Skocz do zawartości


Dżulia

Afgańscy uchodźcy.

Polecane posty

Midsummer Eve
Przed chwilą, Maybe napisał:

Jaki Mahmud? Mój facet ma na imię Kamil ??? 

Ja nie cierpię idiotów, a nie Polaków, ani żadnej innej nacji.

Przepraszam że nią jesteś ?

?

Musisz więc wyjątkowo nie cierpieć własnego odbicia w lustrze ;)

Dobrze, Maybe, bo schodzimy na twój poziom, a to nigdy nie sprzyja poziomowi dyskusji ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Maybe
1 minutę temu, Midsummer Eve napisał:

Aż świat pozna? ? Nie przeceniasz aby swoich możliwości? ;) Twój śniady Romeo to nie świat, więc skup się na kręgu swoich możliwości, a swój były kraj rzeczywiście za tobą raczej nie zatęskni ?

Musisz uzupełnić dane w mojej kartotece....bo błądzisz....hahahaha 

 

Nie mam takiego mniemania o sobie, żeby kraj miał za mną tęsknić ??? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Przed chwilą, Midsummer Eve napisał:

?

Musisz więc wyjątkowo nie cierpieć własnego odbicia w lustrze ;)

Dobrze, Maybe, bo schodzimy na twój poziom, a to nigdy nie sprzyja poziomowi dyskusji ;)

Kocham swoje odbicie bo jest piękne ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Cóż, Łukaszenka już taki jest i go nikt na siłę nie zmieni. Ani Polska go nie zmieni, ani Europa, ani żaden inny kraj. 

Tak jak nikt nie zmieni sytuacji w wielu krajach, gdzie trwają konflikty od lat, bo na siłe nikogo się nie zmieni. 

Jeśli nie da się dobrowolnie, to trzeba odpuścić i tyle. 

Jak będą zadzierali dalej z Łukaszenką, zarówno w Polsce, jak i w Europie, to będą tylko większe problemy. 

Nie współczuję tym, którzy sami, na własne życzenie robią sobie problemy. Nie odpowiadam za myślenie albo nie myślenie innych. 

 

Łukaszenka od prawie 30 lat jest cały czas prezydentem Białorusi i tego nikt nie zmienił. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vaderka
28 minut temu, Maybe napisał:

Bzdur Vaderki nie da się czytać, to już magia, widzę tam krainę mchu i paproci i bagno.

Ciebie czytam bo uwielbiam, gdy mnie obrażasz w każdym wpisie ???

Rozumiem, że linki do stron anglojęzycznych nie docierają ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vaderka
30 minut temu, Maybe napisał:

Nie wolę czytać twoje bzdury i cytować je innym....np. muzułmanom. 

Robię wam przysługę, bo dzięki takiej reklamie mało kto będzie chciał tu zaglądać, nawet turystycznie. Będziesz miała Polskę dla Polaków ???

Musisz koniecznie jakoś dotrzeć do kolejnych chętnych, gotowych udać się do Niemiec szlakiem przez Białoruś. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piotr_
Dnia 19.11.2021 o 21:29, contemplator napisał:

Zresztą co tu dużo pisać... może i u nas się nie robi całkowitego obrzezania kobiecych narządów płciowych, ale z tego co czytałem, to nagminne wykonuje się u nas np: nacinanie krocza przy porodzie, i nie ważne czy w danym przypadku jest taka potrzeba, czy nie. Po prostu robią to wszystkim jak leci. Jak dla mnie to też barbarzyństwo, bo nieuzasadniona niczym ingerencja w nienaruszalność ciała. Tak więc, w niczym nie jesteśmy lepsi 

 

Poważnie? Nie rozumiem co to ma wspólnego z rytualnym obrzezaniem, czyli z celowym, trwałym okaleczaniem kobiety (w Twoim linku czytam o dziewczynkach do pięciu lat, jprdl...), często przeprowadzonym w polowych warunkach. 

I co najważniejsze "Nie są znane żadne korzyści zdrowotne."

Dla mnie nieporównywalne.

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
3 godziny temu, Midsummer Eve napisał:

Może twój Mahmud

 

3 godziny temu, Midsummer Eve napisał:

Twój śniady Romeo

Masz wiedzę o jej facecie, czy jesteś  jak ten wasz Widmo?... Pytanie zdaje się  retoryczne. 

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
1 minutę temu, aliada napisał:

Masz wiedzę o jej facecie, czy jesteś  jak ten wasz Widmo?... Pytanie retoryczne. 

