Skocz do zawartości


Dżulia

Afgańscy uchodźcy.

Polecane posty

Tako rzeczka Brahmaputra
Dnia 24.08.2021 o 22:30, Dżulia napisał:

Wszyscy z mediów znamy sytuację uchodźców z Afganistanu i nie tylko (podobno też z Iraku) koczujących na granicy polsko-białoruskiej.

Jakie jest Wasze podejście do sytuacji tych ludzi?

Czy nasz rząd słusznie postępuje nie wpuszczając ich na teren Polski?

Poznałem już wiele wypowiedzi polityków nt. sytuacji tych ludzi na granicy, przeczytałem kilkanaście stron tego tematu i w różnych innych miejscach słyszałem opinie na  temat tej sytuacji. Mógłbym napisać dużo, ale poprzestanę tylko na tym, że ta sytuacja ma też wymiar, który nas dotyczy. Nas - społeczeństwo Polski (i szerzej Europy). Niech będzie jednak o Polsce - kraju obrońców i obrończyń "wartości chrześcijańskich". Widzę, jak płytkie jest to przywiązanie do owych wartości i jak łatwo można znaleźć sposób na wyparcie. Dla chrześcijanina powinno być oczywiste, że tam przy granicy jest Chrystus ("byłem głodny, a nie daliście Mi jeść, byłem spragniony a nie daliście Mi pić, byłem w podróży a nie przyjęliście Mnie"). Grupa Medyków na granicy prosiła rząd o umożliwienie im udzielania pomocy na granicy. Spotkali się z odmową. Poprosili prymasa Polski o wsparcie w mediacjach z rządem. Prymas zgodził się, ale... mediacja polegała na tym, że ograniczył się do roli pośrednika. Przekazał ministrowi prośbę medyków ze znamiennym sformułowaniem o rozumieniu przez Kościół konieczności ochrony granic. Minister odpowiedział, że nie widzi możliwości udzielenia medykom zgody na pomoc. Prymas przekazał więc medykom, że minister nie widzi możliwości. I koniec mediacji. Dla mnie to jest wyraźna oznaka tego, że w Kościele Katolickim w Polsce nie ma wiary. W miejscu wiary pojawił się paradoks, który nie zamierza uchodzić za paradoks. Kościół KATOLICKI (czyli powszechny) na nowo definiuje zakres "miłości bliźniego".

Myślę nad listem do prymasa abp Wojciecha Polaka. Zapytałbym, czy gdyby Chrystus na granicy pojawił się pod inną postacią (np. Maryja z Józefem i Dzieciątkiem z dokumentami potwierdzającymi ich tożsamość a nie ludzie głodni i umierający) reakcja Kościoła byłaby taka sama, jaka jest teraz. Zastanawiam się jeszcze nad formą listu i nad tym, co jeszcze chciałbym napisać. No i jest też jednak zastanowienie, czy warto jeszcze ten list pisać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Maybe
16 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Poznałem już wiele wypowiedzi polityków nt. sytuacji tych ludzi na granicy, przeczytałem kilkanaście stron tego tematu i w różnych innych miejscach słyszałem opinie na  temat tej sytuacji. Mógłbym napisać dużo, ale poprzestanę tylko na tym, że ta sytuacja ma też wymiar, który nas dotyczy. Nas - społeczeństwo Polski (i szerzej Europy). Niech będzie jednak o Polsce - kraju obrońców i obrończyń "wartości chrześcijańskich". Widzę, jak płytkie jest to przywiązanie do owych wartości i jak łatwo można znaleźć sposób na wyparcie. Dla chrześcijanina powinno być oczywiste, że tam przy granicy jest Chrystus ("byłem głodny, a nie daliście Mi jeść, byłem spragniony a nie daliście Mi pić, byłem w podróży a nie przyjęliście Mnie"). Grupa Medyków na granicy prosiła rząd o umożliwienie im udzielania pomocy na granicy. Spotkali się z odmową. Poprosili prymasa Polski o wsparcie w mediacjach z rządem. Prymas zgodził się, ale... mediacja polegała na tym, że ograniczył się do roli pośrednika. Przekazał ministrowi prośbę medyków ze znamiennym sformułowaniem o rozumieniu przez Kościół konieczności ochrony granic. Minister odpowiedział, że nie widzi możliwości udzielenia medykom zgody na pomoc. Prymas przekazał więc medykom, że minister nie widzi możliwości. I koniec mediacji. Dla mnie to jest wyraźna oznaka tego, że w Kościele Katolickim w Polsce nie ma wiary. W miejscu wiary pojawił się paradoks, który nie zamierza uchodzić za paradoks. Kościół KATOLICKI (czyli powszechny) na nowo definiuje zakres "miłości bliźniego".

