Skocz do zawartości


Jacenty

Chodzę tu i tam

Polecane posty

Jacenty

W wolnych chwilach zapuszczam się w mało znane zakamarki swego miasta.Zawsze w lewej górnej kieszeni kurtki paczka papierosów i zapalniczka oraz  w portfelu mała ale być może bardzo potrzebna ilość pieniędzy.Spotykam wiele osób,którymi jak zauważyłem gardzi społeczeństwo i  internet(fora..)-pijaków,narkomanów,bezdomnych lub "prawie bezdomnych".Rozmawiamy o jestestwie,sense życia i o wszystkim co tego dotyczy.Muszę napisać,że bardzo dużo dowiedziałem się od tych ludzi.Ostatnio o błędnym kole-jeżeli można to tak nazwać.Czyli rodzimy się ..itd aż do wiadomo czego i w kółko na nowo w nieskończoność nam się to zdarza.

-N razie to wszystko co mam na dziś..

Może jeszcze coś napiszę albo ktoś inny o spotkaniach z ludźmi o wysokim poziomie intelektualnym wykluczonych ze społeczeństwa,nie zawsze z ich winy...

Edytowano przez Jacekz
skleroza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Alma

Jejku, Jacek, ale mnię szoknęłło pozitiwnie!

Co za temat... naprawdę cosik z hippi w Tobie siem ostało.?

Jak wykombinuję kapkę skupienia, to może o jednym takim z portalu napiszem...bardzo tu pasowałby...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Mam mnóstwo znajomych meneli i tak naprawdę często zazdroszczę im wolności i braku kotwicy. My tzn czy moralni i kulturalni wyprani i ogoleni mamy jakąś własność, mieszkania, domy pracę i to wszystko trzyma nas w miejscu Oni w większości  są wolni

Kiedyś napisałem w tej tematyce cykl opowiadań i zdaje sie jedno z nich niedawno przeleciało mi przed oczami. Zaraz go odszukam i wkleję w Naszej twórczości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
16 godzin temu, Dionizy napisał:

Mam mnóstwo znajomych meneli i tak naprawdę często zazdroszczę im wolności i braku kotwicy. My tzn czy moralni i kulturalni wyprani i ogoleni mamy jakąś własność, mieszkania, domy pracę i to wszystko trzyma nas w miejscu Oni w większości  są wolni

Nieliczni. Uzależnieni od alkoholu, ciągłej myśli jak go zdobyć i lęku że go zabraknie, od opieki społecznej, od renty starej matki...

Złudna wolność. Do tego okupiona często krzywdą najbliższych, szczególnie dzieci, wyrzutami sumienia, dopóki się je ma, wstydem, dopóki się nie zobojętnieje na wszystko.

 

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

W czasach liceum, gdy piło się po parkach, to czasami się do nas przysiadali pijacy lub ludzie tego pokroju, szczególnie, że wyglądem nie odbiegaliśmy zbytnio od tego typu ludzi. Wiadomo, bardzo życiowi ludzie, można pogadać o jestestwie. W moim przypadku temat wyczerpany, albo może przegadany bardziej. 

W sumie o tego typu rzeczach rozmawiam z jednym kolesiem z pracy, ale nie są to jakieś wyczerpujące gadki.

18 godzin temu, Jacekz napisał:

dowiedziałem się od tych ludzi.Ostatnio o błędnym kole-jeżeli można to tak nazwać.Czyli rodzimy się ..itd aż do wiadomo czego i w kółko na nowo w nieskończoność nam się to zdarza

A to jakaś teoria filozoficzna. Ciekawe towarzystwo tam masz ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany

Nie odwracam się od takich ludzi, gdy trzeba pomagam, ale trybu życia jaki prowadzą chwalić nie będę.

Szanuję za to tych, którzy próbują coś zmienić, odbić się od dna.

Osobiście znam tylko jedną taką osobę. Mądry, oczytany człowiek, już kilka razy wychodził na prostą, z różnym skutkiem, ale przynajmniej próbuje.