Jak sama zauważyłam - nie jestem dumna z momentów, w których pozwolę się sprowokować i schodzić do poziomu @Maybe? Dlatego m.in. ucięłam dalszą rozmowę. Pewnie w ogóle bym się nie odezwała, poza postem do @Vaderka, gdyby Maybe nie zaczęła ataków i obelg na innym (zupełnie neutralnym) temacie. Mam pełną świadomość, że rozmowa z nią nie ma żadnego sensu. Staram się ograniczać swoje własne błędy jej niskiego i personalnego poziomu, nie zawsze mi się to udaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
57 minut temu, Piotr_ napisał:

Poważnie? Nie rozumiem co to ma wspólnego z rytualnym obrzezaniem, czyli z celowym, trwałym okaleczaniem kobiety (w Twoim linku czytam o dziewczynkach do pięciu lat, jprdl...), często przeprowadzonym w polowych warunkach. 

I co najważniejsze "Nie są znane żadne korzyści zdrowotne."

Dla mnie nieporównywalne.

Poza torturą samego aktu tego bestialstwa, najstraszniejsze są właśnie późniejsze konsekwencje na całe życie. Poziom okrucieństwa porównałabym do poziomu okrucieństwa na przykład zwyczajowego krępowania (czytaj: łamania) stóp dziewcząt w Chinach (jeszcze do niedawna żyły ofiary tego procederu, nie wiem, czy jeszcze są takie przypadki). Argument o nacinaniu krocza jest absurdalnie nieporównywalny, masz rację. Oraz drugi przypadek - jeśli ktoś przytacza jako kontrargument zwyczaj, który miał miejsce ostatni raz w wiekach średnich, jako argument do tego, co się dzieje wciąż w czasach współczesnych, na zasadzie: "a ksiądz też był be" (pomijając, że w dodatku myląc się w faktach, bo żaden ksiądz w tym przypadku), to ja serio nie wiem, czy to celowy trollizm, czy innego rodzaju deficyt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
1 godzinę temu, Piotr_ napisał:

Poważnie? Nie rozumiem co to ma wspólnego z rytualnym obrzezaniem, czyli z celowym, trwałym okaleczaniem kobiety (w Twoim linku czytam o dziewczynkach do pięciu lat, jprdl...), często przeprowadzonym w polowych warunkach. 

I co najważniejsze "Nie są znane żadne korzyści zdrowotne."

Dla mnie nieporównywalne.

No to czytaj....

 

https://www.medonet.pl/zdrowie,okaleczaja-nam-waginy-jak-w-afryce,artykul,1724521.html

Cytat

 

"Szew dla męża" albo "szew dla taty" – tak w porodówkowym slangu mówi się o ciasnym zszyciu krocza po porodzie. Coraz więcej kobiet skarży się na rozdzierający ból podczas współżycia spowodowany nadmiernym zwężeniem pochwy.

(...)

Lekarze potwierdzają, że zdarzają się takie sytuacje. - Odtwarzając anatomię krocza staramy się odpowiednio połączyć warstwy mięśniowe, a zakładając końcowe szwy - pamiętamy o komforcie zarówno pajetki, jak i jej partnera. Łatwo jednak przedobrzyć. Szczególnie, jeśli się zapomni, że po porodzie następuje fizjologiczne obkurczenie skóry. Jeśli zrobimy zbyt ciasne wejście do pochwy może to powodować u pacjentki dyspareunię – ból podczas współżycia – tłumaczy dr Filip Dąbrowski, ginekolog w I Katedrze i Klinice Położnictwa i Ginekologii WUM.

(...)

Od początku fundacja naświetla również kwestię rutynowego nacinania krocza w Polsce i związanych z nim konsekwencji. Był to główny temat kampanii społecznej pt. "Nie daj się naciąć". Niestety problem ten jest nadal obecny, co pokazał nasz ostatni monitoring oddziałów położniczych. Konsekwencje w tym złego zszycia od zawsze były obecny w głosach kobiet biorących udział w akcjach "Rodzić po Ludzku", w głosach kobiet piszących na portalu www.gdzierodzic.info, dzwoniących do nas - tłumaczy Iwona Adamska z fundacji.

Jej zdaniem w Polsce problem może być nawet większy, niż w USA oraz w innych krajach europejskich. Dlaczego? Bo nagminną praktyką jest nacinanie krocza – wykonuje się je w 50 proc. przypadkach porodów drogami natury, w niektórych szpitalach nawet w 80 proc., podczas gdy w Wielkiej Brytanii, Danii odsetek wynosi 12 proc, a Szwecji – 9,7.