Myślę nad listem do prymasa abp Wojciecha Polaka. Zapytałbym, czy gdyby Chrystus na granicy pojawił się pod inną postacią (np. Maryja z Józefem i Dzieciątkiem z dokumentami potwierdzającymi ich tożsamość a nie ludzie głodni i umierający) reakcja Kościoła byłaby taka sama, jaka jest teraz. Zastanawiam się jeszcze nad formą listu i nad tym, co jeszcze chciałbym napisać. No i jest też jednak zastanowienie, czy warto jeszcze ten list pisać?

Nie warto. 

Nie ma do kogo.

Ta sytuacja wyraźnie pokazuje jakim jesteśmy społeczeństwem. 

Widziałam też film na którym polscy pogranicznicy przebijają opony w karetkach. Cały świat mówi nie tylko o granicy, o konieczności jej ochrony, ale też o tych ludziach, że wymagają pomocy, że są narzędziem w rękach polityków, a Polacy nie widzą w nich ludzi. A później dywagujemy nad znieczulicą w społeczeństwie. Swoją postawą skutecznie uczymy tej znieczulicy nasze dzieci. I idzie to z pokolenia na pokolenie. Empatia nie działa wybiórczo, że Arabom nie pomogę, a Polakom pomogę. Empatii się nie wyłącza, kiedy chce. Empatię się ma lub nie.

Tyle bzdur, chamstwa, prostactwa, znieczulicy, które się wylały z Polaków w tej sytuacji mnie osobiście przeraziło. Doszłam do wniosku, że jesteśmy naprawdę bardzo prymitywni.

To właśnie sprawdzian naszego człowieczeństwa.

 

Super cię widzieć Rzeczka!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Przeczytałem teraz informację na jakiejś stronie informacyjnej, na temat: sytuacji na granicy, że Niemcy, a konkretnie Bawaria wyraziła chęć przyjmowania grupy imigrantów z tej granicy, bo po prostu rząd Bawarii i urzędnicy tej części Niemiec nie mogą bezczynnie patrzeć, jak są traktowani ci ludzie przy granicy. 

A o to Łukaszence właśnie chodzi, by Niemcy i nie tylko Niemcy zaczęły przyjmować na swój teren tych ludzi. 

I w końcu tak się stanie. 

Więc i tak tym ludziom trzeba jakoś pomóc i trzeba gdzieś tych ludzi przyjąć. 

Ochrona granicy: polsko-białoruskiej, to jedna rzecz, a pomoc dla tych ludzi, by gdzieś oni, w godnych warunkach przebywali, to druga rzecz. 

I niech Niemcy przyjmują tych ludzi. Niemcy to bogaty kraj, z dobrym "SOCJALEM" i z bogatym budżetem niemieckim. 

Zresztą wcześniej Niemcy i Bawaria również przyjmowała na swój teren imigrantów, a wielu mieszkanców Bawarii, witało tych ludzi z otwartymi rękoma. 

Więc, to jest sprawa rządu niemieckiego i jak chce, to niech przyjmuje tych imigrantów. I tam samo niech robią inne kraje: Holandia, Belgia, Szwajcaria i tak dalej. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
3 minuty temu, Maybe napisał:

Nie warto. 

Nie ma do kogo.

(...)

 

Super cię widzieć Rzeczka!

Myślałem o tym liście również w kontekście zrobienia czegoś w tej sprawie. Uszczknięcia trochę z komfortu hierarchy. Wrzuceniu kropli dziegciu... Brak reakcji też dobry nie jest.