 

Aaa, przypomniał mi się film " Boisko bezdomnych", kto nie oglądał, to polecam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
6 godzin temu, aliada napisał:

Nieliczni. Uzależnieni od alkoholu, ciągłej myśli jak go zdobyć i lęku że go zabraknie, od opieki społecznej, od renty starej matki...

Złudna wolność. Do tego okupiona często krzywdą najbliższych, szczególnie dzieci, wyrzutami sumienia, dopóki się je ma, wstydem, dopóki się nie zobojętnieje na wszystko.

 

Nie do końca masz rację aczkolwiek w znacznym stopniu tak. Bezdomny to nie koniecznie alkoholik a jeśli nawet należ.y do tych elit to popatrz na skalę jego problemów a skalę problemów np faceta żonatego dzieciatego z ogromnym długiem zaciągniętym na jakąś budowę lub płacącym potężne raty z jakieś mieszkanie od dewelopera A taki bezdomny? No cóż jego nic nie trzyma w określonym miejscu, nic nie musi spłacać dziś może być tu jutro tam. Nie mówię tu o jakiejś patologi ale ludziach którzy z wyboru odrzucili pozorne dobro i nowoczesnośc Znam takich. Marzę o takiej wolności gdzieś w lesie z dala od cywilizacji ale w moim przypadku nie jest to mozliwe . Przynajmniej w tej chwili.

4 godziny temu, słoneczna napisał:

Aaa, przypomniał mi się film " Boisko bezdomnych", kto nie oglądał, to polecam.

Nie widziałem. Obejrzę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
36 minut temu, Dionizy napisał:

Nie do końca masz rację aczkolwiek w znacznym stopniu tak. Bezdomny to nie koniecznie alkoholik a jeśli nawet należ.y do tych elit to popatrz na skalę jego problemów a skalę problemów np faceta żonatego dzieciatego z ogromnym długiem zaciągniętym na jakąś budowę lub płacącym potężne raty z jakieś mieszkanie od dewelopera A taki bezdomny? No cóż jego nic nie trzyma w określonym miejscu, nic nie musi spłacać dziś może być tu jutro tam. Nie mówię tu o jakiejś patologi ale ludziach którzy z wyboru odrzucili pozorne dobro i nowoczesnośc Znam takich. Marzę o takiej wolności gdzieś w lesie z dala od cywilizacji ale w moim przypadku nie jest to mozliwe . Przynajmniej w tej chwili.

Napisałeś "menele", a w Twoim opowiadaniu mowa o piciu dykty... Do tego się więc odniosłam. Życie alkoholika to koszmar, choć nie zawsze to widać  z zewnątrz. Ci ludzie nie mają wyboru, więc wolni, myślę, nie są.

 

Co innego, jeśli świadomie wybierzesz skromne, czy nawet ubogie życie, włóczęgostwo... Gdybym nie miała rodziny, sama być może chciałabym tak żyć. ;)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
14 minut temu, aliada napisał:

Gdybym nie miała rodziny, sama być może chciałabym tak żyć. 

W tamtym roku w wakacje dużo wędrowałem. Pomyślałem wtedy, że to by było fajne życie. Wędrowanie od wioski do wioski, miasta, autostop, spanie w jakichś hotelach, zachodzenie do miejscowych knajp na obiad lub śniadanie, kawę. Przelotne znajomości.

Tylko żeby ładna pogoda była i jakaś kasa odłożona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
W dniu 10.01.2019 o 22:14, aliada napisał:

Napisałeś "menele", a w Twoim opowiadaniu mowa o piciu dykty... Do tego się więc odniosłam. Życie alkoholika to koszmar, choć nie zawsze to widać  z zewnątrz. Ci ludzie nie mają wyboru, więc wolni, myślę, nie są.