Winna jest często rutyna, brak personelu i pośpiech, wygoda, obawa przed ewentualnym pęknięciem. – Rutynowe nacięcie krocza, często bez zgody i wiedzy, to niepotrzebne okaleczanie kobiet - dodaje Adamska.

 

 

https://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-dziecko/porod/jak-urodzic-bez-nacinania-krocza-aa-v5us-aWPy-zNYu.html

Cytat

 

Nacięcie krocza w czasie porodu, czyli epizjotomia, budzi nieustannie wiele emocji. Nowoczesne położnictwo odchodzi od rutynowego nacinania krocza przy porodzie, bo z wielu badań wynika, że przynosi ono więcej złego niż dobrego. Powinno się je więc przeprowadzać tylko w uzasadnionych przypadkach. A w Polsce nacięcie krocza to wciąż zabieg rutynowy, którego trudno uniknąć.

Rutynowe nacięcie krocza w czasie porodu (epizjotomia) to barbarzyństwo. Jesteśmy jednym z nielicznych już w Europie krajów, w których niewiele się pod tym względem zmieniło przez ostatnie 20–30 lat. W polskich szpitalach nacięcie krocza (epizjotomię) przy porodzie wykonuje się u ok. 60 proc. rodzących kobiet, a wśród tych, które rodzą po raz pierwszy, wskaźnik ten wynosi prawie 80 proc.!* W latach 70. i 80. podobnie wyglądały statystyki prawie na całym świecie. A dziś? W Wielkiej Brytanii i Danii odsetek nacięć wynosi 12 proc., w Szwecji 10 proc., w Nowej Zelandii – 11 proc. Stało się tak, ponieważ skuteczność tego zabiegu nigdy nie została udowodniona.

(...)

Dlaczego w Polsce wciąż jest to zabieg rutynowy? (...) Ale wydaje się, że główną przyczyną jest przyzwyczajenie i niechęć do zmian. Wielu położników i położnych popadło w rutynę – nie chcą niczego zmieniać, bo tak robią od lat, niechętnie uczą się nowych sposobów prowadzenia porodu, z trudem akceptują inne niż tradycyjne pozycje porodowe itp. Wielu też uważa problem za błahy. Części środowiska trudno zrozumieć, że kobiecie może zależeć na tym, by uniknąć nacięcia. A przecież to oczywiste, bo jest to zabieg chirurgiczny, którego efektem mogą być długotrwałe bolesne powikłania. Zresztą nawet gdy powikłań nie ma, krocze i tak goi się przez kilka tygodni, a wcale nie jest to przyjemne.

 

Przecież rutynowe nacięcie krocza w czasie porodu, także jest celowym, trwałym okaleczaniem kobiety. A to że wykonuje się ten zabieg nagminnie, też przypomina formę medycznego rytuału, dokonywanego często bez zgody i wiedzy kobiet. I także w tym przypadku skuteczność tego zabiegu nigdy nie została udowodniona, więc i tu "Nie są znane żadne korzyści zdrowotne." I tak jak Ci którzy wykonują rytualne obrzezanie kobiet są mentalnie w ciemnościach debilizmu i totalnej głupoty, - tak Ci którzy wykonują zabieg nacinania i zszywania krocza, też inteligencją nie grzeszą, bo skoro świat od tego odchodzi, bo zaobserwowano że to złe i nie ma z tego korzyści, a u nas dominuje rutyna, brak personelu i pośpiech, wygoda, - czyli głupota i ciemnota.

Edytowano przez contemplator

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piotr_
18 minut temu, aliada napisał:

 

Masz wiedzę o jej facecie, czy jesteś  jak ten wasz Widmo?... Pytanie zdaje się  retoryczne. 

Pozwól,  że się wtrącę.  Ogólnie nie pochwalam takich zachowań, jak również uważam, że dyskusja z toksyczną osobą jaką jest Maybe, nie ma sensu.

Ale polecam Ci przeczytać w jaki sposób Twoja znajoma zwraca się do innych użytkowników. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve

@contemplator - Ponadto: ale czy ktoś twierdzi, że należy nacinać krocze przy porodzie? Argumentacja na zasadzie: "a oni też robią źle" to żadna argumentacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
3 minuty temu, Piotr_ napisał:

Pozwól,  że się wtrącę.  Ogólnie nie pochwalam takich zachowań, jak również uważam, że dyskusja z toksyczną osobą jaką jest Maybe, nie ma sensu.