Lubię czasami wracać i Was "widzieć", ale ja tu tylko na chwilę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
8 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Myślałem o tym liście również w kontekście zrobienia czegoś w tej sprawie. Uszczknięcia trochę z komfortu hierarchy. Wrzuceniu kropli dziegciu... Brak reakcji też dobry nie jest.

Lubię czasami wracać i Was "widzieć", ale ja tu tylko na chwilę...

Ja też pojawiam się i znikam, pewnie niedługo zniknę ;)

Zrób co ci serce podpowiada...

Można też wesprzeć finansowo Fundację Ocalenie...żeby nie stać i nie przyglądać się bezczynnie

 https://crm.ocalenie.org.pl/civicrm/contribute/transact?reset=1&id=31&lang=pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
12 minut temu, Miejscowy napisał:

Przeczytałem teraz informację na jakiejś stronie informacyjnej, na temat: sytuacji na granicy, że Niemcy, a konkretnie Bawaria wyraziła chęć przyjmowania grupy imigrantów z tej granicy, bo po prostu rząd Bawarii i urzędnicy tej części Niemiec nie mogą bezczynnie patrzeć, jak są traktowani ci ludzie przy granicy. 

A o to Łukaszence właśnie chodzi, by Niemcy i nie tylko Niemcy zaczęły przyjmować na swój teren tych ludzi. 

I w końcu tak się stanie. 

Więc i tak tym ludziom trzeba jakoś pomóc i trzeba gdzieś tych ludzi przyjąć. 

Ochrona granicy: polsko-białoruskiej, to jedna rzecz, a pomoc dla tych ludzi, by gdzieś oni, w godnych warunkach przebywali, to druga rzecz. 

I niech Niemcy przyjmują tych ludzi. Niemcy to bogaty kraj, z dobrym "SOCJALEM" i z bogatym budżetem niemieckim. 

Zresztą wcześniej Niemcy i Bawaria również przyjmowała na swój teren imigrantów, a wielu mieszkanców Bawarii, witało tych ludzi z otwartymi rękoma. 

Więc, to jest sprawa rządu niemieckiego i jak chce, to niech przyjmuje tych imigrantów. I tam samo niech robią inne kraje: Holandia, Belgia, Szwajcaria i tak dalej. 

 

Zapewniam cię, że my również przyjmiemy, bo jak wszyscy to wszyscy. Irakijski rząd zapewnił, że podstawi samoloty dla tych, którzy chcą wrócić do kraju. O ile wcześniej nie dojdzie do rozlewu krwi. Mnie to dziwi że Polacy nie rozumieją że wystarczy jeden strzał i może dojść do rzezi. Siedzimy na beczce z dynamitem i niestety dalsze upieranie się że nie chcemy uchodźców jest zwyczajnie nieodpowiedzialne. Nie mówiąc że jest nieludzkie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Nie wiem. Niech zarządzają, bo od tego są urzędnicy i politycy. 

 

Ja mówię tylko, co przeczytałem w informacji. 

 

Wiadomo było, że tym ludziom pomóc trzeba, jak już się znaleźli w takiej, złej sytuacji. 

Jeżeli rząd Bawarii chce, to niech całymi grupami przyjmuję tych ludzi. Nie zostaną w Polsce, a zostaną w Niemczech, więc nie mają się czego obawiać Polacy, że jacyś "obcy" będą mieszkali w Polsce. 

 

Jak zrobią, tak zrobią, a ja nie mam wpływu na to, co się wydarzy i co zrobią z tą sytuacją. 

Ja mogę tylko coś dobrego doradzić i to tyle. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
8 minut temu, Miejscowy napisał:

Nie wiem. Niech zarządzają, bo od tego są urzędnicy i politycy. 

 

Ja mówię tylko, co przeczytałem w informacji. 

 

Wiadomo było, że tym ludziom pomóc trzeba, jak już się znaleźli w takiej, złej sytuacji. 