 

Co innego, jeśli świadomie wybierzesz skromne, czy nawet ubogie życie, włóczęgostwo... Gdybym nie miała rodziny, sama być może chciałabym tak żyć. ;)

 

 

Tak faktycznie napisałem ale tamto opowiadanie ma swój pokręcony rodowód i raczej nie można sie do niego odnosić tak na sto procent. Ta wzmianka o dykcie ......hmmm W czasie gdy pisałem tamten tekst byłem na etapie fascynacji zabytkowymi ogrodzeniami w związku z tym jeździłem od złomowiska do złomowiska w poszukiwaniu ich fragmentów. Potem umieszczałem je a właściwie kilka  tralek na kamiennych postawach typu granitowy wytarty butami krawężnik i takie coś było podporą dla pnączy i innych roślin. No ale wracajmy do tej dykty. Na złomowiskach często przybywają menele ze swoimi pojazdami adoptowanymi z wózków dziecięcych Byłem wtedy świadkiem zakładu właściciela punktu skupu z jednym z klientów, Chodziło o wypicie duszkiem ćwiartki tego fioletowego trunku. Patrzyłem z niedowierzaniem jak on to wypił prosto z butelki. Niestety prawie zaraz po tym odjechał w świat ..... nie wiem jaki ale powiedzmy w inny. No ale to tylko tamto opowiadanie i jego aspekty. W rzeczywistości jestem zafascynowany tymi ludźmi co zwyczajnie odrzucili wszystko i żyją obok cywilizacji posługując sie swoimi często bardzo ciekawymi wytycznymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

@AlmaTeż chciałem rozwinąć ten temat ale zauważyłem,że nie warto -ludzie mają z góry wyrobione zdanie..Więc niech i tak będzie..cóż-chyba większość żyje w dobrobycie i nie ma zielonego pojęcia o "prawdziwym"życiu..

Ale mniejsza z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
11 minut temu, Jacekz napisał:

@AlmaTeż chciałem rozwinąć ten temat ale zauważyłem,że nie warto -ludzie mają z góry wyrobione zdanie..Więc niech i tak będzie..cóż-chyba większość żyje w dobrobycie i nie ma zielonego pojęcia o "prawdziwym"życiu..

Ale mniejsza z tym.

A właśnie powinieneś rozwinąć temat, bo jest ciekawy. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Dokładnie, Sunny ma racjum: rozwijaj Jacuchna. ?

 

Było o 'boisku bezdomnych', o 'Edim' pewnie wszyscy słyszeli, od siebie mogę gorąco polecić staroć z lat dziewięćdziesiątych: 'zwolnieni z życia' - świetna Janda, Frycz i ...hałdy śmieci w rolach głównych. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
10 godzin temu, Jacekz napisał:

@AlmaTeż chciałem rozwinąć ten temat ale zauważyłem,że nie warto -ludzie mają z góry wyrobione zdanie..Więc niech i tak będzie..cóż-chyba większość żyje w dobrobycie i nie ma zielonego pojęcia o "prawdziwym"życiu..

Ale mniejsza z tym.

Nie rozumiem tego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
10 godzin temu, Jacekz napisał:

@AlmaTeż chciałem rozwinąć ten temat ale zauważyłem,że nie warto -ludzie mają z góry wyrobione zdanie..Więc niech i tak będzie..cóż-chyba większość żyje w dobrobycie i nie ma zielonego pojęcia o "prawdziwym"życiu..

Ale mniejsza z tym.

Ale dlaczego? Ludzie często mają odmienne zdania na różne tematy. Napisz coś więcej, Twój punkt widzenia. Ja jestem ciekawy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

@Dionizy & @LayneStaley

To może z braku czasu ogólnie napiszę.Są ludzie,którzy mieli plany,swój własny niewielki biznes.Ciężko pracowali.Później coś im nie wypaliło w sprawach zawodowych.Następnie pojawiły się u nich bardzo poważne kłopoty rodzinne...

