- Niebo
- Borówka
- Szary
- Porzeczka
- Arbuz
- Truskawka
- Pomarańcz
- Banan
- Jabłko
- Szmaragd
- Czekolada
- Węgiel
-
Statystyki forum
-
Tematów9 694
-
Postów260 708
-
-
Statystyki użytkowników
-
Użytkowników951
-
Najwięcej dostępnych13 845
Najnowszy użytkownik
czarna_espresso
Dołączył -
-
Nowe Posty
-
Przez Pieprzna · Napisano
Ale nie w takim stanie 🤦🏻♀️ Lepiej zrobić dzień przerwy niż potem tydzień w szpitalu pod kroplówką. -
Przez Nafto Chłopiec · Napisano
Jak na razie w tym roku mam 5 filmów na koncie. Ostatnia "Wielka Warszawska" i "90 minut do wolności". Ciężko coś doradzić. -
Przez Nafto Chłopiec · Napisano
To nie kwestia uzależnienia, muszę swoje wybiegać żeby przebiec Półmaraton 🤷 -
-
Przez pewna pisząca · Napisano
Mistyczka, stygmatyczka - siostra św. Faustyna pisze w swoim dzienniczku: "W pewnym dniu ujrzałam w zaświatach dwie drogi: jedna droga szeroka, wygodna, wysypana po bokach piaskiem i sztucznymi kwiatami, pełna radości, muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się i ciesząc się, że są wolnymi od "trudów" wiary - dochodzili do końca tej drogi mocno pochylającej się w dół, nie spostrzegając, że już koniec. Ale na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań i brak czegoś o co można by się zatrzymać. Dusze te na oślep spadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały w otchłań piekielną. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. Widziałam też w zaświatach drugą drogę, a raczej ścieżkę nieco w górę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli z modlitwą, [mieli] łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. W końcu drogi był wspaniały piękny ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze i w pierwszym momencie zaraz zapominały o swych cierpieniach tak wiele czekało tam na nich szczęścia". (Dz.153) -
-
Przez Pieprzna · Napisano
Ty chyba cierpisz na uzależnienie od treningu. To nie jest korzystne tak forsować organizm. Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić, regeneracja jest ważna. -
Przez Nomada · Napisano
Ostatnio dużo mi umyka, ktoś jest przekonany że to świat przyspieszył? Nawet jeśli, to nie znaczy, że muszę z nim iść jednym tempem. Ja już nic nie muszę ; ) Dobrze jest mieć tę świadomość. -
Przez Nomada · Napisano
Jak obiecałam, co z czym, w jakich godzinach i czego nie łączyć ; ) -
-
Przez Nomada · Napisano
Wytrawny, wyrafinowany i chłodny gracz. Można się śmiać gdy zamiesza w kotle ale nie można go lekceważyć. -
-
-
-
-
-
-
-
-
Przez Nafto Chłopiec · Napisano
Chyba się odwodniłem tymi problemami żołądkowymi bo dzisiejszy trening był koszmarny. Zero siły w nogach, zero siły w płucach... -
-
-
Przez la primavera · Napisano
,,Lulana. Szkoła na krańcu świata " czyli żywot człowieka poczciwego na wysokosci 5 000 m Młody nauczyciel w stolicy Bhutanu odpracowywuje ostatni piąty rok na rzecz państwa ucząc w szkole. Nie lubi tej pracy i nie przykłada się do niej, więc zostaje oddelegowany do małej wiejskiej szkoły wysoko w Himalajach, gdzie ma uczyć tamtejsze dzieci. Jest temu bardzo niechętny, bo w jego marzeniach powiewa australijska wiza i życie z muzyki a nie kilkudniowy marsz w górę, gdzie czeka szkoła bez okien, tablicy, przyborów, gdzie ludzie wiodą proste życie sterowane porami roku....a dusze ich są czyste jak śnieg leżący na szczytach, serca szeroko otwarte dla innych jak rozległe łąki na których wypasają jaki, szacunek dla drugiego człowieka, dobroć i radość są tu wdychane wraz z rozrzedzonym powietrzem, ktore zamiast tlenu dla płuc niesie w sobie mistyczne przesłanie dla duszy. Pięknie tu i prosto. Świat, który wymyślił czlowiek nie ma tu wstępu- prąd jest nieczęstym gościem, zasięgu brak, do sklepu idzie się tydzień. Wodę nosi się z rzeki i gotuje na łajnie. Czy naprawdę tak wygląda życie w Lulanie, czy to idylla stworzona na potrzeby filmu? Trudno uwierzyć, by to była prawda, by ludzie żyjący w tak trudnych warunkach byli tak serdeczni, by ten twardy klimat nie uczynil ich szorstkimi, bardziej zamkniętymi w sobie, skupionymi na pracy, od której zależy czy będą jeść i jak przetrwają zimę. Tu, za równie ważne co uprawa zboża postrzegają śpiewanie pasącym się jakom, a gdy któregoś z nich trzeba zabic na mięso, czynią to wedlug ustalonych obrzędów. Chciałoby się bardzo by było takie miejsce. Może więc jest? https://youtu.be/iYTggIkn45Y?si=z_WZmwZj-1B5dXPU -
-
-
-
Najnowsze Tematy
-