Jeżeli rząd Bawarii chce, to niech całymi grupami przyjmuję tych ludzi. Nie zostaną w Polsce, a zostaną w Niemczech, więc nie mają się czego obawiać Polacy, że jacyś "obcy" będą mieszkali w Polsce. 

 

Jak zrobią, tak zrobią, a ja nie mam wpływu na to, co się wydarzy i co zrobią z tą sytuacją. 

Ja mogę tylko coś dobrego doradzić i to tyle. 

Polska również przyjmie, bo Unia nie będzie Polsce pomagać za friko. Tam jest kilka tysięcy ludzi.

Polska mogła reagować gdy było kilkudziesiat to kolejni w takiej liczbie by nie dolecieli. Obecnie Turcja wstrzymała loty do Mińska dla tych ludzi, bo wie jaka jest sytuacja. Można było zadziałać już wcześniej. Ale wcześniej nasz rząd udawał mocarstwo, które z nikim nie musi rozmawiać ani prosić o wsparcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
5 minut temu, Maybe napisał:

Polska również przyjmie, bo Unia nie będzie Polsce pomagać za friko. Tam jest kilka tysięcy ludzi.

Polska mogła reagować gdy było kilkudziesiat to kolejni w takiej liczbie by nie dolecieli. Obecnie Turcja wstrzymała loty do Mińska dla tych ludzi, bo wie jaka jest sytuacja. Można było zadziałać już wcześniej. Ale wcześniej nasz rząd udawał mocarstwo, które z nikim nie musi rozmawiać ani prosić o wsparcie.

Jak byśmy wpuścili do nas na początku tych ludzi, to byłoby to odebrane jako zielone światło dla reszty i Łukaszenki. Nie możemy tutaj wpuszczać tych ludzi pomimo tego, że zostali oszukani przez przemytników i Łukaszenkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
10 minut temu, Aco napisał:

Jak byśmy wpuścili do nas na początku tych ludzi, to byłoby to odebrane jako zielone światło dla reszty i Łukaszenki. Nie możemy tutaj wpuszczać tych ludzi pomimo tego, że zostali oszukani przez przemytników i Łukaszenkę.

Takich ludzi wpuszcza się do obozu uchodźców i załatwia sprawy od strony prawnej. I już wtedy zaczyna się rozmowy dyplomatyczne z uwagi na celowe ich kierowanie tu.

Teraz i tak ich wpuścimy. No chyba że zastrzelimy w lesie. I będziemy udawać że tak powinno być.

A Polacy tacy jak ty będą bić brawo pogranicznikom ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
1 minutę temu, Maybe napisał:

Takich ludzi wpuszcza się do obozu uchodźców i załatwia sprawy od strony prawnej. I już wtedy zaczyna się rozmowy dyplomatyczne z uwagi na celowe ich kierowanie tu.

Teraz i tak ich wpuścimy. No chyba że zastrzelimy w lesie. I będziemy udawać że tak powinno być.

A Polacy tacy jak ty będą bić brawo pogranicznikom ??

Opowiadasz głupoty. Z kim niby te rozmowy dyplomatyczne? Przecież Łukaszenka ma to w d.. On bogaci się na tych ludziach, dla niego to kura znosząca złote jaja. Ciekawe co byś mówiła jakby u granic nagle stanęło nie kilka tysięcy, a kilkaset.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
33 minuty temu, Maybe napisał:

Polska również przyjmie, bo Unia nie będzie Polsce pomagać za friko. Tam jest kilka tysięcy ludzi.

Polska mogła reagować gdy było kilkudziesiat to kolejni w takiej liczbie by nie dolecieli. Obecnie Turcja wstrzymała loty do Mińska dla tych ludzi, bo wie jaka jest sytuacja. Można było zadziałać już wcześniej. Ale wcześniej nasz rząd udawał mocarstwo, które z nikim nie musi rozmawiać ani prosić o wsparcie.

No, racja. 

Bo trzeba tym ludziom udzielić jakiejś pomocy, a było to już wiadome od początku tej sytuacji, kiedy przy granicy, po stronie białoruskiej siedziała mała grupa tych pierwszych imigrantów. 

