecz ja nie odpowiadałam bo nie mogłam. Próbowałam się do niego dodzwonić po powrocie do domu lecz nie odbierał i nie oddzwonił. Milczał przez 5 dni. Ja tez milczałam.

Po tych 5 dniach niespodziewanie zadzwonił do mnie i oznajmił, że właśnie jest w drodze do mnie, żeby mnie wyciągnąć do restauracji. Ja niestety musiałam odmówić spotkania i zaproponowałam inny termin i wówczas on odłożył słuchawkę. Po 4 godzinach do mnie zadzwonił tłumacząc, że miał problem na drodze dlatego tak się zachował. Sugerował, żebym się do niego częściej odzywała telefonicznie. Odpowiedziałam, ze przecież dzwoniłam tylko nie odbierał - na co on, że tylko raz dzwoniłam w ciągu tych ostatnich 5 dni. Umówiliśmy się na weekend.

Przyjechałam do niego - randka u niego w mieszkaniu. On próbuje inicjować seks bez prezerwatywy - na co znów się nie zgadzam. Próbuje z nim rozmawiać o zabezpieczaniu się - wtedy z jego ust padają słowa "jestem stary i doświadczony, potrafię kochać się tak, żeby dziecka nie było .... po prostu mi nie ufasz". Zaczęłam się do niego przytulać a on zaczął kierować moją głowę w kierunku swojego członka. Pieściłam go ustami na zmianę z pieszczeniem dłonią. Gdy poczuł, że zbliża się orgazm, włożył mi członka do ust i doszedł - pomimo, że wiedział, że nie chcę wytrysku w ustach. Rozmawialiśmy o tym na wcześniejszych spotkaniach, że nie lubię finału w ustach. Gdy próbowałam z nim rozmawiać o tym co zaszło, dlaczego to zrobił - on obraca wszystko w żart -stwierdza, że to przecież tylko witaminki. Zaczyna całować mnie w usta, ja odwzajemniam - całujemy się. Następnie rozsuwa mi uda - ja odsuwam się (sądząc że chce się ze mną kochać bez prezerwatywy). Jego zamiarem jest jednak doprowadzenie mnie ustami. Pieści mnie pomiędzy udami. Następnie włącza film, który tylko ja oglądam - on zasypia. W nocy śpimy odwróceni od siebie. Rano przytula się do mnie, całuje mnie w usta i po dłoni, robi kawę a potem oglądamy filmy. Do domu chce wrócić sama ale on nie pozwala mi na to - odwozi mnie (60km) - pomimo, że ma dużo pracy. Podczas jazdy ani razu nie wziął mnie za rękę. To jest nas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jesiennaaa

część 4:

To jest nasze ostatnie spotkanie - 3,5 miesiąc znajomości.

Po naszym ostatnim spotkaniu już nie dzwonił do mnie (jak to miał w zwyczaju - codziennie wieczorem). Ja też do niego nie dzwoniłam. Napisał po 4 dniach smsa z pytaniem kiedy podgadamy, na którego nie odpisałam. Byłam zła o to że okazał mi brak szacunku naszej ostatniej nocy i miałam wątpliwości czy chce z nim być z powodu jego zachowań w sytuacjach intymnych. Jednak brakowało mi go. Napisałam do niego dopiero po dwóch tygodniach neutralnego smsa - że dawno nie rozmawialiśmy i czy u niego wszystko ok. Odpisał po dwóch dniach, że nie rozmawialiśmy bo nie dzwoniłam. Zadzwoniłam więc na drugi dzień i rozmawialiśmy jak gdyby nic się nie stało. Nie pytałam czemu milczał bo wolałam zadać mu to pytanie w cztery oczy, nie przez telefon. On tez nie pytał czemu ja milczałam. Wspomniał, że realizuje zlecenie w odległej miejscowości i że będzie mnie próbował wyciągnąć na spotkanie jak wróci (tylko nie wie kiedy wróci). Na zakończenie powiedział że bardzo fajnie że zadzwoniłam i że bardzo się z tego powodu cieszy.

Od tej pory milczymy oboje. Tęsknię za nim- tylko mam wątpliwości, czy jest za kim - jednak mimo wszystko tęsknie i brakuje mi go.

Nie potrafię obiektywnie spojrzeć na tą sytuacje dlatego zamieszczam tu post i proszę o wypowiedzi.