Ale polecam Ci przeczytać w jaki sposób Twoja znajoma zwraca się do innych użytkowników. 

Najgorsze zostało usunięte przez moderację po zgłoszeniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
1 minutę temu, Midsummer Eve napisał:

@contemplator - Ponadto: ale czy ktoś twierdzi, że należy nacinać krocze przy porodzie? Argumentacja na zasadzie: "a oni też robią źle" to żadna argumentacja.

Mylisz się. To tożsamy przykład, więc argumentacja według mnie ma  tu sens.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piotr_
4 minuty temu, Midsummer Eve napisał:

Poza torturą samego aktu tego bestialstwa, najstraszniejsze są właśnie późniejsze konsekwencje na całe życie. Poziom okrucieństwa porównałabym do poziomu okrucieństwa na przykład zwyczajowego krępowania (czytaj: łamania) stóp dziewcząt w Chinach (jeszcze do niedawna żyły ofiary tego procederu, nie wiem, czy jeszcze są takie przypadki). Argument o nacinaniu krocza jest absurdalnie nieporównywalny, masz rację. Oraz drugi przypadek - jeśli ktoś przytacza jako kontrargument zwyczaj, który miał miejsce ostatni raz w wiekach średnich, jako argument do tego, co się dzieje wciąż w czasach współczesnych, na zasadzie: "a ksiądz też był be" (pomijając, że w dodatku myląc się w faktach, bo żaden ksiądz w tym przypadku), to ja serio nie wiem, czy to celowy trollizm, czy innego rodzaju deficyt.

Też nie czytałem ani nie słyszałem nigdy by był to ksiądz.  Może to  czasy bardzo wczesnego chrześcijaństwa  ;) Poza tym z tego co wiem nie było to wybitnie praktykowane. Może za dużo filmów typu "Waleczne serce".

Dla mnie argument praktyki współczesne- praktyki sprzed kilku wieków jest kompletnie nietrafiony.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
Przed chwilą, contemplator napisał:

Mylisz się. To tożsamy przykład, więc argumentacja według mnie ma  tu sens.

To jednak nie jest tożsamy przykład, to raz. Dwa - argumentacja "oni też są be" ma służyć czemu? Zmniejszeniu winy tych pierwszych? Na zasadzie: obrzezywanie kobiet nie jest takie straszne, bo w średniowieczu było prawo pierwszej nocy, a księża to pedofile. Tutaj serio tak się argumentuje przez niektórych. Ok, nie musisz się ze mną zgadzać, ja nie rozumiem tego typu odwołań.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
9 minut temu, Midsummer Eve napisał:

To jednak nie jest tożsamy przykład, to raz. Dwa - argumentacja "oni też są be" ma służyć czemu? Zmniejszeniu winy tych pierwszych? Na zasadzie: obrzezywanie kobiet nie jest takie straszne, bo w średniowieczu było prawo pierwszej nocy, a księża to pedofile. Tutaj serio tak się argumentuje przez niektórych. Ok, nie musisz się ze mną zgadzać, ja nie rozumiem tego typu odwołań.

Ale o czym Ty w ogóle piszesz? O jakim zmniejszeniu winy??!  I co ma do tego ksiądz pedofil i prawo pierwszej nocy???

Ja pisałem, że dla mnie obrzezanie kobiet jest tożsame z dokonywaniem zabiegu episiotomii i tyle.

Widzę, że co niektórzy totalnie odlatują przy pisaniu komentarzy. Możesz przybić piątkę z Miejscowym.

Edytowano przez contemplator

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
1 minutę temu, contemplator napisał:

Ale o czym Ty w ogóle piszesz? O jakim zmniejszeniu winy??!  I co ma do tego ksiądz pedofil i prawo pierwszej nocy???

Ja pisałem, że dla mnie obrzezanie kobiet jest tożsame z dokonywaniem zabiegu episiotomii i tyle.

Widzę, że co niektórzy totalnie odlatują przy pisaniu komentarzy.

Nacinanie krocza ma jeszcze jakieś uzasadnienie, gdy dziecko jest bardzo duże, a w przypadku obrzezania jest to po prostu okaleczenie kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piotr_
22 minuty temu, contemplator napisał:

No to czytaj....