Więc ja powtórzę jeszcze raz to samo: ochrona granicy, każdej granicy to jest jedna sprawa, a pomoc dla ludzi wyczerpanych, którzy zostali wykorzystani, to druga sprawa. 

I bez względu na sytuację, jaka tam jest, to tym ludziom trzeba pomóc. 

 

Bo robi się coraz zimniej, za chwilę przyjdą mrozy i ludzie, jeden po drugim będą przy granicy zamarzali z mrozu. Palone ogniska tam nic nie pomogą, bo nie mozna przez cały czas siedzieć przy ognisku i ono też nie może się cały czas palić. Co to jest za funkcjonowanie? 

Rację ma rząd Bawarii, że nie mogą się przyglądać bezczynnie tej sytuacji. 

 

I Polska też ma obowiązek, tak jak sama mówisz, udzielić schronienia dla tych ludzi. 

To wcale nie znaczy, by od razu ludzi tych przyjmować, by oni tutaj zamieszkali, kozrystali z POMOCY SOCJALNEJ i nigdzie nie pracowali. 

 

Trzeba trochę logicznego myślenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
33 minuty temu, Aco napisał:

Jak byśmy wpuścili do nas na początku tych ludzi, to byłoby to odebrane jako zielone światło dla reszty i Łukaszenki. Nie możemy tutaj wpuszczać tych ludzi pomimo tego, że zostali oszukani przez przemytników i Łukaszenkę.

To nie jest tak do końca, przyjacielu Drogi. 

 

Tutaj nie chodzi o to, by wpuszczać tych ludzi i przyjmować ich, by w Polsce zamieszkali. 

Tylko chodzi o normalne udzielenie pomocy tym ludziom. 

 

Poza tym, trochę mijasz się z prawdą, a za chwilę Tobie wytłumaczę dlaczego. 

 

Ponieważ, czy Polska by przyjmowała grupę tych ludzi, czy by nie przyjmowała, to i tak ( jak zresztą to widać w mediach ), nowe grupy ludzi są dowożone pod granicę. 

 

Łukaszenka tak, czy inaczej by sprowadzał tych ludzi pod granicę, a jak widać też na nagraniach, na filmach, to ci ludzie już niszczą druty, by się przedostać na teren Polski. 

 

Co to zmienia, Twoim zdaniem, wytłumacz mi to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
35 minut temu, Aco napisał:

Opowiadasz głupoty. Z kim niby te rozmowy dyplomatyczne? Przecież Łukaszenka ma to w d.. On bogaci się na tych ludziach, dla niego to kura znosząca złote jaja. Ciekawe co byś mówiła jakby u granic nagle stanęło nie kilka tysięcy, a kilkaset.

No właśnie Łukaszenka się nie cofnie i ich nie przyjmie, jest już mowa że Rosja udzieli wsparcia Łukaszence bo ma z nimi podpisany układ, tak jak my z Unią i niestety nam przyjdzie ich przyjąć, nam wraz z krajami Unii i będziemy musieli się tymi ludźmi zająć, w taki lub inny sposób. Cześć z nim prawdopodobnie wróci do swoich krajów, a część zostanie. Pomoc zaoferuje Unia, ale my z siebie też musimy coś dać. 

A teraz szykuj się na wigilię i puste miejsce przy stole wypucuj.

Pa.

 

Z kim rozmowy dyplomatyczne? A z kim teraz są prowadzone? Może zorientuj się z kim rozmawiał Błaszczak, Morawiecki....mogli to zrobić miesiąc temu.

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
22 minuty temu, Miejscowy napisał:

No, racja. 

Bo trzeba tym ludziom udzielić jakiejś pomocy, a było to już wiadome od początku tej sytuacji, kiedy przy granicy, po stronie białoruskiej siedziała mała grupa tych pierwszych imigrantów. 

Więc ja powtórzę jeszcze raz to samo: ochrona granicy, każdej granicy to jest jedna sprawa, a pomoc dla ludzi wyczerpanych, którzy zostali wykorzystani, to druga sprawa. 