Parę danych o nim - lat 37, wykształcony, ambitny, bystry, z wyglądu krępy, niewysoki, z brzuszkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
abracham

tak to jest jak sie łamie  6 przykazanie 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
Napisano (edytowany)

Ja to widzę tak : facet się baaardzo starał, a ty byłaś niczym rozpieszczona księżniczka. No ile można męczyć mężczyznę?

Ty chciałaś czego innego, a on czego innego i on zrozumiał to w końcu, że... nie jesteście dla siebie.

Przykro mi, bo z Twojego opisu to bardzo fajny facet, ale jak udowodniło życie nie dla Ciebie.

Macie inne podglądy na dwie kluczowe kwestie : seksu i więzi (on potrzebował jej większej, stąd częstszy z jego strony kontakt i inicjatywa). Takie kwestie muszą się w związku zgadzać.

Ty być może masz większą potrzebę indywidualności w związku.

 

Mnie by taki facet baaardzo pasował...

 

I jeszcze jedna rada na przyszłość : nie zgadzaj się nigdy w seksie na to czego nie chcesz (w tym przypadku wytrysk w usta)! A jeżeli coś takiego się jednak wydarzy, co Tobie nie odpowiada, to rozmawiaj potem o tym z facetem, zamiast się nie odzywać, milczeć.

Ty chciałaś być wiązana on nie odczuwał takiej potrzeby, on chciał częstego kontaktu ty go nie potrzebowałaś, on się starał ty tylko "brałaś". Nie chciałaś nawet poznać jego znajomych, on ustępował, żeby było zawsze jak ty chcesz. Nie mówiłaś mu o swoich problemach. 

 

On chciał normalnego związku, a Ty? Sama nie wiesz chyba czego...Kolegi do seksu, wożenia po kinach i restauracjach?

Żeby ten wasz seks chociaż był szałowy, a tu też klapa. Kompletne niedopasowanie.

 

Przykro mi. Może warto zapytać siebie samej : na czym ci zależy w związku i szukać faceta, który również będzie miał silną potrzebę indywidualności. Częsty kontakt odbierał będzie podobnie jak ty - nie jako troskę, a kontrolę. Będzie wolał swoje sprawy, swoich przyjaciół trzymać "tylko dla siebie", obydwoje będziecie mieli taką osobną, poza związkiem przestrzeń jakiej Ty potrzebowałaś. No i będzie go kręcić wiązanie kobiety.

 

Przykro mi, ale odbierz to doświadczenie jako "naukę", choćby siebie samej i swoich potrzeb co do następnego związku. 

Pozdrawiam serdecznie.

Edytowano przez Vitalinka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 636
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Miły gość
      Miała 
    • Dana
      Anatomia 
    • Miły gość
      Wymiana ☺️
    • Gregor
    • Gość w kość
      życie jest skomplikowane, i kropka🤨   ... ale OK, przynajmniej wreszcie tytuł, który widziałem... ... poczułem się w jakimś tam stopniu spełniony🤔
    • Gość w kość
      serdecznie dziękuję, że moje dolegliwości pozwalasz mi nazywać wedle mojego uznania😛   ... a teraz pozwól, że oddam się kawowej medytacji...  
    • Gość w kość
      może musiałbym, ale nie chcę😛   z kibicowania już w większości się wypisałem, pozostałem przede wszystkim przy reprezentacji Polski w piłce nożnej, choć to akurat niezbyt zdrowe, ... niby to przepracowałem i już nie podchodzę tak emocjonalnie jak kiedyś, ale i tak było mi w jakimś stopniu przykro po tym finale baraży... ... a tu nagle jakieś mądrale ośmieliły się napisać, że dobrze się stało🤨
    • Miły gość
      ☺️🤗
    • Miły gość
      Nietypowy 
    • wędrowiec
      Nie powinno się używać określenia " nie żyje" , ponieważ po jednym życiu jest zaraz drugie życie.  
    • wędrowiec
      Zakupienie pełnowartościowych ziół jest teraz utrudnione gdyż obróbka wstępna poszła w kierunku pozyskiwania bardzo drogigo olejku z ziół i sprzedawania go w buteleczkach 10 ml. Resztę wytłoczyn zpowrotem zamieniają w suszone zioła i pakują w torebki do sprzedaży detalicznej. Na opakowaniu nic nie ma napisane że to pochodzi z wytłoczyn. Tak się dzieje np. na targowiskach.  
    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...