Już nie dawali rady..ale byli pracowici więc wynajmowali się do ciężkiej roboty nielegalnie i/lub na umowy śmieciowe za grosze.Nie chcieli być na utrzymaniu państwa.Lecz mimo wszystko nie wystarczało im pieniędzy-zaczęli pić-ale nadal pracowali gdzie tylko mogli..na czynsz zabrakło,stracili mieszkania...i teraz gdzieś bytują jako bezdomni..<-Łatwo powiedzieć-o bezdomny pijak wrzód na zdrowym ciele społeczeństwa..Owszem i tacy są lecz nie wszyscy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Wielu ojców w moich kręgach było alkoholikami. U nas się ludziom pijącym mówiło "dzień dobry", bo to był sąsiad, albo ojciec kumpla. Nikt nie mówił, że to wrzód na dupie, no może oprócz ich żon.  Z jakimiś nieznajomymi się czasami gadało w parku (np. Zdrojowym @Dionizy) o życiu. Ja tego wcale nie pochwalam, ani nie zamierzam usprawiedliwiać, bo picie to jest wybór i pomimo, że to uzależnienie, można z tego wyjść. Jeżeli ktoś wybiera taki styl życia świadomie i jest mu z tym dobrze i nikomu nie robi krzywdy,  to jego sprawa i niech sobie tak żyje. Kiedyś był taki program dokumentalny o narkomanach, żyjących na "skłocie" (dziennikarz robiący ten material sam popadł w uzależnienie od heroiny,  tak w ogóle). Jeden z tych ćpaków wziął gitarę do ręki i zaśpiewał piosenkę, której sens szedł jakoś tak: "wy patrzycie na nas z pogardą i myślicie, że jesteśmy w potrzasku, a sami jesteście zaprogramowanymi robotami, co chodzą codziennie do pracy, pozorna wolność...".

Layne Staley śpiewał o byciu narkomanem:

Seems so sick to the hypocrite norm
Running their boring drills
But we are an elite race of our own
The stoners, junkies, and freaks
Are you happy?
I am, man
Content and fully aware
Money, status, nothing to me
Because your life's empty and bare

 

To wydaje się tak chore według norm hipokrytów
Żyjących w nudnej rutynie
Ale my jesteśmy dla siebie elitarną rasą 
Narkomani, ćpuny i świry
Jesteś szczęśliwy? Ja tak, człowieku!
Zadowolony i w pełni świadomy
Pieniądze, status, są dla mnie niczym
Bo wasze życie jest puste.

 

Tyle, że zazwyczaj tego typu historie nie kończą się happy endem i ludzie umierają zatraceni gdzieś w samotności.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Trudny a jednocześnie bardzo prosty temat a właściwie problem w nim poruszany i zasadniczo nie porusza tylko bezdomnych i pijaczków ale głębszego pojęcia wolności wyboru sposobu życia. Bo czy człowiek który jest w pewnym sensie zapędzony w tryby jakiejś maszyny do produkcji nie wiem  .....np kwaśnego ze słodkiego czy okrągłego z trójkątów do tego stopnia że pracuje świątek piątek i niedzielę po kilkanaście godzin jest jeszcze wolnym  czy już zniewolonym kredytami na mieszkanie, samochód luksusowy i inne pozorne dobra. A co robi w tym czasie ktoś bezdomny? zastanawia sie jak zdobyć kilka złotych na jakąś butelkę i gdzie wieczorem będzie jakaś biba. No a ktoś kto swoim życiem wyłamuje sie z ogólnie przyjętych zasad moralnych jest godny potępienia? Tak jak wspomniałem jest to problem obejmujący bardzo wiele aspektów na które nigdy nie będzie jednoznacznej odpowiedzi a wszystko zależeć będzie od  definicji dobra i zła w bardzo ogólnym rozumieniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Już jest cieplej. Możesz wznowić wędrówki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany

Idę sobie kiedyś do biedronki i słyszę ktoś mnie woła. Odwracam się, a tu właśnie "wolny człowiek".

Od razu zastrzegłam, że nie mam drobnych, a on, że nie o to mu chodzi. 

No więc o co? Zapytałam. 

- Wiesz, ja Cię obserwuję od jakiegoś czasu  bo jesteś zajebista babka.... i

- No to miło mi, ale muszę już iść, odparłam

- Dobra, ale na serio nie masz pięć złotych?

Pomyślałam, to się dowiedziałam ile jest warta moja zajebistość. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...