I bez względu na sytuację, jaka tam jest, to tym ludziom trzeba pomóc. 

 

Bo robi się coraz zimniej, za chwilę przyjdą mrozy i ludzie, jeden po drugim będą przy granicy zamarzali z mrozu. Palone ogniska tam nic nie pomogą, bo nie mozna przez cały czas siedzieć przy ognisku i ono też nie może się cały czas palić. Co to jest za funkcjonowanie? 

Rację ma rząd Bawarii, że nie mogą się przyglądać bezczynnie tej sytuacji. 

 

I Polska też ma obowiązek, tak jak sama mówisz, udzielić schronienia dla tych ludzi. 

To wcale nie znaczy, by od razu ludzi tych przyjmować, by oni tutaj zamieszkali, kozrystali z POMOCY SOCJALNEJ i nigdzie nie pracowali. 

 

Trzeba trochę logicznego myślenia. 

Przypuszczam że jeśli zostaną to nieliczni, ale do obozu uchodźców jakaś ich część trafi również tu w Polsce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

W każdym razie, Białoruś i Łukaszenka i tak tych ludzi tam sprowadza, a raczej zarządza ich sprowadzanie i dowożenie do granicy. 

Nie ma moim zdaniem znaczenia, czy Polska by wpuszczała tych ludzi na teren własny, czy nie wpuszczałaby, to i tak problem przy granicy jest i będzie. 

Żaden to nie byłby znak dla Łukaszenki, iż: gdyby Polska wpuszczała, to wtedy, za przyzwoleniem rządu w Polsce, można byłoby dalej tych ludzi przerzucać do Polski i dalej, do Niemiec i do innych krajów. 

Bo i tak, grupa niektórych imigrantów niszczy druty graniczne, by się przedostać na teren Polski i dalej. 

Nie mówiąc też o tym, że niektórzy i tak się jakoś przedostają przez granice i jednych albo strażnicy, wojsko i policja złapią, a drugich nei złapią. 

I informacje niektóre, jakie są nadawane z tamtych rejonów granicznych mogą nie być prawdziwe. Więc ja bym nie wierzył we wszystko o czym informują media. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
14 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Poznałem już wiele wypowiedzi polityków nt. sytuacji tych ludzi na granicy, przeczytałem kilkanaście stron tego tematu i w różnych innych miejscach słyszałem opinie na  temat tej sytuacji. Mógłbym napisać dużo, ale poprzestanę tylko na tym, że ta sytuacja ma też wymiar, który nas dotyczy. Nas - społeczeństwo Polski (i szerzej Europy). Niech będzie jednak o Polsce - kraju obrońców i obrończyń "wartości chrześcijańskich". Widzę, jak płytkie jest to przywiązanie do owych wartości i jak łatwo można znaleźć sposób na wyparcie. Dla chrześcijanina powinno być oczywiste, że tam przy granicy jest Chrystus ("byłem głodny, a nie daliście Mi jeść, byłem spragniony a nie daliście Mi pić, byłem w podróży a nie przyjęliście Mnie"). Grupa Medyków na granicy prosiła rząd o umożliwienie im udzielania pomocy na granicy. Spotkali się z odmową. Poprosili prymasa Polski o wsparcie w mediacjach z rządem. Prymas zgodził się, ale... mediacja polegała na tym, że ograniczył się do roli pośrednika. Przekazał ministrowi prośbę medyków ze znamiennym sformułowaniem o rozumieniu przez Kościół konieczności ochrony granic. Minister odpowiedział, że nie widzi możliwości udzielenia medykom zgody na pomoc. Prymas przekazał więc medykom, że minister nie widzi możliwości. I koniec mediacji. Dla mnie to jest wyraźna oznaka tego, że w Kościele Katolickim w Polsce nie ma wiary. W miejscu wiary pojawił się paradoks, który nie zamierza uchodzić za paradoks. Kościół KATOLICKI (czyli powszechny) na nowo definiuje zakres "miłości bliźniego".