 

https://www.medonet.pl/zdrowie,okaleczaja-nam-waginy-jak-w-afryce,artykul,1724521.html

 

https://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-dziecko/porod/jak-urodzic-bez-nacinania-krocza-aa-v5us-aWPy-zNYu.html

Przecież rutynowe nacięcie krocza w czasie porodu, także jest celowym, trwałym okaleczaniem kobiety. A to że wykonuje się ten zabieg nagminnie, też przypomina formę medycznego rytuału, dokonywanego często bez zgody i wiedzy kobiet. I także w tym przypadku skuteczność tego zabiegu nigdy nie została udowodniona, więc i tu "Nie są znane żadne korzyści zdrowotne." I tak jak Ci którzy wykonują rytualne obrzezanie kobiet są mentalnie e ciemnościach debilizmu i totalnej głupoty, - tak Ci którzy wykonują zabieg nacinania i zszywania krocza, też inteligencją nie grzeszą, bo skoro świat od tego odchodzi, bo zaobserwowano że to złe i nie ma z tego korzyści, a u nas dominuje rutyna, brak personelu i pośpiech, wygoda, - czyli głupota i ciemnota.

Nie wiem. Wystarczy, że kobiety z tego forum, a jest ich tu trochę,  wyjaśnią.

Czy nacięcie krocza podczas porodu i jego późniejsze wieloletnie konsekwencje są dla nich takim dyskomfortem jak ewentualne wycięcie jakimś ostrym narzędziem łechtaczki,  warg sromowych, jak zaszycie w ten sposób,  że pozostaje kilkumilimetrowy otwór na wydzieliny typu mocz,  krew miesięczna.  Porodu u tak skrzywdzonej kobiety nie mogę sobie nawet wyobrazić. 

Chociaż tu muszę liczyć już na wyobraźnię  ;)

Natomiast,  chociaż wiem, że w Polsce zbyt często stosuje się jeszcze te metodę,  tak wiem też, że jednak jakieś wskazania medyczne są.  Np.zbyt duża masa dziecka. 

Czytać nie muszę.  Jestem ojcem i naprawdę czynnie uczestniczyłem w całym dziewięciomiesięcznym procesie, szkoła rodzenia, poród itd. :D

Z praktyki. Przed porodem wypełnialiśmy ankietę czy rodząca zgadza się na nacięcie krocza. Nie zastosowano. Szpital w Polsce. 

 

 

Edytowano przez Piotr_

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
2 minuty temu, contemplator napisał:

Ale o czym Ty w ogóle piszesz? O jakim zmniejszeniu winy??!  I co ma do tego ksiądz pedofil i prawo pierwszej nocy???

Ja pisałem, że dla mnie obrzezanie kobiet jest tożsame z dokonywaniem zabiegu episiotomii i tyle.

Widzę, że co niektórzy totalnie odlatują przy pisaniu komentarzy.

Chyba nie czytałeś wszystkich postów, mówiłam o postach Maybe i jej sposobie argumentacji. Twój tutaj jest dla mnie niemal analogiczny. Zresztą, argumentuj, jak chcesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
1 minutę temu, Piotr_ napisał:

Czy nacięcie krocza podczas porodu i jego późniejsze wieloletnie konsekwencje są dla nich takim dyskomfortem

Napisze z doświadczenia.. 

Nie jest to dla mnie żaden dyskomfort i żadne dolegliwości z tego powodu u mnie nie występuja. Nie czuje się okaleczona nawet jeśli mój poród pozostawiał wiele do życzenia. Po prostu chcieli abym na siłę urodziła naturalnie...nie wiem czemu. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
2 minuty temu, Arkina napisał:

po prostu chcieli abym na siłę urodziła naturalnie...nie wiem czemu. 

 

 

O tym już pisaliśmy. Szpitale w większości są nastawione ( a może to odgórny prykas) na naturalne porody. Niektórzy płacą za cesarkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 632
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Gość w kość
      to pewnie dzięki tej pizzy🤔
    • Vitalinka
      W takim razie za mało 🙂  A może drożdże? (np. enterol)?🙂
    • Vitalinka
      ...a taki mam❤️
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Nie ta kolorystyka i nie ten materiał. Musi być mat i połącznie fiolet-turkus-pomarancz , ewentualnie pomarancz- róż, no zakochałam się w tych kontrastach🙂   Dam Ci przykład, w nowych modelach butów:      
    • KapitanJackSparrow
      Patrz znalazłem coś dla ciebie podoba się?
    • Vitalinka
      ...i taką bluzę....     OMG! Jaka ładna!😍
    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...