Myślę nad listem do prymasa abp Wojciecha Polaka. Zapytałbym, czy gdyby Chrystus na granicy pojawił się pod inną postacią (np. Maryja z Józefem i Dzieciątkiem z dokumentami potwierdzającymi ich tożsamość a nie ludzie głodni i umierający) reakcja Kościoła byłaby taka sama, jaka jest teraz. Zastanawiam się jeszcze nad formą listu i nad tym, co jeszcze chciałbym napisać. No i jest też jednak zastanowienie, czy warto jeszcze ten list pisać?

Jeśli nic nie można, to tylko pisanie pozostaje.

I obojętnie czy ono dotrze gdzie trzeba czy nie, to warto pisać, bo za każdym razem stymuluje do myślenia.

I tylko myślenie i współczucie zostało, bo nic więcej zrobić nie można.

Nawiązujesz do chrześcijaństwa do poszanowania bliźniego, ale jak pomóc skoro nie można...a na marginesie...Jezus niósł krzyż i nikt nie mógł mu pomóc.

Co można zrobić?

Właściwie nic...no, chyba, że chodzić po lasach i szukać ludzi, a odnalezionym pomagać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
10 godzin temu, Dżulia napisał:

Jezus niósł krzyż i nikt nie mógł mu pomóc.

Co można zrobić?

 

Można ich nie biczować siedząc na kanapie i pałaszujac popcorn.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

- Najważniejsze są teraz dwie kwestie: obrona granicy i udzielenie realnej pomocy ludziom, którzy stali się ofiarami tej gry. Trzeba im pomóc, rozpatrywać ich sprawy i przeprowadzać ekstradycję tam, gdzie nie ma podstaw do udzielenia azylu. To niedopuszczalne, że rząd nie chce skorzystać z pomocy organizacji humanitarnych i Kościoła - dziwi się generał rezerwy.

https://www.google.com/amp/s/wiadomosci.wp.pl/kryzys-na-granicy-czy-polsce-grozi-konflikt-zbrojny-czy-juz-jestesmy-na-wojnie-6704081093118880a%3famp=1

 

 

Dodam, że Białoruś chyba zaczęła wpuszczać do strefy, gdzie koczują migranci dziennikarzy, deklarował to wczoraj jakiś białoruski minister, a dziś już reporter BBC relacjonował sytuację od środka, przechadzając się wśród obozowisk migrantów.

W nocy w lesie znaleziono kolejnego 30 letniego nieżywego czlowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Maybe napisał:

Można ich nie biczować siedząc na kanapie i pałaszujac popcorn.

Smacznego i na zdrowie tym co lubią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator

Coś mi się zdaje że Łukaszenka chce nad granice ściągnąć jak najwięcej uchodźców zanim nadejdą poważne mrozy. Ma to sens, bowiem gdy naprawdę zrobi się zimno i imigrantom śmierć zajrzy w oczy, to taki tłum ludzi w akcie desperacji zdolny jest do wszystkiego. Wiadomo, już że służby Białoruskie rozdają im gaz by walczyli z polskimi pogranicznikami, a jak sytuacja się zaogni, to nawet broń mogą dostać począwszy od zwykłego noża, na broni palnej kończąc. W takim tłumie nie będzie wiadomo kto pierwszy zaczął, i zacznie się wzajemne oskarżanie. A potem to już otwarty konflikt zbrojny z Rosją w tle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco

Przede wszystkim jedna sprawa. Jak ktoś na dziko wypuszcza się za granicę, to najpierw trzeba zrobić rekonesans. Wybierając wakacje nawet w kraju ja przynajmniej czytam opinie na temat ośrodka i właścicieli z różnych źródeł. Co z tego że ośrodek jest ładny jak 60 procent opinii jest negatywnych. Ci ludzie mają telefony, konta społecznościowe. Gdyby pierwsi ochotnicy pojechali w ciemno i dostałbym sygnał, że jest "lipa" nie wpuszczają do Polski, to ja bym nigdzie się nie ruszał. Czy oni wszyscy mają klapy na oczach? Rozumiem tych pierwszych, ale tam ich ciągle przybywa. To tak jakby ktoś jechał w Himalaje, bo tam Szerpowie wniosą Cię na baranach na Mt. Everest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

I teraz sytuacja jest taka, że ( jak czytam wiadomości i informację ), polskie wojsko cały czas, 24 na dobę stoi przy granicy, podobnie jak strażnicy graniczni i policjanci i oni przecież muszą coś jeść, gdzieś spać i się myć. 

Więc, Ministerstwo Obrony Narodowej już przywozi tym żołnierzom kontenery, by mogli w nich czasowo zamieszkać i jakoś tam funkcjonować. 

A tym bardziej ze względu na zimne noce i na zbliżające się mrozy. 

A jak wiadomo to są koszty dla budżetu, bo wysyłając każdego żołnierza pod granicę, trzeba go wyposażyć ( i podobnie jest z konfliktami i wojnami, które kosztują bardzo duże pieniądze publiczne ). 

Więc budżet na to będzie przeznaczał więcej, a im wyższe koszty czegos, tym podatki są też zwiększane, bo rząd musi to czymś sobie zrekompensować. 

 

To jest coś za coś. 

 

Jak się wydaje więcej z budżetu na różne rzeczy, to i trzeba też więcej skądś pozyskiwać do budżetu. 

 

Tak jak w przyszłym roku, PiS zamierza jeszcze podnieść podatek AKCYZOWY od wyrobu: tytoniu i alkoholi, bo zaczyna być za mało środków w budżecie, więc muszą komuś więcej zabierać. 

 

Ja już nie będę wspominał o tym, że jest to rząd niegospodarny, który "wywala" ogromne środki z budżetu na rzeczy zbędne i niepotrzebne. 

I przez takie zachowanie rządu, brakuje wielu miliardów w budżecie, gdzie teraz, ze strachu zlecają, masowy DODRUK nowych pieniędzy. 

 

Ale to już tak, poza tematem głównym. 

 

I teraz sprawa tego płotu lub muru, który ma powstać na granicy. 

 

Czy to będzie miało sens? 

 

Trochę tak, trochę nie. 

 

Bo nawet jeżeli powstanie taki mur i niech on będzie bardzo wysoki, to raz, że to będą bardzo duże koszty z budżetu, bo to są potężne kilometry granicy. Dwa, że, tak jak ktoś fajnie to powiedział "każdy mur da się przeskoczyć" i to prawda, niestety. 

 

Jeżeli mur powstanie, to Łukaszenka zmieni front i będzie prowadził imigrantów do normalnych przejść granicznych i będą oni okupowali normalne przejścia graniczne, a wtedy to już sie zrobi problem... 

Mało tego, pozostała część granicy, to rzeka BUG, a na wodzie nie da się postawić żadnego muru, więc ci "migranci" będą lub mogą być kierowani nad tą rzekę i będą się jakimiś tratwami przedostawali na polską stronę. 

 

Więc, tak na zdrowy i logiczny rozum, powstanie muru na części granicy, niewiele pomoże. To może zatrzymać nielegalne przekroczenie granicy tylko na jakiś czas. 

A spora kasa zostanie przeznaczona na budowę takiego muru i mogą to być koszty, po części, na darmo... 

I o tym też mówią politycy z Lewicy, bo w tym rządzie potrafią jeszcze myśleć i przewidywać, w przeciwieństwie do sympatyków ogłupionych przez PiS. 

 

I kto się zgodzi tutaj z tym, co powiedziałem, Drodzy ludzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 633
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Gość w kość
      to pewnie dzięki tej pizzy🤔
    • Vitalinka
      W takim razie za mało 🙂  A może drożdże? (np. enterol)?🙂
    • Vitalinka
      ...a taki mam❤️
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Nie ta kolorystyka i nie ten materiał. Musi być mat i połącznie fiolet-turkus-pomarancz , ewentualnie pomarancz- róż, no zakochałam się w tych kontrastach🙂   Dam Ci przykład, w nowych modelach butów:      
    • KapitanJackSparrow
      Patrz znalazłem coś dla ciebie podoba się?
    • Vitalinka
      ...i taką bluzę....     OMG! Jaka ładna!😍
    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...